
Mam ochotę na chwileczkę zapomnienia o istnieniu zimy. Już mi się przejadła, mam wrażenie, że jestem człowiekiem lata i jesieni, bo jakoś wizja dalszego brodzenia w śniegu w grubej czapce, rękawiczkach i kozakach niezbyt mnie rozpala. Może dlatego, że zima powinna istnieć tylko w górach, wtedy miałoby to jakieś uzasadnienie narciarskie :) Aby zapomnieć, że na dworze jest temperatura na minusie zaparłam się, że przywołam smaki lat, takiego wczesnego, czerwca, gdy groszek zielony jest słodki i chrupiący a młody koper szaleje w doniczce. O tak, to do dzieła, słowo się rzekło, kobyłka u płotka czas na pokazanie mojego letniego makaronu. Lubię szybkie dania, proste, do których przygotowania wystarczy kilka składników i praca z serii rozdrobnić, wymieszać, zamieszać i podać. To też wynika z mojego okrojonej chęci do ciężkiej pracy w kuchni, więc na co dzień sobie ułatwiam i stawiam na niezbyt skomplikowane przepisy. Jemy całkiem dużo makaronu, o czym już wcześniej wspominałam, więc mam...
...więcej»























