Olga Smile

Indyk pieczony

Autor:


    Nie ma u mnie w domu tradycji pieczenia całego indyka, moja mama przygotowywała, co prawda kurczaka z nadzieniem mięsnym, wątróbkowym lub jarskim ale indyka nigdy. Ja z wielką przyjemnością i zapałem podjęłam, więc wyzwanie indycze. Nie ma jak nowe kulinarne doświadczenia, a było ich kilka, żeby nie napisać kilkanaście, czy kilkadziesiąt ale co tam, żyje się raz a w kuchni można szaleć do woli.
    Pierwszego indyka w całości upiekłam 10 lat temu, gdy przeprowadziłam się poza miasto i z większym impetem podeszłam do kulinarnych wyzwań. Mam wrażenie, że właśnie ta przeprowadzka, oddech od miasta, pracy w mediach i agencjach reklamowych, pobudziły mnie do gotowania. Co prawda zawsze uwielbiałam gotować jednak w kuchni opierałam się na sprawdzonych przepisach mojej mamy, babci i koleżanek. Gdy zamieszkałam na łonie natury okazało się, że intensywniej niż w mieście odczuwam zmiany pór roku, ciśnienia i aury. Cała przyroda oddziaływała na mnie tak, że zapragnęłam wręcz powrotu do korzeni i nauczenia się pieczenia chleba, robienia serów, prawdziwych wędlin, różnych przetworów i nalewek. Długo nie musiałam czekać, gdyż pierwszej zimy zostaliśmy zasypani, co wiązało się z niemożnością wyjechania z domu na zakupy przez ponad 2 tygodnie. Na tą ewentualność nie byłam przygotowana ani ja ani moje psy i musiałam sobie radzić jak umiałam. Właśnie wtedy, przy kominku wyrósł mój pierwszy chleb, dość płaski, intensywnie pachnący drożdżami, ale jednak własny. Tak … pierwsze doświadczenia piekarskie miały niewątpliwie wpływ na moje zaangażowanie w kulinaria.
    Wracając do indyka, co, jak co, nie da się powiedzieć, ptak o wadze 5 kilogramów stanowi dla większości kucharek duże wyzwanie. Ja podczas wielu prób smarowałam go przeróżnymi marynatami, sosami i zaprawami, nadziewałam masami począwszy od cytrusów a skończywszy na porze. Kombinacji nie było końca aż wreszcie uzyskałam dokładnie taki efekt, jakiego oczekiwałam. Mięso jest niezwykle, wręcz oszałamiająco soczyste, skórka chrupiąca a smak wyrazisty. Tak upieczony indyk nie ma sobie równych – rewelacja, czysta poezja smaku, wspaniały!







    * 5 kg indyk
    * 3 łyżki soli
    * 2-3 łyżeczki mielonego czarnego pieprzu
    * 8 łyżek oliwy
    Indyka myję, osuszam papierem do pieczenia i prowadząc nóż wzdłuż kręgosłupa raz z prawej i lewej strony wycinam kręgosłup. Następnie rozkładam ptaka na płasko (jak książkę) skórą do góry i dociskam.
    W misce mieszam sól, pieprz i oliwę. Nacieram indyka dokładnie pędzlem z obu stron i wstawiam do nagrzanego piekarnika. Smarowanie powtarzam 3 razy podczas pieczenia przy okazji zmniejszania temperatury. Indyka piekę:
    45 minut – > w 240 stopniach
    - smaruję od góry
    45 minut – > w 180 stopniach
    - smaruję od góry
    45 minut – > 100 stopni
    Przed podaniem mięso odpoczywa około 15 minut. Następnie kroję indyka na plastry pozbywając się większych kości żeber i miednicy. Jedynie skrzydełka i udka podaję z kośćmi.

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

    Zamieszczone w kulinarne przepisy Olgi: Dania na ciepło na imprezy karnawałowe, Dania na ciepło na obiadokolację lub nad ranem, Imprezy, Jedzenie na impreze, Jedzenie na sylwestra - menu sylwestrowe, Karnawał, Mięsa pieczone i wędliny, Rodzice na obiedzie, W rodzinnym gronie, Ważne imprezy świateczne i weselne |

    16 Komentarze/-y do Indyk pieczony

    1. kathleene on 18 stycznia 2011 at 13:10

      O matko, takie bydlę! On się w ogóle mieści do piekarnika? :) I dobrze zrozumiałam, że wycinasz kręgosłup czyli rozcinasz na pół? Pozdrawiam :)

    2. Grażyna on 18 stycznia 2011 at 13:11

      Ja kilka razy przymierzałam się do pieczenia całego indyka, ale się nie odważyłam. Twój sposób bardzo mi się podoba, może wypróbuję kiedyś :)

    3. Olga Smile on 18 stycznia 2011 at 17:29

      kathleene – wchodzi, wchodzi a mam mały piekarnik z IKEA :) Ja nie tylko rozcinam a wycinam kręgosłup i już, po problemie :) Gdy piekę kurczaka rozcinam go przy kręgosłupie, gdy całego indyka – to wycinam zupełnie kegosłup.
      Grażyna – w ten sposób wyjdzie świetny, więc nic się bój i jak masz tylko ochotę to śmiało podejdź do tematu indyka :)
      Pozdrawiam Olga Smile

    4. Agata on 19 stycznia 2011 at 09:17

      Ciekawy przepis – zawsze chciałam upiec indyka – za dużo amerykański filmów o święcie dziękczynienia :))
      Może w końcu twój przepis mnie zdopinguje do zrobienia go.
      Pozdrawiam
      Agata

    5. Olga Smile on 19 stycznia 2011 at 12:15

      Agata – piekę też indyka „po amerykańsku” wypchanego nadzieniem w naturalnym kształcie. Jednak w takim przypadku jest więcej pracy, to raz, a dwa warto mieć brytfannę z zagłębieniem na indyka, wtedy się ładnie utrzymuje w całości.
      Pozdrawiam serdecznie
      Olga Smile

    6. Aneta on 19 stycznia 2011 at 13:04

      Witam
      Oj przypomniały mi się indyki, które piekłam mieszkając w USA :), pobudziłaś moje kubeczki smakowe i wspomnienia….. Tylko tam piekłam indyka w całości, indyki je się tam przez cały rok a obowiązkowo na Święto Dziękczynienia. Do tego tradycyjnie słodkie ziemniaki, groszek, kukurydza i specjalny sos z podrobów. Dla ułatwienia ( Amerykanie uwielbiają wszystko sobie ułatwiać), indyka kupuje się już ze specjalnym termometrem, który wbity w indyka wyskakuje jak mięso jest dopieczone :).

    7. Olga Smile on 19 stycznia 2011 at 13:13

      Aneta – indyk z termometrem, o boniu lekka przesada, no ale to USA :) Ja też piekę indyka „po amerykańsku” wypchanego nadzieniem w naturalnym kształcie – jednak mimo wszystkich zabiegów jest on mniej soczysty niż płaski, pieczony w 3 temperaturach. Generalnie w formie naturalnej jest dość trudno upchać go w europejskim piekarniku, może właśnie dlatego się przesusza, bo mięso jest blisko grzałki.
      Pozdrawiam serdecznie
      Olga Smile

    8. polskieblogikulinarne on 29 stycznia 2011 at 17:17

      Zapraszamy do przyłączenia się do powstającej listy POLSKICH blogów kulinarnych: http://polskieblogikulinarne.blogspot.com/

      Pozdrawiamy:)

    9. polka on 4 lutego 2011 at 16:13

      Dzień dobry :)))))))
      Czy można się do Pani wprosić na obiad? :D

    10. Olga Smile on 4 lutego 2011 at 18:15

      polka – serdecznie zapraszam jak zawsze :)
      Buziaki Olga Smile

    11. Acirinka on 9 lutego 2011 at 09:53

      Kusi mnie upieczenie indyka w całości:)
      Kaczkę już mam za sobą z powodzeniem więc czemu by nie indyk?:)Tak upieczony wygląda na bardzo soczystego. Chyba ulegnę pokusie…:) Pozdrawiam serdecznie!

    12. Zuzazs on 10 lutego 2011 at 23:12

      Mam kłopot z otwarciem przepisu na marchwiowe ciasteczka dla psów, będę bardzo wdzięczna za pomoc, labradorka mojej Mamy też oraz moje Dzieci bardzo w niej zakochane również :)

    13. Majana on 9 marca 2011 at 11:27

      Smakowity ten kurczaczek! :))

    14. Majana on 9 marca 2011 at 11:27

      Raczej indyk ;-)

    15. Ania on 24 kwietnia 2011 at 11:40

      Jutro wielki dzień pieczenia indyka. Już rozciełam indyka pozbywając się kręgosłupa obłożyłam warzywami, natarłąm solą pieprzem i nabiera mocy ;-))).
      Olga czy przykrywasz go jakąś folią w czasie pieczenia???
      Trzymajcie kciuki.

    16. Przemas on 29 listopada 2012 at 20:56

      Potwierdzam , indyk pierwszy w moim zyciu, wysmienity. Przepis ok. Dziekuje!!!

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    *



    Dodaj zdjęcie

    Do swojego komentarza możesz dołączyć zdjęcie, np. wykonanej według prezentowanego tu przepisu lub Twojej własnej receptury potrawy. Sprawisz mi ogromną przyjemność, dzieląc się ze mną swoimi spostrzeżeniami :). Pamiętaj, że maksymalny rozmiar dodawanego zdjęcia to 500 kB, a nazwa pliku nie może zawierać spacji i polskich znaków. Wybrany przez Ciebie plik zostanie automatycznie dodany do Twojego komentarza.