Olga Smile

Kaczka faszerowana

Autor:


    Musze ją pokazać, bo jest piękna i niezwykle pyszna. Nie wiem czy we wszystkich miastach, ale w Warszawie od zawsze właściwie można kupić faszerowaną kaczkę w większych sklepach z wędlinami lub punktach garmażeryjnych. Taką potoczną nazwę nadano rewelacyjnej galantynie, która lekko zmieniła swój smak przez proces produkcji, zagęściła się i uzupełniła konsystencję bułkami, więc stała się lekko twardawa. Ale to nic i tak ją lubiłam i często kupowałam. Od jakiegoś czasu, gdy zaczęłam przygotowywać galantyny, oczywiście porwałam się na kaczkę faszerowaną. Jako, że nigdzie nie znalazłam żadnego przepisu ani nawet drobnej podpowiedzi zaczęłam mieszać, dodawać, odejmować i tak powstała moja własna, prywatna i najsmaczniejsza (jak dla mnie oczywiście) kaczka faszerowana a właściwie galantyna z kaczki.
    Kolorem może nie powala bo jest lekko szarawa, lekko zielonkawa, troszkę fioletowa generalnie kolory błotniste ale smak …świetny!
    Nie przygotowywałam jej już kilka miesięcy ale jako, że Arkadiusz z forum wędlin domowych   szukał przepisu na kaczkę faszerowana a ja przygotowywałam dla znajomych galantyny, to skorzystałam z rozpędu i zrobiłam jeszcze jedną, która była miłym nad produkcyjnym zamówieniem :) Ale czy jest coś lepszego niż delikatna galantyna z kaczki? Może i jest, chociaż w klasie galantyn zdecydowanie stoi ona w pierwszym rzędzie.
    Niedługo opiszę zapowiedziane już wczoraj galantyny ale pewnie będzie w przyszłym tygodniu. Każda z nich jest smaczna, każda i inna więc jest w czym wybierać.
    Zwolennicy ostrzejszych smaków na pewno zasmakują w Galantynie na ostro z kurczaka.  To jest galantyna, którą nawet można by nazwać balotyną, gdyż nie usuwamy podczas przygotowań całego mięsa a faszerujemy skórę z mięsem mieszanką kurczaka z dodatkami. Ale mniejsza o nazewnictwo, najważniejsze, że jest wyrazista w smaku i pyszna. Dodatek kaparów i zielonego marynowanego pieprzu nadaje jej zdecydowany smak, który jest łatwo wyczuwalny. To propozycja dla osób lubiących bardzo wyraziste smaki.
    Galantyna z indyka w wersji light to galantyna, którą można nazwać nawet wytrawną, jest delikatna i soczysta. Ma znacznie mniej kalorii niż typowa galantyny, gdyż farsz jest zawijany w cieniutko pokrojoną pierś z indyka a nie skórę. Powstała u mnie w kuchni właściwie przez przypadek, chociaż podobno przypadki nie istnieją są tylko szczęśliwe zbiegi okoliczności :) Tu chyba muszę się zgodzić jako życiowa optymistka, która twierdzi, że takową nie jest, ale w gruncie rzeczy wierząca że oczekując dobrego, dobre się przyciąga. I tak pozostało mi troszkę farszu z galatyny, ale jeszcze bez dodatków i przypraw. Mogłam zmielone mięso zamrozić i przeznaczyć do terriny lub jakiegoś musu czy domowego sosu, ale zdecydowała na bieżąco inaczej i dobrze się stało. Wykorzystałam, więc to, co miała pod ręką a właśnie w lodówce czekała piękna pierś z indyka z przeznaczeniem na sznycle. Uszczupliłam troszkę ilość sznycli i w ten sposób powstała lekka, niskokaloryczna galatyna dla dbających o ograniczenie kalorii.
    A teraz wracam z wielką przyjemnością do przedstawienia przepisu na kaczkę faszerowaną na zimno ze śliwkami.
     
     
     
     
     
     
     

    * 1 kaczka – z niej skóra i 300 g zmielonego mięsa
    * 100 g wątróbki indyczej
    * 100 g śliwek suszonych
    * 2 czubate łyżki zmielonej naci pietruszki ( na oko 1/2 średniego pęczka)
    * 100 g śmietany kremówki 36% (ja kupuję Piątnicy w kubeczku)
    * miąższ z 1 kajzerki
    * 1 łyżka majeranku
    * 2 łyżeczki soli kamiennej
    * 1/2 łyżeczki białego pieprzu
    Przepis jest generalnie podobny do pozostałych galantyn. Kaczkę luzujemy, mięso oddzielamy od kości i skóry. Skórę wkładamy do lodówki a mięso mielimy maszynką do mięsa z najdrobniejszymi, jakie mamy oczkami. Ze średniej kaczki wychodzi około 650-750 g mielonego mięsa. Potrzebujemy połowę, więc około 300-350 g. Resztę zamrażamy lub wykorzystujemy do innego celu. Moje galantyny nie są zbyt grube, gdyż zwijam je jakby w szerz, wiec są dłuższe niż grubsze, mniej więcej wychodzą wielkości i grubości jak sucha krakowska, że tak kiełbasianie porównam. Mielimy również wątróbkę, śliwki i pietruszkę. Masę mięsną wraz z dodatkami schładzamy przez około 20-30 minut w zamrażarce. Następnie kutrujemy lub mielimy kilka minut w dowolnym melakserze. Ja doprowadzam masę do kremowej konsystencji dodając w trakcie przyprawy, miąższ z bułki i śmietanę (koniecznie z lodówki). Masę schładzam ponownie, gdyż podwyższyła swoją temperaturę podczas rozdrabniania. Po około 15 minutach w zamrażarce można zwijać galantynę. Skórę układam na foli żaroodpornej (przecięty na pół rękaw do pieczenia), nakładam całą masę rozkładając równomiernie na foli i kształtuję masę w wałek, aby dała się łatwo zwinąć. I zawijam w skórę, następnie w folię, spinam dokładnie boki pozbywając się powietrza, obwiązuję sznurkiem i piekę w piekarniku na kratce do pieczenia, a pod kratką stawiam duże naczynie z wrzącą wodą. Tak na oko piekę około 60 minut w 160 C. Studzę, schładzam w lodówce i serwuję na zimno :)

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

    Zamieszczone w kulinarne przepisy Olgi: Dania do alkoholu, Galantyny, musy, terriny i balotyny, Imprezy, Jedzenie na impreze, Jedzenie na sylwestra - menu sylwestrowe, Karnawał, Mięso i wędliny & ryby i owoce morza, Przekąski, Przystawki, Tapas, Meze, W rodzinnym gronie, Ważne imprezy świateczne i weselne, Zimne przekąski – przystawki, Zimne przekąski – przystawki na imprezy karnawałowe |

    11 Komentarze/-y do Kaczka faszerowana

    1. Gosi@ on 22 maja 2009 at 09:03

      Olgo- przecudnowna jest!!! na pewno bardzo pracochlonne sa takie galantyny -podziwiam :))

    2. wiosenka on 22 maja 2009 at 11:00

      Wygląda pięknie i napewno tak smakuje:)

    3. Majana on 22 maja 2009 at 15:32

      Jest naprawdę śliczna i apetyczna. Wyobrażam sobie, że musi smakować naprawdę świetnie. Napracowałaś się dziewczyno!:)) SUper!:)

    4. pinos on 22 maja 2009 at 22:21

      To jednak jest wyższa szkoła jazdy…

    5. abbra on 22 maja 2009 at 23:22

      Olgo , chyba się do Ciebie wprowadzę ( chociaż do Twojej kuchni ) ;)
      Bardzo lubię takie domowe mięsa – są o niebo lepsze od wszystkich kupnych gotowców !

    6. Olga Smile on 25 maja 2009 at 10:54

      Gosi@ – dziękuję :) Najbardziej pracochłonny jest rozbiór mięsa. Sama masa idzie szybko :) Można też galantynę przygotować z mięsa kupionego w sklepie, już podzielonego a zwinąć ją w sztuczną otoczkę lub cieniutkie płaty mięsa czy szynki suszonej. Taka wersja mniej pracochłonna :)
      Pozdrawiam serdecznie
      Olga Smile

    7. Olga Smile on 25 maja 2009 at 10:56

      wiosenka – dziękuję, muszę się przyznać, że była pyszna :) Jeżeli ktoś lubi galantyny to ta propozycja jest przednia!
      Pozdrawiam serdecznie
      Olga Smile

    8. Olga Smile on 25 maja 2009 at 10:57

      Majana – bardzo dziękuję za miłe słowa! Troszkę się napracowałam, ale jak obiecałam pomóc, to pomogłam :)
      Pozdrawiam serdecznie
      Olga Smile

    9. Olga Smile on 25 maja 2009 at 10:58

      pinos – jest z nią troszkę zabawy, nie da sie ukryć. Największa trudność (chociaż to trudne nie jest) to rozbiór kaczki, potem idzie z górki :)
      Pozdrawiam serdecznie
      Olga Smile

    10. Olga Smile on 25 maja 2009 at 11:00

      abbra – hahahaha :) Oj tak, uwielbiam domowe wyroby i staram się je uskuteczniać jak tylko jest ku temu okazja. Polecam bo tak jak piszesz są rewelacyjne smakowo i bez całego zestawu E i niskiej jakości produktów! A to rzadkość :)
      Pozdrawiam serdecznie
      Olga Smile

    11. TeskaTom on 3 grudnia 2009 at 23:34

      Olgo,skorzystałam z Twoich wskazówek i zmierzyłam się z kaczuchą.Wyszła świetna,delikatna w smaku,z lekką owocową nutką.Właściwie to z rozpędu zrobiłam jeszcze coś podobnego do balotyny(zostawiłam kacze nóżki bez luzowania kości i trochę mięska w środku tuszki).Nadzienie trochę zmieniłam,dodałam pokrojone w kosteczkę morele i trochę pistacji,do tego dorzuciłam jeszcze resztkę mięsa z indyka .Pychotka!Następnym razem muszę się wykazać większą cierpliwością i schłodzić masę mięsną i skórę ponieważ przy zwijaniu miałam trochę kłopotu,ale warto było popracować,dodam jeszcze że balotynę pokryłam białym sosem z żelatyną,ścięło się wszystko pięknie tylko wydaje mi się że przesadziłam z ilością żelatyny i otoczka była taka trochę gumowa,chociaż bardzo smaczna.Masz może jakąś złotą radę jak stosować żelatynę do tego rodzaju sosów pokrywających?Nie mam umiaru jeżeli chodzi o ten produkt,dodam tylko że sernikiem na zimno w moim wykonaniu synowie chcieli grać w hokeja.Pozdrawiam serdecznie

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    *



    Dodaj zdjęcie

    Do swojego komentarza możesz dołączyć zdjęcie, np. wykonanej według prezentowanego tu przepisu lub Twojej własnej receptury potrawy. Sprawisz mi ogromną przyjemność, dzieląc się ze mną swoimi spostrzeżeniami :). Pamiętaj, że maksymalny rozmiar dodawanego zdjęcia to 500 kB, a nazwa pliku nie może zawierać spacji i polskich znaków. Wybrany przez Ciebie plik zostanie automatycznie dodany do Twojego komentarza.