Olga Smile

Pasztet z żurawiną

Autor:


    Święta, święta i po świętach. Zawsze dziwię się, że przyjemne chwile w gronie rodziny i przyjaciół potrafią tak szybko płynąć. Cóż … zgodnie z porzekadłem, wszystko, co dobre szybko się kończy.
    Wczoraj ugotowałam rosół na całkiem tłustej prędze wołowej. Tylko taka była w sklepie, a ja miałam silną potrzebę zjedzenia rosołu, nie było, więc wyboru. Gdy zupa ostygła pojawiła się u mnie niezwykle częsta i nawracająca potrzeba przygotowania czegoś smacznego z wyłowionego z garnka mięsa. Po otwarciu szuflady wpadała mi w oko wielka torba żurawiny kupiona na święta i już pustawe opakowanie imbiru kandyzowanego. O tak … pojawiła się inspiracja, jak widać potrzeba matką wynalazców :)
    Gdy przełożyłam miękką, lekko kwaskową żurawinę do garnuszka i zalałam gorącą wodą, po kuchni rozszedł się charakterystyczny zapach jakby cierpkości i kwaskowatości tego owocu. Uwielbiam żurawinę!
    W przypadku pasztetu tłustość użytego mięsa zdecydowanie nie przeszkadzała, nawet się ucieszyłam z przerośniętych tłuszczem włókien, w końcu pasztety do dietetycznych nie należy. Jeżeli ma małą zawartość tłuszczu będzie smakował jak sucha pieczeń, prawdziwy kremowy pasztet uzyskuje swoją maślaność za sprawą sowitego dodatku masła i tłuszczu.
    W swoim życiu jadłam już masę pasztecików, do których przygotowania używałam mięsa z zupy. Uważam, że jest to najlepszy sposób wykorzystania żylastego czy ścięgnistego mięsa wołowego, które niezbyt nadaje się do zjedzenia w najprostszy sposób, czyli na ciepło z musztardą lub chrzanem.
    Muszę napisać, że mój wspaniały i prosty pasztet z żurawiną oraz imbirem kandyzowanym jest zdecydowanie najsmaczniejszym pasztetem, który w ostatnich tygodniach wyszedł z mojej domowej kuchni! Mówię Wam bajka istna bajka!
    Ten przepis jest moją dziesiątą propozycją w ramach zabawy KUCHNIA WIELKANOCNA 2010






    *  1,3 kg ugotowanej pręgi wołowej
    * 200 g żurawiny
    * 200 g kandyzowanego imbiru
    * 100 g masła
    * 3 łyżeczki soli
    * około 150 ml wody
    Ugotowane mięso dzielę na cząstki i wkładam do malaksera. Włączam robota i pozwalam mu pracować nawet 5 minut. Żurawinę przekładam do garnuszka i zalewam wrząca wodą tak, aby ją nieznacznie przykryła. Zależy mi na zmiękczeniu owocu a nie wypłukaniu smaku. Imbir kandyzowany zwilżam wodą, aby pozbyć się cukrowej otoczki, odcedzam a następnie tnę na drobne kawałki.
    Do wirującego mięsa dosypuję sól i wlewam roztopione masło. Pozwalam robotowi pracować jeszcze kilka minut do czasu aż masa będzie równomiernie rozdrobniona i kremowa. Mięso przekładam do miski i mieszam z odcedzoną żurawiną i pociętym imbirem. Mój pasztecik przełożyłam do wyłożonej folią spożywczej foremki i pozwoliłam mu zastygnąć przez kilka godzin. Podałam pocięty w plastry, piękny prawda?

    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

    Zamieszczone w kulinarne przepisy Olgi: Galantyny, musy, terriny i balotyny, Impreza w 30 minut, Imprezy, Jedzenie na impreze, Jedzenie na sylwestra - menu sylwestrowe, Karnawał, Mięsa pieczone i wędliny, Musy i parfaity, Pasty do chleba, Przekąski, Przystawki, Tapas, Meze, Rodzice na obiedzie, W rodzinnym gronie, Ważne imprezy świateczne i weselne, Weekendy i tygodnie kulinarne, Wielkanoc, Zimne przekąski – przystawki, Zimne przekąski – przystawki na imprezy karnawałowe |

    11 Komentarze/-y do Pasztet z żurawiną

    1. majka on 7 kwietnia 2010 at 07:14

      I wyglada bajecznie pysznie :)) Przepis juz zanotowalam :))

      Pozdrawiam.

    2. Mała Mi on 7 kwietnia 2010 at 20:14

      wygląda bajecznie, i ta żurawina kusi strasznie, ale ja nie dam rady…mój organizm błaga o post! A rodzinka moja była pod wrażeniem babki pomarańczowej i pasztetu z pomidorkami i oliwkami :-).

    3. Olga Smile on 7 kwietnia 2010 at 21:48

      Mała Mi – bardzo się cieszę, że wszystko smakowało :)
      Pozdrawiam serdecznie
      Olga Smile

    4. Olga Smile on 7 kwietnia 2010 at 21:51

      majka – polecam wypróbowanie, bo pasztet znika jak śnieg w lipcu :)
      Pozdrawiam serdecznie
      Olga Smile

    5. Aneta on 8 kwietnia 2010 at 11:14

      Witaj Olgo!
      No i przywiał mnie tu z molosów, a ponieważ będzie to mój pierwszy post tutaj to pewnie będzie długi. Po pierwsze gratuluję talentu kulinarnego i sposobu przekazywania samej idei Smaku Imprezy. Sama uwielbiam gotować, ale od czasu do czasu mam dosyć stania przy garach, właśnie wtedy książka kucharska, przepis w piśmie, rozmowa ze znajomymi daje mi takiego pozytywnego kopa i sprawia, że gotowanie znów staje się przyjemnością. Mam zamiar właśnie tak potraktować twojego bloga przysiąść na wirtualnym stołku w twojej kuchni, podpatrywać, pytać,a czasami też dorzucić coś ciekawego. Przeglądają przed świętami przepastne szuflady z produktami natknęłam sie na resztkę kandyzowanego imbiru, uwielbiam surowy imbir i stosuję go w wielu przepisach, pamiętam jak się ucieszyłam jak zobaczyłam kandyzowany w Makro. Niestety w wyobrażni mojej był znacznie lepszy niz w rzeczywistości. Zużyłam go głównie do małych czekoladek z bialej czekolady, oblewając nią właśnie imbir i morele i licząć, że pieprzny smak imbiru podrasuje trochę mdły smak bialej czekolady. Te czekoladki niektórym bardzo smakowaly ale nie znalazły mojego uznania. Teraz zużyję resztkę tak jak i ty do pasztetu i zobaczymy, czy wreszcie kandyzowany imbir znajdzie moje uznanie.
      Pozdrawiam wszystkich komentujących

    6. haniar on 8 kwietnia 2010 at 13:00

      Wiaj, bardzo fajny pomysł, ja takie mięso z rosołu zwykle pakuję do naleśników, ale ten pasztecik musi być pyszny. Jednocześnie polecam pasztet z wątrubek uduszonych z cebulą i jajkami a potem zmiksowany, plus przyprawy, podany na sałacie, papryce, pomidorach, ozdobiony jajkiem na twardo lub czym kto lubi. Pozdrawiam poświątecznie.

    7. Monika on 24 października 2012 at 22:36

      Pomysł świetny, pasztecik bardzo samczny, ale jedno mnie zastanawia…W jaki sposób osiagnąc taki różowy kolor? Mój pasztet miał kolor zdecydowanie ciemniejszy, taki jak gotowane mieso. A chciałabym taki ładny, jak francuskie terriny. Co zrobiłam źle?

    8. Olga Smile on 24 października 2012 at 22:52

      Monika – miałam jasne mięso ala cielęcina i takie wyszło jak na zdjęciu. A smaczny był?

    9. Hanka on 14 stycznia 2014 at 21:31

      To mój pierwszy paszte4t z żurawiną. Pani Olu dziekuję za świetny przepis na pasztet !

    10. monika on 14 kwietnia 2014 at 13:19

      Witam, czy rzeczywiście oprócz podanych składników nic więcej nie dodajemy?. Nie zapiekamy, nie dodajemy jajek? :D.
      Chcę zrobić go na święta ale brakuje mi czasu na wersję testowa. Aha i jeszcze jedno: czy mięso można najpierw zmielić żeby było całkiem gładziutkie czy wystarczy np w thermomixie od początku go potraktować?

      Wygląda pięknie :)

    11. Olga Smile on 14 kwietnia 2014 at 13:26

      Monika – nie mam doświadczeń Thermomixem. U mnie był bez jajek bo jak zauważysz nie ma ich potrzeby ponieważ pasztetu nie piekę, więc jajka by tylko rozwodniły masę i stworzyły niebezpieczeństwo salmonelli.

    Dodaj komentarz

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    *



    Dodaj zdjęcie

    Do swojego komentarza możesz dołączyć zdjęcie, np. wykonanej według prezentowanego tu przepisu lub Twojej własnej receptury potrawy. Sprawisz mi ogromną przyjemność, dzieląc się ze mną swoimi spostrzeżeniami :). Pamiętaj, że maksymalny rozmiar dodawanego zdjęcia to 500 kB, a nazwa pliku nie może zawierać spacji i polskich znaków. Wybrany przez Ciebie plik zostanie automatycznie dodany do Twojego komentarza.