Dzisiaj do zdjęcia pozowała whisky z lodem lub wodą. Fajnie wygląda i ma silny aromat, to już kwestia samej whisky. Sama whisky z lodem dla mnie ma swój urok. Wiem doskonale, że alkohol jest po prostu niezdrowy i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości, ale przecież wszystko jest dla ludzi, jeśli tylko zachowamy zdrowy, dorosły rozsądek. Kiedy przychodzi upragniony weekend i siadamy do wspólnego, niespiesznego obiadu, podczas gdy inni domownicy i goście najchętniej sięgają po kieliszek wina, ja mam zazwyczaj zupełnie inne upodobania. Wolę nalać sobie do ciężkiej szklanki dobrą whisky o mocnym, wybitnie dymnym i torfowym aromacie. Zdecydowanie najbardziej lubię ją z wielką kulą lodu w środku. Kompletnie nie jestem fanką dolewania do niej zimnej wody, ani tym bardziej robienia z jej udziałem słodkich, skomplikowanych drinków. Ten chłodny, bursztynowy płyn i cicho brzęczące wewnątrz szkła kawałki lodu w zupełności mi wystarczą, by poczuć ten wyjątkowy, relaksujący klimat. Ciekawe, jaką whisky Ty lubisz?
Skoro już jesteśmy przy tym szlachetnym trunku, musimy na chwilę zatrzymać się przy samej nazwie, bo to bardzo ważna informacja, z której wciąż mało kto tak naprawdę zdaje sobie sprawę. Czym różni się whisky od whiskey? Ten zapis to nie jest zwykła literówka czy fanaberia producenta, ale bardzo konkretny, geograficzny i historyczny drogowskaz! Tradycyjna „whisky” (bez literki „e” w środku) pochodzi zawsze ze Szkocji, a jej śladami poszli również ambitni producenci z Kanady czy Japonii. Z kolei „whiskey” (pisana przez „e”) to domena starych destylarni w Irlandii oraz w Stanach Zjednoczonych (gdzie zresztą króluje słynny, kukurydziany bourbon). Na dzisiejszym rynku mamy olbrzymi wręcz wybór alkoholi, więc naprawdę każdy smakosz może wybrać coś idealnego pod siebie. U nas w domu pije się ogólnie bardzo mało, ale zawsze wyznaję żelazną zasadę, że wolę kupić lepsze alkohole. Może być mało, rzadko, byle było z klasą i po prostu smacznie.
Mój rytuał picia whisky to nie tylko sam trunek, ale też cała oprawa wizualna. Jakiś czas temu kupiłam sobie fantastyczne foremki do lodu w kształcie dużej kuli, ale w mojej zamrażarkowej kolekcji mam też takie w kształcie idealnych, wielkich kostek, śmiesznych czopków, groźnych pocisków, czaszek czy malutkich kulek. Każda z nich jest na swój sposób fajna, świetnie wygląda w kryształowych szklankach i, co najważniejsze, bardzo wolno się rozpuszcza, dzięki czemu nie rozwadnia nam w kilka minut całego alkoholu. Moim absolutnym szczytem marzeń jest teraz dobrej jakości, domowa kostkarka do lodu. Taka maszyna to prawdziwy skarb, który umili niejednego drinka, koktajl lub owocowe smoothie. Szczególnie latem lód dodaję do wielu moich porannych koktajli warzywnych i owocowych. Dzięki temu podczas blendowania ostrzami całość się nie podgrzewa, a wszystkie drogocenne witaminy i wrażliwe na temperaturę enzymy z warzyw i owoców zostają nienaruszone.
Choć ja najchętniej poprzestaję na samym lodzie i dymnym aromacie z butelki, to przecież whisky jest genialną bazą do wielu wspaniałych kompozycji barmańskich, które moi goście wręcz uwielbiają. Zastanawialiście się kiedyś, jakie są najpopularniejsze koktajle z tym alkoholem? Jeśli ktoś szuka czegoś w mocniejszej wersji, klasyką gatunku jest zdecydowanie Old Fashioned. To bardzo esencjonalny drink, balansujący między słodyczą a ziołową goryczką, pozwalający whisky grać absolutnie pierwsze skrzypce. Elegancki Manhattan oferuje z kolei nieco głębszy, ziołowo-wytrawny profil z wyraźną nutą wermutu. Dla fanów lżejszych, orzeźwiających struktur świetny będzie Whisky Sour, w którym wybitnie łączy się cytrusowa kwasowość, słodycz syropu i wspaniała, gęsta piana z białka. A jeśli szukacie czegoś absolutnie najlżejszego, wystarczy banalny Highball, czyli whisky mocno rozcieńczona dużą ilością gazowanej wody. Struktura jest tu bardzo rześka, mocno bąbelkowa i wybitnie gasi pragnienie. Kilka pomysłów znajdziesz u mnie na blogu.
Dla kogo zatem jest czysta whisky z lodem lub z wodą i dlaczego zyskała ona aż taką ogólnoświatową popularność? To propozycja przede wszystkim dla kulinarnych purystów i osób, które lubią świadomie degustować to, co mają w swoim kieliszku. Koneserzy często dodają do niej dosłownie kilka kropel źródlanej wody, nigdy kranówki, aby delikatnie otworzyć bukiet zapachowy i uwolnić wszystkie ukryte, torfowe, kwiatowe czy dębowe nuty z beczki. Z kolei wersja z dużą bryłą lodu, czyli słynne „on the rocks”, to idealne rozwiązanie dla tych, którzy cenią powolne popijanie lekko schłodzonego trunku. Taki sposób podania nie maskuje charakteru alkoholu, ale odrobinę łagodzi jego alkoholową ostrość, sprawiając, że picie staje się niezwykle relaksującym doświadczeniem.
Zawsze uważałam, że w kuchni i przy stole najważniejszy jest nasz osobisty komfort i sprawianie sobie takich właśnie drobnych przyjemności. Niezależnie od tego, czy tak jak ja wybierzecie mocno dymną, szkocką whisky z idealnie okrągłą, lodową kulą, czy zdecydujecie się na słodszego amerykańskiego bourbona, pamiętajcie, że to Wy macie się cieszyć tym wieczorem. Wyciągnijcie z szafki najładniejsze szklanki z grubym dnem, wrzućcie do nich piękny, brzęczący lód o fantazyjnych kształtach i po prostu celebrujcie chwilę odpoczynku w dobrym towarzystwie. Ten sposób podania to właściwie nie tyle przepis, co krótki rytuał. Klasyczna dymna whisky on the rocks, czyli whisky z lodem, pozwala w pełni cieszyć się aromatem dobrego alkoholu. Lekko go schładza, ale nie rozwodnia zbyt szybko dzięki użyciu odpowiedniego, dużego lodu.
WHISKY Z LODEM LUB WODĄ
WHISKY Z LODEM LUB WODĄ – składniki:
- 50 ml ulubionej whisky (u mnie najchętniej mocno dymna i torfowa ze Szkocji)
- 1 duża kula lodowa (lub duża kostka lodu, np. w kształcie czaszki czy pocisku)
- opcjonalnie: odrobina zimnej, źródlanej wody (jeśli wolisz łagodniejszy smak)
WHISKY Z LODEM LUB WODĄ – przepis:
- Z szafki wyciągam moją ulubioną, niską szklankę z grubym dnem, typu old fashioned. Upewniam się, że jest idealnie czysta i sucha.
- Z silikonowej foremki wyciągam dużą, solidnie zamrożoną kulę lodową. Im lód jest większy i zimniejszy, tym wolniej będzie topniał w szklance.
- Ostrożnie umieszczam kulę lodową na dnie mojej szklanki.
- Odmierzam 50 ml mojej ulubionej, dymnej whisky.
- Powoli wlewam alkohol bezpośrednio na lód.
- Delikatnie zakręcam szklanką w dłoni, aby lód cicho zabrzęczał o ścianki naczynia i zaczął schładzać płyn.
- Czekam dosłownie pół minuty, pozwalam trunkowi odetchnąć i podaję natychmiast, ciesząc się głębokim, torfowym zapachem z samego brzegu szklanki. Także whisky z lodem lub z wodą raz na jakiś czas pojawia się w moim ręku.
Często zadawane pytania:
Czym różni się klasyczna whisky z lodem lub wodą od amerykańskiej whiskey?
To bardzo ważna informacja dla każdego smakosza. Zapis nazwy to konkretny drogowskaz historyczny i geograficzny. Tradycyjna whisky pochodzi zawsze ze Szkocji, Japonii lub Kanady. Z kolei whiskey to domena starych destylarni w Irlandii oraz w Stanach Zjednoczonych. Niezależnie od nazwy dobra whisky z lodem lub wodą smakuje ot tak po prostu fantastycznie.
Jaki kształt lodu jest najlepszy do domowej whisky z lodem lub wodą?
Zdecydowanie polecam duże formy. Może to być wielka kula, idealna kostka lub nawet lód w kształcie czaszki. Duży kawałek lodu bardzo wolno się rozpuszcza. Twoja whisky z lodem lub wodą nie traci dzięki temu swojego charakteru i nie rozwadnia się zbyt szybko w szklance. Lekkie schłodzenie wspaniale łagodzi ostrość alkoholu.
Dlaczego koneserzy kulinarni piją whisky z lodem lub wodą w tak specyficzny sposób?
Smakosze dodają często dosłownie kilka kropel źródlanej wody. Należy bezwzględnie unikać w tym wypadku zwykłej kranówki. Taki prosty zabieg delikatnie otwiera bukiet zapachowy w grubym szkle. Uwalnia on wszystkie ukryte torfowe i dębowe nuty z samej beczki. Tak przygotowana whisky z lodem lub wodą staje się niezwykle relaksującym doświadczeniem podczas odpoczynku.
Czy prosta whisky z lodem lub wodą może stanowić bazę do innych koktajli?
Oczywiście. Dobrej jakości alkohol to genialna podstawa barmańska. Możesz wyczarować z niego esencjonalny drink Old Fashioned lub ziołowy Manhattan. Dla miłośników orzeźwienia gorąco polecam Whisky Sour z gęstą pianą z białka. Jeśli szukasz rześkich smaków, wybierz prosty Highball. Taki koktajl wybitnie gasi pragnienie podczas domowego relaksu.


