Wiem, że wielu moich czytelników robi smażone piersi z kurczaka i włącza je do swojego menu. Dla mnie smażone piersi z kurczaka należą do dań niskokalorycznych, prostych do przygotowania, takich codziennych na obiad, kolację lub do pudełka do pracy. Oczywiście catering często teraz dowozi jedzenie do biur, ale jednak co przygotowane w domu, to przygotowane i nic się temu równać nie może. Ja jestem wychowana na domowej kuchni, gdy wyjeżdżam, często jem na mieście, ale po powrocie do domu często już wieczorem, na noc nastawiam jakiś rosół do gotowania. Wcinam kiszonki ze słoików, chyba nie jestem stworzona do jedzenia na mieście przez dłuższy czas.
Smażone piersi z kurczaka są łatwe do zrobienia, można je obtoczyć w ulubionych przyprawach, w jakichś mieszankach grillowych, w ziołach greckich, tajskich, śródziemnomorskich, nawet w mieszance ziół do pizzy albo sosu bolognese czy pieczonych ziemniaków. Wszystko kwestia tego, jakie zioła preferujecie w swojej kuchni, co wybieracie i co lubicie. Ja lubię tymianek, oregano, czosnek, właściwie wszystkie aromatyczne kompozycje. Zapomniałam jeszcze o mieszankach do kurczaka, wieprzowiny, szaszłyków itd. Macie naprawdę duży wybór w sklepach. Sama używam zazwyczaj marki Kotanyi, jak nie ma akurat w sklepie, to Kamis, ale jednak do tych pierwszych jestem jakoś bardziej przekonana. Gdy trafię na fajne mieszanki w odwiedzanych przeze mnie sklepach z orientalną żywnością, też zawsze sobie jakieś kupuję, na węch, że tak powiem. Skład oczywiście czytam, bo obawiam się czasami, co tam w środku jest, a nie do każdego z ziół jestem przekonana.
Kiedy patrzę na apetyczne danie obiadowe, czuję jednocześnie kulinarną radość i pewną nostalgię. Pięknie wysmażona pierś z kurczaka, sowicie obsypana ziołami i przyprawami w towarzystwie chrupiącej zielonej fasolki i pysznej, rześkiej sałaty. To kwintesencja dzisiejszego polskiego obiadu. Ma być szybko, smacznie, kolorowo i stosunkowo lekko. Jako smakoszka naszej rodzimej kuchni nie mogę jednak powstrzymać się od głębszej refleksji nad tym, jaką drogę przeszliśmy, by ten konkretny kawałek mięsa stał się bezapelacyjnym władcą naszych stołów.
Zacznijmy od faktów, bo te mówią same za siebie. Drób, a zwłaszcza kurczak, totalnie zawładnął polskimi żołądkami. Jak pokazują dane GUS, konsumpcja systematycznie rośnie, w 2023 roku statystyczny Polak zjadł rocznie aż 31,5 kg mięsa drobiowego! Co więcej, z roku na rok drastycznie zmieniają się nasze nawyki. W statystykach sprzedaży wyraźnie widać odejście od kupowania całych tusz na rzecz gotowych elementów. Dziś przeciętny konsument nie chce spędzać w kuchni godzin, więc z chęcią sięga po wycięte już piersi, udka czy skrzydełka. Jesteśmy społeczeństwem w pośpiechu, dla którego filet z piersi kurczaka stał się kulinarnym synonimem wygody. Także smażone piersi z kurczaka na stałe pojawiły się na stołach, z wygody, z powodu wysokiej zawartości białka i łatwości przygotowania.
Jednak gdy spojrzymy w przeszłość, kulinarny krajobraz nad Wisłą wyglądał zupełnie inaczej. Tradycyjna, chłopska kuchnia polska, wbrew dzisiejszemu wyobrażeniu o suto zastawionych mięsiwem stołach, opierała się w głównej mierze na węglowodanach. Na zbożach, przeróżnych kaszach, mąkach i warzywach korzeniowych. Mięso w codziennej diecie było rarytasem, dodatkiem zarezerwowanym głównie dla najbogatszych warstw społecznych lub na absolutnie wyjątkowe okazje. W miarę codzienny był jeszcze nabiał, zsiadłe mleko, śmietana, twaróg, sery, oczywiście nie w takim wyborze i ilości jak teraz. Mamy łatwy dostęp do kalorycznego jedzenia, stąd fala nadwagi nie tylko w Polsce, ale statystycznie wcale nie jest dobrze. Ale nie o tym miałam tym razem pisać, a o rzadkości mięsa w codziennej dawnej kuchni. I o tym należy napisać jasno, wyraźnie i z ogromnym naciskiem. Choć mięso jadło się rzadko, to jego jakość była nieporównywalnie lepsza niż dzisiejszych masowych odpowiedników. Kiedyś, gdy na polskiej wsi zabijano kurczaka, odbywało się to z ogromnym szacunkiem do pożywienia, nic, absolutnie nic się nie marnowało. Cała tusza, po starannym oprawieniu, lądowała w wielkim garnku i stawała się fundamentem głębokiego, esencjonalnego niedzielnego rosołu. To właśnie na nim opierał się cały obiad, a wygotowane z zupy mięso dzielono sprawiedliwie między domowników. Nikt w dawnej Polsce nie wpadłby na to, by wyciąć z ptaka jedynie pierś do usmażenia na patelni, a resztę zignorować lub zmarnować.
Dzisiaj mięsa jemy w bród, jednak powszechna dostępność często brutalnie mści się na jakości. Dlatego, z pozycji człowieka, który nad wyraz ceni sobie smak i dziedzictwo kulinarne, apeluję do Waszej świadomości. Kiedy planujecie przygotować obiad taki jak ta kusząca, soczysta i złocista pierś z kurczaka, to wybierajcie swoje składniki z rozmysłem. Zdecydowanie warto sięgać po produkty ekologiczne, pochodzące ze zrównoważonych, niewielkich hodowli. Omijajcie szerokim łukiem gigantyczne, nienaturalnie wręcz napompowane wodą i „pędzone” na szybki wzrost filety, które po rzuceniu na patelnię drastycznie kurczą się, puszczając mnóstwo płynu. Prawdziwa kulinarna wartość kryje się w piersiach mniejszych. Mniejszy rozmiar to znak, że ptak rósł w swoim naturalnym tempie, ruszał się i był odpowiednio karmiony. Taka ekologiczna, jędrna pierś zachowa podczas smażenia swoją soczystość, wspaniałą teksturę, a przede wszystkim, zaoferuje pełny, głęboki, autentyczny smak mięsa drobiowego.
Powrót do jakości to nie kulinarna fanaberia dla nielicznych. To racjonalne podejście i hołd oddany dawnej kulturze jedzenia. Niech smażona pierś z kurczaka przestanie być tylko szybkim zapychaczem po dniu pracy, a stanie się świadomym, wybornym daniem. Jedzmy mięso rzadziej, ale niech zawsze będzie to produkt, z którym warto spędzić przy stole te kilka pięknych, smakowitych chwil. Tak dla zdrowia również i ekologii. Wiem, wiem, zarabiamy na co dzień za mało, a w sklepach jest za drogo, dlatego tak trudno o zdrowe jedzenie. Rozmawialiśmy ostatnio z przyjaciółmi, że nawet zakupy jest trudno zrobić, bo nie wiadomo, co i gdzie wybierać. Oczywiście jeśli szukacie jakichś badań o jakości produktów, to znajdziecie takie, jakich potrzebujecie. Wiadomo, jakość broni się sama, chociaż statystyki pokazują, że wcale nie jest to takie oczywiste. Teraz sama szukam ekologicznych produktów warzywnych, mięsnych, czytam, wertuję i nie jestem jednoznacznie przekonana. Wystarczy popatrzeć na składy karm dla zwierząt, żeby witki opadły… Ale dobra, przyjmijmy, że nie marudzimy, tylko cieszymy się z zakupów, patrzymy na nie łaskawie i z radością przygotowujemy pyszny obiad, którym z przekonaniem karmimy całą rodzinę. Także zapraszam Was na smażone piersi z kurczaka, które podałam z fasolką szparagową i sałatką, do tego pasuje też każdy jogurt, zwłaszcza grecki, fajnie się komponuje z mięsem drobiowym i warzywami.
SMAŻONE PIERSI Z KURCZAKA
SMAŻONE PIERSI Z KURCZAKA – składniki:
- 3 piersi z kurczaka (najlepiej ze skórą)
- 70 g masła klarowanego lub nieklarowanego, ale trzeba uważać, żeby się nie spiekło
- 2 łyżki oleju
- 2 łyżki przyprawy do kurczaka (ja miałam akurat mieszankę grillową)
- sól i pieprz kolorowy do smaku (tu z solą ostrożnie, bo mieszanki zazwyczaj mają sól w składzie i nie trzeba jej dodawać)
SMAŻONE PIERSI Z KURCZAKA – przepis:
- W misce mieszam przyprawy ze 2 łyżkami oleju, wkładam piersi z kurczaka i mieszam dokładnie. Przykrywam folią chociaż na 10 minut. Można także kurczaka wstawić na całą noc do lodówki, wtedy mięso zyska jeszcze na soczystości.
- Na patelni rozpuszczam 70 g masła i dodaję olej.
- Wkładam posolone i posypane przyprawami piersi z kurczaka skórą do góry (o ile mają skórę).
- Smażę na małym gazie, gdy się przypieką, wtedy przekładam je na drugą stronę, przykrywam pokrywką, ale uchyloną, żeby nadmiar pary mógł wylecieć, a mięso miało odpowiednią temperaturę. Zostawiam na średnio 15 minut na małym gazie od ponownego zagotowania masła.
- Pod koniec często sprawdzam temperaturę wewnątrz piersi, powinna wynosić 80 stopni. To bardzo ważne, mięso wtedy będzie maksymalnie soczyste!
- Smażone piersi z kurczaka podałam z fasolką szparagową i sałatką.
Często zadawane pytania:
Jakie przyprawy najlepiej pasują na smażone piersi z kurczaka?
Smażone piersi z kurczaka to danie bardzo uniwersalne. Możesz użyć gotowych mieszanek grillowych. Świetnie sprawdzą się też zioła greckie, tajskie czy śródziemnomorskie. Ja bardzo lubię dodawać tymianek, oregano i czosnek. Ot tak po prostu. Wybierz swoje ulubione smaki. Pamiętaj tylko o ostrożnym soleniu. Gotowe przyprawy często mają już w składzie sporo soli.
Ile czasu trzeba smażyć smażone piersi z kurczaka, aby wyszły idealnie?
Kluczem do sukcesu jest niska temperatura i cierpliwość. Mięso układamy na rozgrzanym maśle z olejem. Smażymy na małym ogniu. Po przypieczeniu z jednej strony odwracamy. Przykrywamy patelnię uchyloną pokrywką. Nadmiar pary musi swobodnie uchodzić. Zostawiamy tak na około piętnaście minut. Warto użyć termometru kuchennego. Idealna temperatura wewnątrz mięsa powinna wynosić osiemdziesiąt stopni. Wtedy zyskujesz pewność idealnej soczystości.
Z jakimi dodatkami podawać smażone piersi z kurczaka na obiad?
Takie codzienne smażone piersi z kurczaka wspaniale komponują się z wieloma dodatkami. Ja najchętniej serwuję je w towarzystwie chrupiącej zielonej fasolki i rześkiej sałaty. Pasuje do nich właściwie każdy jogurt. Szczególnie polecam jogurt grecki. Fajnie przełamuje smak mięsa drobiowego i warzyw. To świetna propozycja na szybki posiłek po pracy.
Jakie mięso kupić, żeby przygotować pyszne smażone piersi z kurczaka?
Wybór odpowiedniego produktu ma ogromne znaczenie dla końcowego smaku. Zawsze polecam szukać mięsa z hodowli ekologicznych. Omijaj wielkie i napompowane wodą filety. One podczas obróbki termicznej drastycznie kurczą się na patelni. Znacznie lepsze są mniejsze sztuki. Oznaczają one naturalne tempo wzrostu ptaka. Takie mięso zachowa wspaniałą teksturę i głęboki aromat. Jeśli szukasz więcej inspiracji, sprawdź inne moje przepisy na dania z kurczaka.



Nie mogę się doczekać, aby zrobić te piersi
Wszystko wygląda tak pysznie, że aż ślinka cieknie
Fantastyczny przepis, Olga. Już planuję zakupy
Zioła greckie brzmią świetnie do tych piersi
Uwielbiam prostotę tego przepisu, dziękuję za niego!
…Ostatnio też robiłem i wszystkim smakowało!