Dzisiaj coś bardzo satysfakcjonującego, czyli zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym. Co ciekawe, zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym występuje u wielu moich czytelników, co okazało się, gdy pytałam Was o to na Facebooku. Było to dla mnie zaskoczenie, bo u nas naturalnie zupa pomidorowa z rosołu z wczoraj, ze śmietaną i makaronem. No dobra, czasami zrobię kluski lane lub kładzione, ale to znacznie, znacznie rzadziej. W sumie pomidorówka może być podana z ryżem, makaronem, kluskami, groszkiem ptysiowym, pokrojonymi naleśnikami, z bułką, z grzankami, a nawet z ziemniakami, jak ktoś lubi. Jest tak wiele możliwości, że czasami aż mnie samą zaskakują.
W sumie zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym powstała u mnie w kilka minut. Rozmroziłam rosół, bo już go sobie porcjuję z wielkiego gara na później. Do zagotowanego rosołu dodałam śmietanę, koncentrat pomidorowy, a na talerzu nasypałam groszek ptysiowy. Tak, taki z torebki. No co jak co, groszku ptysiowego sama robić nie będę, to już praca u podstaw. Wystarczy mi rosół lub bulion, na który pokazywałam Wam dziesiątki przepisów, bo za każdym razem może być inny i to w nim chyba jest najpiękniejsze. Kilka dni temu jadłam fantastyczny bulion kaczo-wołowy z robionym ręcznie makaronem w restauracji u Jakuba w Bielsku-Białej. Jak wrzucę na media społecznościowe film, to Wam podlinkuję, bo jeszcze nie zdążyłam go pokazać. Ruszyłam w końcu z innymi mediami społecznościowymi niż Facebook, bo w końcu blog ma 20 lat, przepisy są codziennie, a ja jakoś opóźniłam się z filmikami i nagrywaniem. Ale nadrabiam, nadrabiam, spoko. Także zapraszam Was na Insta, TikTok i Facebooka, bo tam nie tylko piszę, ale i mówię, kontakt filmowy jest bardziej osobisty :D
- INSTAGRAM https://www.instagram.com/olgasmilecom
- TIKTOK https://www.tiktok.com/@olgasmile.com
- FACEBOOK https://www.facebook.com/pages/Olga-Smile/117020318335706
Wracając do tematu przewodniego dzisiejszego wpisu, jakim jest zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym, to codzienność lubi pędzić na złamanie karku, ale w moim domu zawsze jest czas na to, by usiąść wspólnie przy stole i docenić urok chwili. Głęboko wierzę, że zaradność i hołdowanie drobnym przyjemnościom to nie luksus, ale recepta na dobre życie, a pyszne jedzenie jest jedną z najpiękniejszych form wyrażania tych wartości. Jako miłośniczka tradycyjnej, domowej kuchni, odnajduję spokój w aromatach unoszących się znad kuchenki, gdy w garnku pyrkocze coś znajomego. Nie ma chyba w naszej polskiej tradycji dania, które bardziej kojarzyłoby się z poczuciem bezpieczeństwa i matczyną troską niż talerz gorącej, parującej zupy pomidorowej, czyli po prostu pomidorówki.
Zupa pomidorowa to absolutna królowa polskich domów, niezawodna powierniczka rodzinnych tajemnic wyjawianych podczas obiadu i ratunek w pochmurne dni. Wszyscy znamy ten cudowny, kulinarny rytuał, gdy na bazie esencjonalnego niedzielnego rosołu poniedziałek wita nas zupełnie nowym, a jednak wciąż wspaniałym smakiem. To kwintesencja kuchennej zaradności, którą tak bardzo cenię. Tę umiejętność wyczarowania z prostych, dostępnych składników czegoś, co błyskawicznie poprawia nastrój wszystkim domownikom. Dobra zupa pomidorowa nie potrzebuje wykwintnych dodatków, wystarczy jej szczerość i serce włożone w gotowanie. Nawet jeśli sobie ją rozmrożę z porcji gotowanego wcześniej bulionu.
Przygotowanie idealnej zupy to dla mnie prawdziwa uczta dla zmysłów, zaczynająca się już w momencie łączenia złocistego bulionu z intensywną czerwienią pomidorów z koncentratu. To jedno z lepszych rozwiązań przez większą część roku. Niezależnie od tego, czy używam przygotowanych własnoręcznie latem przecierów ze słoików, czy gęstej, dobrej jakości passaty, ten moment, gdy smaki zaczynają się przenikać, jest po prostu magiczny. Dodatek słodkiej, wiejskiej śmietany, tłustej, która powoli rozchodzi się w gorącym płynie, tworząc apetyczne, marmurkowe wzory, to obrazek, który natychmiast przenosi mnie do czasów dzieciństwa. Z powodzeniem można tu również użyć śmietany roślinnej, np. z nerkowców lub kokosowej, ponieważ roślinne zamienniki świetnie sprawdzają się do zabielania i zaciągania domowych zup, zyskujących dzięki nim na konsystencji, smaku i aromacie[cite: 1]. Szczypta świeżego, aromatycznego kopru lub natki pietruszki wieńczy dzieło, nadając zupie tego niepodrabialnego, domowego charakteru. A groszek ptysiowy jest w sumie dla mnie zaskoczeniem, ale przyjemnym, bo lubię go podjadać tak jak precelki, paluszki, chipsy i talarki chrupiące.
Odwieczny spór o to, czy prawdziwa pomidorowa powinna być podawana z ryżem, czy z makaronem, potrafi rozgrzać do czerwoności niejedną rodzinną dyskusję, a co dopiero moich czytelników. Choć obie wersje mają swoich wiernych i zawziętych zwolenników, ja często lubię pójść na kulinarny kompromis, który ucisza wszelkie spory i wywołuje uśmiech na twarzach. Tym złotym środkiem, a zarazem moim ulubionym sposobem na przełamanie rutyny, jest dodatek, który wprowadza do talerza element zaskoczenia i radosnej chrupkości. Zupa pomidorowa serwowana z groszkiem ptysiowym to mój osobisty hołd dla kulinarnych przyjemności, którym po prostu nie sposób się oprzeć. Może być jeszcze z grzankami, to też przecież jest fajne rozwiązanie, podobnie jak opieczone bułeczki lub miękki pszenny chleb.
Złociste, leciutkie kuleczki z ciasta ptysiowego mają w sobie coś niezwykle beztroskiego, co natychmiast budzi wewnętrzne dziecko w każdym z nas. Ich fenomen polega na cudownym kontraście tekstur: początkowo chrupiące, po chwili delikatnie chłoną aksamitny, pomidorowy płyn, stając się rozpływającymi w ustach obłoczkami. To drobiazg, który nie wymaga godzin spędzonych w kuchni, a potrafi zamienić najzwyklejszy obiad w małe święto, przypominając nam, że jedzenie powinno dawać radość. Uwielbiam patrzeć, jak domownicy z zapałem wyławiają łyżką te ptysiowe pyszności, zapominając o troskach minionego dnia. Ja tam chrupię je najczęściej z torebki, ale ja taka wiewiórka jestem, że ciągle coś podjadam :)
Wykorzystanie groszku ptysiowego to także ukłon w stronę mojej umiłowanej, domowej zaradności, która udowadnia, że wyśmienity smak nie musi oznaczać nadmiernego skomplikowania. Czasem wystarczy garść tych małych, złocistych kuleczek, by całkowicie odmienić oblicze klasycznego dania i nadać mu odrobinę niedzielnej elegancji w samym środku zabieganego tygodnia. W kuchni rodzinnej chodzi przecież o to, by karmić nie tylko ciało, ale i duszę, a pomidorowa z takim dodatkiem sprawdza się w tej roli wyśmienicie. To posiłek, który otula ciepłem, syci i przynosi ogromną satysfakcję, będąc jednocześnie niezmiennie łaskawym dla domowego budżetu.
Celebrowanie codziennych posiłków to sztuka, której warto się uczyć każdego dnia, a stół pełen bliskich osób i dymiących talerzy to dla mnie obraz absolutnego szczęścia. Zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym jest kulinarnym synonimem miłości, prostej, bezpretensjonalnej, ale niezwykle budującej. Nalewając kolejną porcję tej rubinowej zupy i dodając do niej chrupiący dodatek, przypominam sobie, że to właśnie te niepozorne chwile kreują nasze najpiękniejsze wspomnienia. Zachęcam Was z całego serca do takich drobnych kulinarnych urozmaiceń, bo przecież dobre jedzenie w domowym zaciszu to jedne z najlepszych momentów, jakie potrafi zaoferować nam codzienność. Ciekawa jestem, czy zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym jest dla Ciebie zaskoczeniem, czy znasz, robisz i lubisz lub zamawiasz gdzieś na mieście.
ZUPA POMIDOROWA Z GROSZKIEM PTYSIOWYM
ZUPA POMIDOROWA Z GROSZKIEM PTYSIOWYM – składniki:
- 2 litry rosołu lub bulionu
- 200 g koncentratu pomidorowego
- 200 ml śmietany (można użyć śmietany roślinnej[cite: 1])
- 1 łyżka cukru (jeśli koncentrat jest zbyt intensywny/kwaśny w smaku)
- sól do smaku
- u mnie groszek ptysiowy do podania, 160 g poszło do talerzy na gęsto
ZUPA POMIDOROWA Z GROSZKIEM PTYSIOWYM – przepis:
- Rosół wstawiam na gaz i pozwalam mu się zagotować.
- Do rosołu dodaję koncentrat i energicznie mieszam.
- Wyłączam gaz i dolewam śmietanę. Jeśli nie jest to śmietana typowa do zup, to trzeba ją zahartować, jak to się ładnie mówi. Ja tym razem miałam 36% tak po prostu, ale świetnie sprawdzi się tu również śmietana roślinna, np. z orzechów nerkowca lub owsiana, stanowiąca doskonałą alternatywę dla produktów mlecznych w codziennej kuchni[cite: 1].
- Podaję. Taka pomidorowa zupa na rosole najlepiej smakuje z makaronem, ryżem, kluskami lub podpieczonym chlebem, jest super. Chociaż u mnie dzisiaj dla odmiany zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym, która stała się szybkim i bardzo fajnym obiadem.
Często zadawane pytania:
Czy zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym może być zrobiona na wczorajszym rosole?
Tak. Zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym to świetny sposób na wykorzystanie wczorajszego rosołu. Wystarczy go podgrzać i dodać koncentrat pomidorowy. Potem wystarczy wlać śmietanę. Ja często rozmrażam sobie wcześniej zrobiony bulion. Gotowanie idzie wtedy błyskawicznie.
Jakiej śmietany wymaga zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym?
Wybór śmietany zależy od twoich preferencji ot tak po prostu. Ja najczęściej używam słodkiej śmietany 36 procent. Wtedy nie trzeba jej tak mocno hartować. Świetnie sprawdzi się też śmietana roślinna. Możesz użyć takiej z nerkowców lub owsianej. Pomidorówka zyska fajną konsystencję.
Czy zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym potrzebuje dodatku cukru?
Czasami zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym wymaga dosłodzenia. Wszystko zależy od użytego koncentratu. Jeśli pasta pomidorowa jest zbyt kwaśna w smaku, dodaj jedną łyżkę cukru. Zrównoważy to kwasowość. Smak stanie się pełniejszy.
Z czym jeszcze smakuje zupa pomidorowa z groszkiem ptysiowym?
Groszek ptysiowy z torebki to oczywiście tylko jedna z wielu opcji. Możesz podać zupę z ryżem lub makaronem. Pasują do niej również kluski lane albo kładzione. Fajnie smakuje z opieczonymi bułeczkami lub po prostu z chlebem. Każdy w domu może wybrać swój ulubiony dodatek.



Olga, geniusz kuchni czy czarownica od groszków ptysiowych, ja patrzę i nie wierzę!
Robię to od dziś, już mam plan jak ryż i ptysie razem zatańczą w mojej misce!
Miałem w domu tylko precelki ale groszek ptysiowy wygląda lepiej, będę udawać szefa kuchni!
To musi być super pomysł, kiedyś dziecko wsypało herbatniki do zupy to była tragedia tu chyba będzie lepsze!
Ktoś tu robi eksperymenty naukowe na talerzu, ale ja poproszę dokładkę!
Groszek ptysiowy z torebki to moja tajna broń w chwilach głodu i lenistwa!
Wyobrażam sobie te kuleczki ptysiowe pływające jak małe złote łódeczki w pomidorowej, urocze!
Przepisu nie rozumiem do końca ale instrukcja brzmi prosto więc zaryzykuję!