Już od wczoraj planowałam zrobić kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem, takie na słodko. A dlaczego kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem? Bo mój mózg działa jakby wbrew sobie, tak na przekór. Pokazywałam Wam, że przyniosłam cały koszyk grzybów. Wiadomo, jak nie zrobię ich pierwszego dnia, to drugiego. Cały dzień w kuchni, a tu idąc do sklepu wpadłam na genialny pomysł, że są jeszcze maliny. Ale to nic, poszłam do mamy, zobaczyłam, że ma śliwki, powiedziałam, że zabieram i coś z nich zrobię. I tak to wylądowałam o 7 rano w sobotę, stojąc przy stolnicy i lepiąc kluski leniwe, jak miały być sosy grzybowe i grzyby w słoikach. Dorobiłam sobie pracy jakby na własną prośbę, ale niczego nie żałuję, bo kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem wyszły wyśmienite!
Czy zastanawialiście się kiedyś, skąd wzięła się nazwa „kluski leniwe”, które znane są w wielu regionach również jako „pierogi leniwe”. Czy od stanu po jedzeniu, czy bezpośrednio z uproszczonego i znacznie szybszego procesu ich przygotowania w porównaniu do klasycznych pierogów z serem. Składniki bazowe obu dań są identyczne: to twaróg, mąka i jajka. Zamiast jednak wyrabiać ciasto, cienko je wałkować, wycinać kółka i misternie lepić każdy pieróg z osobnym serowym farszem, w wersji „leniwej” wszystkie te elementy po prostu zagniata się razem w jednej misce. Z uzyskanej w ten sposób jednolitej masy formuje się długie wałki, tnie je na ukośne kawałki podobnie jak kopytka i od razu wrzuca na wrzątek. Całkowite pominięcie najbardziej pracochłonnego i czasochłonnego etapu, czyli ręcznego faszerowania i lepienia, sprawiło, że potrawę tę żartobliwie ochrzczono mianem leniwej, dedykowanej osobom, którym brakowało czasu lub chęci na długie przygotowywanie tradycyjnego obiadu.
Powiem Wam, że kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem weszły nam jak złoto. Miałam sporo śliwek od mamy jakiejś nieznanej odmiany, która teraz jest w sklepach. Kwaśne, twarde i intensywnie pachnące. Na bank nie są to węgierki, ale przecież nie o to chodzi. Duże śliwki przekrawam na pół lub na cztery części i wyjmuję pestkę. Smażę je na patelni z konkretną ilością masła. Pod koniec dodałam trochę cukru brązowego, trzcinowego i cynamonu. Takie śliwki są mega smaczne, można podawać je do każdego deseru. Zjedliśmy wszystkie, ale kupię w poniedziałek kolejną porcję, to zrobię budyń z takim dodatkiem. Ooooo, już wiem, że będzie dobrze… A koszyk grzybów przerobiłam dzisiaj w połowie, druga część na jutro. Za to jeszcze chwila i umyłabym kafelki i fugi w łazience, jak ja nie lubię musieć czegoś zrobić. Mózg mi się buntuje sam z siebie.
Zapraszam na moje filmiki na Instagram, TikTok i Facebooka, bo tam nie tylko piszę, ale i mówię, a kontakt filmowy jest o wiele bardziej osobisty! Odpaliłam kamerkę w telefonie, w końcu trzeba iść ramię w ramię z technologią, a ja tam z 15 lat mam do tyłu, nie ma co się bać, nadrobię, a i owszem.
- INSTAGRAM https://www.instagram.com/olgasmilecom
- TIKTOK https://www.tiktok.com/@olgasmile.com
- FACEBOOK https://www.facebook.com/pages/Olga-Smile/117020318335706
Na śniadanie kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem były dobrym wyborem, najadłam się, byłam zadowolona, faza węglowodanowa jest teraz przede mną, także wszelkie kluski, cepeliny, kartacze, pyzy, kluski śląskie, kładzione, leniwe, kopytka, szare kluski albo jakieś inne jak chociażby kulabele, które jadłam w restauracji Żurownia w Katowicach. To było moje pierwsze spotkanie z takimi kluskami, ale fajne były!
Wiem doskonale, że kluski śląskie, kopytka i kluski leniwe to taka złota trójka, którą doskonale znają wszyscy Polacy. I nie dziwne, bo smaczne, pożywne, sycące i rozleniwiające, jak sama nazwa wskazuje. Zapraszam Was na kluski leniwe ze śliwkami, masłem, cynamonem i czasami z jogurtem lub śmietaną jeszcze do kompletu, doskonałe bez dwóch zdań.
Podpowiem jeszcze, że leniwe z owocami można robić przez cały rok. Z jabłkami prażonymi, z gruszkami, z borówkami, z morelami lub nektarynkami. Albo wersja z mrożonymi malinami, truskawkami czy jagodami też niewiarygodnie pyszna. Fajne jest to, że zawsze owoce można ugnieść ze śmietaną, jogurtem lub kefirem, wyjdzie wtedy taka wersja bardziej swojska. Podsmażone na maśle, będą słodsze, bardziej wyraziste o mocnym profilu smakowym. Stanowią one główny dodatek do klusek leniwych z sera, które same w sobie są bardzo neutralne. Także wersja zarówno wytrawna, jak i taka na słodko, może sprawdzić się wyśmienicie w wielu domach.
Najpopularniejszym klasykiem w polskiej kuchni są kopytka, przygotowywane z ugotowanych ziemniaków, mąki pszennej i jajka, które formuje się w podłużne wałki i kroi na ukos. Z kolei ikoną kulinarną Górnego Śląska pozostają kluski śląskie, opierające się na ścisłych proporcjach gotowanych ziemniaków i mąki ziemniaczanej. Wyróżnia je okrągły kształt z charakterystycznym wgłębieniem na środku, które idealnie zatrzymuje gęstą, mięsną pieczenicę. Wielkopolskim i łódzkim powodem do dumy są natomiast szare kluski, znane też jako przecieraki, zawdzięczające swój specyficzny kolor użyciu surowych, startych ziemniaków. Znacznie większe, okrągłe pyzy powstają najczęściej z połączenia ziemniaków surowych i gotowanych, stanowiąc z mięsnym farszem potężne danie obiadowe. Zupełnie inną, bo nabiałową bazę mają kluski leniwe, których gładkie ciasto zagniata się z twarogu, mąki i jajek, by najczęściej serwować je na słodko z bułką tartą lub jak u mnie z owocami. Podobną funkcję słodkiego obiadu pełnią knedle, gdzie miękkie i plastyczne ciasto ziemniaczane stanowi ochronny płaszcz dla całych śliwek węgierek lub świeżych truskawek. W sytuacjach wymagających kulinarnej szybkości doskonale sprawdzają się kluski kładzione, których gęste ciasto zrzuca się z łyżki bezpośrednio do wrzątku w rustykalnych, nieregularnych formach. Jeszcze szybszą wkładką do zup są kluski lane, powstające poprzez wlewanie rzadkiego ciasta cienką stróżką prosto do gotującego się rosołu lub mleka. Zestawienie to zamykają wymagające nieco więcej cierpliwości drożdżowe pampuchy, które gotuje się na parze, uzyskując niezwykle puszyste bułeczki podawane z gęstymi sosami mięsnymi lub owocowymi musami. Tu też sprawdziłyby się moje śliwki smażone na maśle, pomysł do przemyślenia i zrealizowania w najbliższym czasie.
Chciałam jeszcze napomknąć o serze białym. Spór o to, czym różni się twaróg od sera białego, przypomina nieco dyskusję o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy, ponieważ w naszej codziennej, domowej praktyce kulinarnej te dwie nazwy oznaczają dokładnie to samo. Językoznawcy i technologowie żywności mogliby co prawda argumentować, że „ser biały” to kategoria znacznie szersza, obejmująca również serki wiejskie, homogenizowane czy nawet włoską ricottę, podczas gdy „twaróg” to konkretnie ten nasz rodzimy, tradycyjny produkt powstający w wyniku kwaszenia i podgrzewania mleka. Kiedy jednak polska gospodyni wysyła kogoś do sklepu po ser biały na pierogi, oboje doskonale wiedzą, że na stole wyląduje zgrabna, wilgotna kostka tradycyjnego twarogu. Prawdziwe, istotne różnice nie kryją się zatem w nazewnictwie, lecz w zawartości tłuszczu, która drastycznie zmienia zarówno konsystencję, jak i wartość energetyczną tego wspaniałego nabiału.
Na jednym biegunie nabiałowej skali stoi twaróg chudy, będący niekwestionowanym ulubieńcem bywalców siłowni i osób na rygorystycznych dietach redukcyjnych. Jego zawartość tłuszczu jest właściwie symboliczna, oscylując w granicach od 0% do 1%, co bezpośrednio przekłada się na bardzo łaskawą dla sylwetki kaloryczność, wynoszącą średnio od 80 do 90 kilokalorii w stu gramach produktu. Niska zawartość tłuszczu ma jednak swoją kulinarną cenę, ponieważ taki ser biały jest zazwyczaj dość suchy, kruchy, lekko cierpki w smaku i bywa trudny do przełknięcia bez solidnego dodatku jogurtu czy odrobiny mleka, które nadadzą mu pożądaną gładkość. No do klusek jakoś średnio się nadaje.
Złotym środkiem i absolutnym królem polskich lodówek, w tym i mojej, jest bez wątpienia twaróg półtłusty, który stanowi idealny kompromis pomiędzy dbaniem o linię a radością z jedzenia. Zawiera on zazwyczaj od 4% do 5% tłuszczu, co podbija jego wartość energetyczną do rozsądnego poziomu około 110 do 130 kilokalorii na sto gramów. To właśnie ta delikatna warstewka mlecznego tłuszczu sprawia, że ser staje się plastyczny, naturalnie wilgotny i doskonale nadaje się do wyrabiania farszu na pierogi, pieczenia klasycznego sernika, klusek wszelkiej maści czy przygotowywania prostej, porannej pasty z rzodkiewką i szczypiorkiem. Tymczasem zapraszam z wielką przyjemnością i pełnym brzuchem na kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem, które delikatnie i powoli bez stresu wprowadzają mnie w jesienny klimat dań bardziej kalorycznych, pocieszających i wyrazistych.
KLUSKI LENIWE ZE ŚLIWKAMI
KLUSKI LENIWE ZE ŚLIWKAMI – składniki:
- 600-700 g sera białego tłustego lub półtłustego
- 1 szklanka mąki pszennej lub mieszanki bezglutenowej
- 2 jajka
- szczypta soli
- 700 g śliwek
- 3 łyżki masła
- 1 łyżka cukru trzcinowego
- 1/2 łyżeczki cynamonu
KLUSKI LENIWE ZE ŚLIWKAMI – przepis:
- Zaczynam od śliwek. Przekrawam je na pół lub na cztery części (jeśli są duże) i wyjmuję pestki. Na patelni rozgrzewam masło, wrzucam śliwki i smażę przez kilka minut, od czasu do czasu mieszając. Na koniec dodaję cynamon i cukier.
- Teraz czas na kluski. Ser biały rozdrabniam widelcem, dodaję do niego mąkę oraz jajka. Mieszam i wyrabiam dość twarde, zwięzłe ciasto.
- Z ciasta formuję wałki, lekko je spłaszczam i kroję na ukos, podobnie jak kopytka, na kawałki o szerokości około 3 cm. Można je też lekko spłaszczyć widelcem, robiąc ozdobną kratkę.
- Zagotowuję wodę w dużym garnku. Do osolonego wrzątku wrzucam kluski leniwe.
- Delikatnie mieszam, aby nie przywarły do dna, i gotuję około 1-2 minuty od wypłynięcia na powierzchnię.
- Gorące kluski leniwe nakładam na talerze, dodaję solidną porcję smażonych śliwek i od razu podaję. W sezonie jesiennym bardzo je polecam!
Kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem i często zadawane pytania do tego przepisu:
Jaki ser biały jest najlepszy na kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem?
Zdecydowanie polecam klasyczny twaróg półtłusty. Posiada on idealną zawartość tłuszczu. Taka delikatna warstwa sprawia, że ser staje się plastyczny i naturalnie wilgotny. Twaróg chudy jest zazwyczaj zbyt suchy i kruchy. Trudno z niego wyrobić odpowiednie ciasto. Półtłusty ser to absolutny król w mojej lodówce. Dzięki niemu kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem wychodzą po prostu wyśmienite.
Czy kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem można przygotować w wersji bezglutenowej?
Oczywiście. Mój podstawowy przepis uwzględnia mąkę pszenną. Możesz ją jednak bez problemu zastąpić uniwersalną mieszanką bezglutenową do wypieków. Pamiętaj tylko o zachowaniu właściwych proporcji. Wyrabiaj ciasto do momentu uzyskania zwięzłej i dość twardej masy. Takie domowe danie wychodzi równie pyszne ot tak po prostu.
Czy domowe kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem można zrobić z dodatkiem innych owoców?
To danie daje ogromne pole do popisu przez cały rok. Jeśli nie masz akurat pod ręką twardych śliwek, możesz użyć prażonych jabłek, gruszek czy moreli. Wersja z mrożonymi malinami lub jagodami również smakuje obłędnie. Zawsze możesz ugnieść owoce ze śmietaną, jogurtem lub kefirem. Zyskasz wtedy wspaniały i swojski smak. Pamiętaj, że kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem to tylko jedna z wielu przepysznych możliwości.
Skąd kluski leniwe ze śliwkami i cynamonem wzięły swoją intrygującą nazwę?
Wynika to bezpośrednio z uproszczonego procesu przygotowania. Tradycyjne pierogi z serem wymagają cienkiego wałkowania ciasta i misterniego lepienia każdej sztuki osobno. W naszej szybkiej wersji wszystkie bazowe składniki zagniatamy razem w jednej dużej misce. Z uzyskanej masy formujemy podłużne wałki i od razu tniemy je na ukośne kawałki podobnie jak kopytka. Całkowite pominięcie czasochłonnego etapu faszerowania sprawiło, że potrawa zyskała taką żartobliwą nazwę.


