Ostatnio rozmawiałam z czytelnikami i filet z piersi kurczaka cieszy się dużą popularnością. Złoty filet z piersi kurczaka, na tle szarości codzienności, do tego warzywa zielone, sos i mamy prosty przepis na wysokobiałkową dietę z błonnikiem. W pejzażu polskiej kuchni, gdzieś pomiędzy sentymentem do niedzielnego schabowego a nowoczesnym pędem ku zdrowiu, swoje niezachwiane miejsce znalazł filet z piersi kurczaka. Jest z nami na dobre i na złe, wierny towarzysz szybkich obiadów po pracy i wyrafinowanych kolacji przy świecach.
Choć niektórzy zarzucają mu nudę, ja widzę w nim kulinarną „małą czarną”, która pasuje do wszystkiego i nigdy nie wychodzi z mody. To mięso, które jak czyste płótno malarza, przyjmie każdy smak, jaki tylko sobie wymarzymy. Od swojskiego majeranku, przez ostre nuty chili, aż po delikatne objęcia parmezanu. Jest w tym kawałku drobiu jakaś niezwykła wszechstronność, która sprawia, że od lat nie schodzi z piedestału najczęściej kupowanych produktów w Polsce.
Dla wielu z nas pierś z kurczaka to synonim walki o lepszą sylwetkę, kulinarny sprzymierzeniec w dążeniu do formy. I nic w tym dziwnego. To prawdziwa bomba proteinowa, jeden średniej wielkości filet potrafi dostarczyć nam aż 50 gramów czystego białka, przy minimalnej zawartości tłuszczu. Na dietach redukcyjnych jest wręcz niezastąpiona. Pamiętam czasy, gdy dieta kojarzyła się z wyrzeczeniami i jałowym smakiem. Dziś, mając pod ręką dobrą patelnię z powłoką nieprzywierającą, teflonową, ceramiczną, szklaną czy modną ostatnio kamienną, możemy wyczarować cuda bez grama zbędnego tłuszczu. Wystarczy wrzucić mięso na gorącą powierzchnię, by po chwili cieszyć się soczystym, niskokalorycznym daniem. Można piersi piec, grillować, dusić w sosach własnych, a nawet gotować na parze, podając w towarzystwie sypkiego ryżu, pęczaku czy góry kolorowych warzyw.
Sztuka przygotowania idealnej piersi to jednak lekcja delikatności. Zbyt często traktujemy to szlachetne mięso z brutalnością godną wieprzowiny. A przecież filet z kurczaka nie potrzebuje siły! Wystarczy go lekko rozciąć, tworząc takiego motylka, i ewentualnie bardzo delikatnie potraktować tłuczkiem, tak, by wyrównać jego grubość, a nie zmiażdżyć włókna. Obtoczony w ulubionych ziołach, oprószony solą i pieprzem, smaży się błyskawicznie. Sekretem jest czas i uwaga, by nie przesuszyć mięsa, zachowując w środku to, co najlepsze, wilgoć i naturalną kruchość. To prosta kuchnia, która nie wymaga doktoratu z gastronomii, a jedynie odrobiny wyczucia i serca.
Ostatnio jednak moje podejście do drobiu stało się jeszcze bardziej uważne. Udało mi się bowiem trafić na prawdziwą okazję, która nie zdarza się za często. Kupiłam duże, pięciokilogramowe opakowanie piersi z Kurczaka Sielskiego w promocyjnej cenie 35 złotych za całość! Kiedy rozpakowałam mięso w domu, różnica była widoczna gołym okiem. Te filety są zupełnie inne niż standardowe, najtańsze piersi z marketu. Są znacznie, ale to znacznie mniejsze, nienadmuchane, mają ciemniejszą, bardziej naturalną barwę i delikatniejszą strukturę. Nie są napompowane wodą, nie przypominają bladych, przerośniętych gigantów, których staram się unikać szerokim łukiem. Wybierając marki premium, takie jak Kurczak Sielski czy Zagrodowy, czuję, że kładę na talerz coś, co nie tylko lepiej smakuje, ale jest też bezpieczniejsze dla mojej rodziny.
Ta sytuacja skłoniła mnie do refleksji nad przepaścią, jaka dzieli drób przemysłowy od tego z hodowli zrównoważonych czy ekologicznych. Różnica w jakości to nie przypadek, to wynik zupełnie innej filozofii. W intensywnej hodowli brojlerów liczy się czas i masa. Ptaki rosną w zastraszającym tempie, stłoczone w halach bez dostępu do słońca, karmione paszami nastawionymi na błyskawiczny przyrost. Tymczasem drób zagrodowy czy sielski rośnie wolniej, ma więcej przestrzeni i dostęp do naturalnego światła, co przekłada się na zwartość mięsa i jego walory zdrowotne. Na samym szczycie tej piramidy stoi drób certyfikowany ekologicznie, jak ten od Wasąga, gdzie za jakość trzeba słono zapłacić. Ekologiczna pierś potrafi kosztować tam nawet 129 złotych za kilogram (około 90 zł za tackę 700 g!). To produkty luksusowe, trudniej dostępne, zwłaszcza w podziale na elementy.
Dlatego właśnie tak się ucieszyłam. Podzieliłam sobie na porcje piersi, włożyłam w torebki po 3 sztuki, odciągnęłam powietrze z torebek i je zgrzałam. W takiej formie dłużej poczekają na zjedzenie. Świadomość, że mam w zamrażarce zapas mięsa z chowu bez antybiotyków, daje mi spory komfort psychiczny. Warto polować na takie okazje, warto czytać etykiety i w miarę możliwości portfela, wybierać mądrze. Bo choć filet z kurczaka wydaje się produktem pospolitym, jego jakość potrafi diametralnie zmienić smak nawet najprostszego dania. Niech więc na naszych stołach króluje nie bylejakość, ale świadomy wybór, który łączy w sobie tradycję, zdrowie i szacunek do tego, co jemy. Ciekawa jestem, jak Ty przygotowujesz piersi z kurczaka, jaki masz na nie sposób? Dzisiejszy filet z piersi kurczaka obtoczyłam w ziołach greckich, szybko usmażyłam, podałam z brokułem z wody i sosem tzatziki, który pasował do tego zestawu idealnie.
FILET Z PIERSI KURCZAKA
FILET Z PIERSI KURCZAKA – składniki:
- 4 nieduże piersi z kurczaka
- 2 łyżki mieszanki ziół greckich, można wybrać inne
- 1 łyżka oliwy lub masła
- do podania brokuły
FILET Z PIERSI KURCZAKA – przepis:
- Aby przygotować idealnego fileta, musimy go rozciąć. Kładziemy pierś na desce, dociskamy płasko dłonią i nacinamy wzdłuż dłuższego boku, dokładnie w połowie jej grubości. Uważamy, by nie przeciąć mięsa na wylot, zostawiamy mały „zawias” na końcu. Po rozłożeniu mięsa na płasko otrzymujemy kształt przypominający motyla z rozpostartymi skrzydłami. Dzięki temu mięso jest cienkie i usmaży się równomiernie.
- Pierś lekko rozbijam tłuczkiem, tak, żeby była równa, tylko tyle, nie zależy mi na rozbiciu włókien.
- Piersi posypuję solą, mieszanką ziół greckich.
- Na patelni o nieprzywierającej powłoce rozgrzewam 1 łyżkę oliwy, kładę piersi tak, aby na siebie nie zachodziły. Smażę na średnim ogniu średnio 4 minuty na stronie tak, aby zaczęła się ścinać również po bokach. Ma się smażyć, a nie gotować, także trzeba dobrać wielkość gazu. Przekładam na drugą stronę i smażę trochę dłużej.
Często zadawane pytania:
Jak usmażyć soczysty filet z piersi kurczaka?
Kluczem do sukcesu jest odpowiednie przygotowanie mięsa. Zamiast brutalnie rozbijać włókna tłuczkiem, delikatnie nacinam mięso wzdłuż, tworząc kształt motyla. Dzięki temu filet jest cieńszy i smaży się równomiernie. Ważne jest też, by nie trzymać go zbyt długo na patelni. Krótkie smażenie na średnim ogniu pozwala zachować wilgoć w środku.
Z czym najlepiej podawać filet z piersi kurczaka na obiad?
To bardzo uniwersalne mięso, które przyjmie każdy smak. Ja bardzo lubię serwować je w towarzystwie zielonych warzyw, na przykład brokułów z wody. Całość świetnie uzupełnia wyrazisty sos tzatziki, który idealnie łączy się z ziołami greckimi użytymi do przyprawienia mięsa. Pasuje tu także sypki ryż lub kasza pęczak.
Czy filet z piersi kurczaka jest dobrym wyborem na diecie redukcyjnej?
Zdecydowanie tak. To mięso jest fantastycznym źródłem łatwo przyswajalnego białka przy niewielkiej zawartości tłuszczu. Jeden filet potrafi dostarczyć solidną porcję protein, co jest kluczowe przy budowaniu formy. Jeśli usmażysz go na niewielkiej ilości tłuszczu lub upieczesz, otrzymasz dietetyczny i sycący posiłek.
Jaki filet z piersi kurczaka wybrać w sklepie?
Polecam omijać wielkie, nienaturalnie napompowane wodą piersi z chowu przemysłowego. Zdecydowanie lepiej sięgnąć po mniejsze filety, na przykład z Kurczaka Sielskiego lub Zagrodowego. Mają one ciemniejszą barwę i delikatniejszą strukturę. Choć są nieco droższe, ich smak i jakość są nieporównywalnie lepsze. Warto czytać etykiety i wybierać świadomie.


