Obiad na szybko, czyli grzyby z piersią kurczaka, które podaję z chlebem lub ziemniakami. Grzyby z piersią kurczaka, czy też po prostu szybki sos z grzybów leśnych, powstał u mnie z zaskoczenia. Pisałam Wam na Facebooku, że mąż znalazł pierwsze w tym roku i, kurde, jestem zazdrosna i sama nie wiem, czy się cieszyć, czy walnąć focha. Wiadomo, z takimi pierwszymi to albo sos grzybowy robię, albo smażę do jajecznicy. Ponieważ były to maślaczki, jakieś zajączki i pierwsze borowiki, to stwierdziłam, że tym razem z mieszanych grzybów zrobię grzyby z piersią kurczaka, którą rozmroziłam dzień wcześniej.
Ostatnio jednak moje podejście do drobiu stało się jeszcze bardziej uważne. Jakiś czas temu udało mi się bowiem trafić na prawdziwą okazję, która nie zdarza się za często. Kupiłam duże, pięciokilogramowe opakowanie piersi z Kurczaka Sielskiego w promocyjnej cenie 35 złotych za całość! Kiedy rozpakowałam mięso w domu, różnica była widoczna gołym okiem. Te filety są zupełnie inne niż standardowe, najtańsze piersi z marketu. Są znacznie, ale to znacznie mniejsze, nienadmuchane, mają ciemniejszą, bardziej naturalną barwę i delikatniejszą strukturę. Nie są napompowane wodą, nie przypominają bladych, przerośniętych gigantów, których staram się unikać szerokim łukiem. Wybierając marki premium, takie jak Kurczak Sielski czy Zagrodowy, czuję, że kładę na talerz coś, co nie tylko lepiej smakuje, ale jest też bezpieczniejsze dla mojej rodziny. Lubię produkty ekologiczne, ale nie zawsze mnie na nie stać to raz, a dwa, nie zawsze mam gdzie je kupić.
Takie grzyby z piersią kurczaka czy też po prostu szybki sos z grzybów leśnych dobrze smakują z ugotowanymi ziemniakami, z chlebem lub kaszą gryczaną, jak jadła moja mama. Ot, tak i zwyczajnie, zjadamy go ze smakiem, przyjemnością i wielką ochotą. Lubię, po prostu sos grzybowy jesienny ma w naszych sercach i na talerzach specjalne miejsce, lekko nostalgiczne, ale bardzo smaczne!
Ja już czuję przez skórę, więcej już wiem po dzisiejszych i wczorajszych zbiorach mojego męża, że zaczyna się moje szaleństwo! Uwielbiam grzyby zbierać, no mam hopla na ich punkcie. Jeść nie muszę, obrabiać nie muszę, ale zbieranie jest silniejsze ode mnie. Budzik dzwoniący o czwartej nad ranem w jakichkolwiek innych okolicznościach byłby potraktowany jako ponury żart do pracy, ale w polskim, jesiennym kalendarzu to dźwięk niemal święty. Sygnał, że rozpoczął się nasz nieoficjalny sport narodowy, w którym uczestniczę z wielkim zapałem. Grzybobranie to dla nas coś znacznie więcej niż tylko leśny spacer, to głęboko zakorzeniony, atawistyczny rytuał, który z nadejściem pierwszych wrześniowych mgieł wyciąga z łóżek miliony Polaków. Tak, konkurencja nie śpi i wkurza w lesie strasznie. Uzbrojona w wiklinowe kosze, gumowce i nożyki, ruszam w leśne ostępy z determinacją godną największych poszukiwaczy skarbów.
No nie mogę się powstrzymać. W tej jesiennej wyprawie odnajduję coś pierwotnego i magicznego zarazem. To niesamowity kontrast dla mojego wiecznie pędzącego, przebodźcowanego świata. Wchodząc w gęstwinę, nagle zwalniam. Moje zmysły błyskawicznie się wyostrzają, a wzrok zaczyna skanować poszycie z dokładnością radaru. Spoko, napisów nie widzę, ale grzyby z 200 metrów to nawet takie centymetrowe, hahaha. Zapach wilgotnej ziemi, opadłych liści i sosnowych igieł działa na mnie jak najlepsza, naturalna terapia. A kiedy wreszcie pod mchem mignie mi szlachetny, brązowy kapelusz podgrzybka lub radosna, pomarańczowa główka kurki, czuję, jak satysfakcja rośnie do niebotycznych rozmiarów. To instynkt zbieracza, który odzywa się we mnie z pełną mocą, oferując nagrodę, jakiej nie da się po prostu kupić w sklepie.
Każde wyjście do lasu to dla mnie również powrót do najpiękniejszych wspomnień i międzypokoleniowej sztafety wiedzy. Doskonale pamiętam, jak dziadkowie jeździli ze mną i moimi rodzicami na grzyby. Jak wstawałam kilka razy w nocy i sprawdzałam, czy przypadkiem nie pada. Mam swoje miejsca, wiecie, normalnie mapy sekretnych miejsc, o których do dziś nie wspominam nawet najbliższym sąsiadom. Bo przecież wyprawa do lasu to w moim wydaniu także gra pozorów i cicha rywalizacja. Mijając innych zbieraczy, rzucam obojętne „dzień dobry”, ale moje oczy bezlitośnie lustrują zawartość ich łubianek. Znaleźć okazałego podgrzybka tuż przed nosem konkurencji to mój mały, prywatny triumf, który nadaje ton całemu porankowi. Jest satysfakcja? No jest!
Zwieńczeniem tego leśnego święta jest zawsze powrót do domu i kuchenna krzątanina, która nierzadko pochłania mnie do późnego wieczora lub wczesnego ranka. Żmudne czyszczenie, krojenie i nawlekanie kapeluszy na nitki uczy mnie cierpliwości, a dom momentalnie wypełnia się gęstym, orzechowo-leśnym aromatem. Suszące się w suszarkach borowiki czy maślaki wędrujące do słoików z octową zalewą to moje absolutne kulinarne fundamenty, bez których nie wyobrażam sobie wigilijnego barszczu, tradycyjnych uszek czy solidnego garnka świątecznego bigosu.
Choć sklepowe półki przez cały rok uginają się od idealnie symetrycznych, hodowlanych pieczarek, żaden plastikowy pojemnik z supermarketu nie zastąpi mi wywalczonego w zaciętej walce z rosą, chłodem i pajęczynami jesiennego podgrzybka. Ten cichy spacer po lesie to moja własna, polska forma medytacji i hołd dla tradycji, do której z utęsknieniem wracam, gdy tylko w powietrzu zawirują pierwsze opadające liście. Także zazdrosna jestem o męża łupy, tłumaczę sobie jak „krowie na rowie”, że on się cieszy, że znalazł, a ja wiem, że muszę coś z nich przygotować. Zazwyczaj na początku robię sos grzybowy, potem grzybki w occie, na koniec suszenie. Ponieważ obieramy grzyby już w lesie, to zostaje przetwórstwo, ale to też zajmuje bardzo dużo czasu. Zapraszam w takim razie dzisiaj na leśne grzyby z piersią kurczaka, czy też po prostu szybki sos grzybowy, który zjedliśmy na dzisiejszy obiad i mimo wszystko powstał u mnie z zaskoczenia, jak wiele moich dań pokazywanych na blogu.
GRZYBY Z PIERSIĄ KURCZAKA
GRZYBY Z PIERSIĄ KURCZAKA – składniki:
- 500 g podgrzybków, maślaków, koźlaków lub każdych innych grzybów leśnych
- 2 cebule
- 2 piersi z kurczaka
- 4 listki laurowe
- 1 łyżeczka ziela angielskiego
- sól i czarny pieprz do smaku
- kilka łyżek masła, oleju lub margaryny bezmlecznej ekologicznej, oczywiście może być również moje masło -> margaryna bezmleczna wegańska
GRZYBY Z PIERSIĄ KURCZAKA – przepis:
- Podgrzybki, kurki lub koźlaki czyszczę, kroję w plasterki lub po prostu mniejsze kawałki. Cebule obieram i kroję w kostkę lub też w plasterki, zależnie od humoru.
- Na patelni rozgrzewam tłuszcz, wrzucam cebule, lekko solę i delikatnie rumienię. Zdejmuję z patelni.
- Piersi z kurczaka kroję w cienkie paseczki.
- Do garnka wkładam grzyby, mięso, cebulę, listki laurowe, ziele angielskie i lekko solę. Dolewam około 1 szklanki wody, bo zarówno grzyby, jak i mięso puszczą sok.
- Po kilku minutach, gdy grzyby są gotowe, próbuję. Doprawiam do smaku solą i pieprzem.
- Takie grzyby z piersią kurczaka podaję z chlebem, z ziemniakami lub kaszą gryczaną, jak jadła moja mama.
Często zadawane pytania:
Jakie grzyby najlepiej nadają się na grzyby z piersią kurczaka?
Do tego dania świetnie sprawdzają się maślaki. Możesz też wykorzystać podgrzybki i koźlaki. Tak naprawdę każde leśne grzyby z piersią kurczaka będą smakować wyśmienicie. Ważne jest odpowiednie oczyszczenie ich przed duszeniem w garnku.
Z czym podawać leśne grzyby z piersią kurczaka?
Najlepiej smakują z ugotowanymi ziemniakami. Możesz je również podać z kaszą gryczaną. Ot tak po prostu ze świeżym chlebem też znikają z talerzy w mgnieniu oka.
Jaki tłuszcz wybrać, przygotowując grzyby z piersią kurczaka?
Możesz użyć masła lub dobrego oleju. Świetnie sprawdzi się też ekologiczna margaryna bezmleczna. Jeśli wolisz domowe rozwiązania, polecam moje wegańskie masło. Dzięki niemu grzyby z piersią kurczaka nabierają wspaniałego, domowego aromatu.
Jakie mięso kupić, aby grzyby z piersią kurczaka były najsmaczniejsze?
Wybieraj marki premium. Zwróć uwagę na kurczaka sielskiego lub zagrodowego. Takie filety są mniejsze i mają naturalną barwę. Nie są napompowane wodą.



Wracam myślami do porannych mgieł i kosza pełnego skarbów