No i stało się; jak zwykle przegotowałam fasolę tak, że nie dość, że popękała to jeszcze stała się zupełnie mączysta i bez smaku. Nie mam ręki do fasoli, moczę ją dzielnie przez kilka godzin, potem gotuję w osolonej wodzie, sprawdzam, wyławiam, próbuję, aż w końcu zapominam i biorę się za bardziej ekscytujące zajęcia, które pochłaniają mnie do reszty. Gdy przypomnę sobie o nieszczęśniczce gotującej się w resztkach wody, jest już za późno. Staję wtedy przed dylematem, co z fasolką zrobić, bo strasznie nie lubię wyrzucać jedzenia i jest to zupełna ostateczność w przypadku spalonych ciasteczek czy przypalonego risotto.Tak pokrótce wygląda historia powstania w mojej kuchni pasztetu wegetariańskiego, ba nawet wegańskiego, który zagościł u nas na dobre i okazjonalnie panoszy się w dużych formach rozstawionych w całej kuchni. Do zapiekanego pasztetu nie musimy oczywiście używać fasolki, która niezbyt się udała, ale jest to alternatywa i pomysł, ja z czegoś średnio smacznego przygotować zdecydowanie wyśmienite danie. Tai pasztet smakuje wszystkim moim gościom, bez wyjątku. Co zaskakujące, ciężko domyśleć się z czego powstał, więc nawet zdeklarowani przeciwnicy weganizmu zajadają się zapiekanym pasztetem pomidorowo-bazyliowym. W konsystencji przypomina pasztet mięsny, w smaku eksplodują pomidory swoją kwaskowatością i słodyczą równocześnie, czuć posmak bazylii, czosnku – iście śródziemnomorskie klimaty. Ten właśnie pasztet, zagości również na moim świątecznym stole, można go podawać na ciepło lub zimno, ja osobiście wolę na zimno, gdyż po schłodzeniu ładnie utrzymuje formę i daje się kroić bez najmniejszych problemów. |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
| Ten przepis jest moją piątą propozycją w ramach zabawy KUCHNIA ŚWIĄTECZNA I NOWOROCZNA 2009 | |||
|
|
|||
![]() |
![]() |
||
|
|
||
|
|
|||
Interakcje czytelnika
Ten przepis kulinarny ma 726 komentarzy. Dziękuję Ci za komentarze do przepisów!
No i stało się; jak zwykle przegotowałam fasolę tak, że nie dość, że popękała to jeszcze stała się zupełnie mączysta i bez smaku. Nie mam ręki do fasoli, moczę ją dzielnie przez kilka godzin, potem gotuję w osolonej wodzie, sprawdzam, wyławiam, próbuję, aż w końcu zapominam i biorę się za bardziej ekscytujące zajęcia, które pochłaniają mnie do reszty. Gdy przypomnę sobie o nieszczęśniczce gotującej się w resztkach wody, jest już za późno. Staję wtedy przed dylematem, co z fasolką zrobić, bo strasznie nie lubię wyrzucać jedzenia i jest to zupełna ostateczność w przypadku spalonych ciasteczek czy przypalonego risotto.







Prosty przepis a efekt znakomity, zaskoczy gości łatwo
Robiłem już dwa razy i wszystkim smakowało
Polecam schłodzić pasztet przed krojeniem, smakuje lepiej
Przepis jasny i konkretny, polubił je każdy u nas
Wspaniała alternatywa dla mięsnego pasztetu, polecam wszystkim
Przepis wypróbowałam już dwa razy i polecam
Dziękuję Olgo za ten przepis, świetny pomysł
Dziękuję Olgo za inspirację, pyszne danie
Świetna alternatywa dla mięsa na świąteczny stół
Przepis uratował mi obiad goście byli zachwyceni