No i stało się; jak zwykle przegotowałam fasolę tak, że nie dość, że popękała to jeszcze stała się zupełnie mączysta i bez smaku. Nie mam ręki do fasoli, moczę ją dzielnie przez kilka godzin, potem gotuję w osolonej wodzie, sprawdzam, wyławiam, próbuję, aż w końcu zapominam i biorę się za bardziej ekscytujące zajęcia, które pochłaniają mnie do reszty. Gdy przypomnę sobie o nieszczęśniczce gotującej się w resztkach wody, jest już za późno. Staję wtedy przed dylematem, co z fasolką zrobić, bo strasznie nie lubię wyrzucać jedzenia i jest to zupełna ostateczność w przypadku spalonych ciasteczek czy przypalonego risotto.Tak pokrótce wygląda historia powstania w mojej kuchni pasztetu wegetariańskiego, ba nawet wegańskiego, który zagościł u nas na dobre i okazjonalnie panoszy się w dużych formach rozstawionych w całej kuchni. Do zapiekanego pasztetu nie musimy oczywiście używać fasolki, która niezbyt się udała, ale jest to alternatywa i pomysł, ja z czegoś średnio smacznego przygotować zdecydowanie wyśmienite danie. Tai pasztet smakuje wszystkim moim gościom, bez wyjątku. Co zaskakujące, ciężko domyśleć się z czego powstał, więc nawet zdeklarowani przeciwnicy weganizmu zajadają się zapiekanym pasztetem pomidorowo-bazyliowym. W konsystencji przypomina pasztet mięsny, w smaku eksplodują pomidory swoją kwaskowatością i słodyczą równocześnie, czuć posmak bazylii, czosnku – iście śródziemnomorskie klimaty. Ten właśnie pasztet, zagości również na moim świątecznym stole, można go podawać na ciepło lub zimno, ja osobiście wolę na zimno, gdyż po schłodzeniu ładnie utrzymuje formę i daje się kroić bez najmniejszych problemów. |
|||
![]() |
|||
![]() |
|||
| Ten przepis jest moją piątą propozycją w ramach zabawy KUCHNIA ŚWIĄTECZNA I NOWOROCZNA 2009 | |||
|
|
|||
![]() |
![]() |
||
|
|
||
|
|
|||
Interakcje czytelnika
Ten przepis kulinarny ma 48 komentarzy. Dziękuję Ci za komentarze do przepisów!
No i stało się; jak zwykle przegotowałam fasolę tak, że nie dość, że popękała to jeszcze stała się zupełnie mączysta i bez smaku. Nie mam ręki do fasoli, moczę ją dzielnie przez kilka godzin, potem gotuję w osolonej wodzie, sprawdzam, wyławiam, próbuję, aż w końcu zapominam i biorę się za bardziej ekscytujące zajęcia, które pochłaniają mnie do reszty. Gdy przypomnę sobie o nieszczęśniczce gotującej się w resztkach wody, jest już za późno. Staję wtedy przed dylematem, co z fasolką zrobić, bo strasznie nie lubię wyrzucać jedzenia i jest to zupełna ostateczność w przypadku spalonych ciasteczek czy przypalonego risotto.







:D rewelacja! w zyciu bym nie zgadla ze mozna takie danie zrobic z resztki fasolki i jeszcze zachwycic gosci tym, daje olga wielkie brawa za taki patent
pasztet wege z fasola to naprawde super pomysl mi sie zawszy rozpadnie ale teraz sprubuje jak Olga napisałas moze bendzie lepsze 😉
ale fajna inspiracjia ja wogule nie wiedzialem ze da sie z fasoli cos tak pysznego zrobic duzo bledow robilem przy gotowani fasolek
Olgii przepis wyszło mi mega smaczne tylko troche za duzo bazylij dodałam nastepnym razem bedzie idealne dziekuje
super opisane wszystko krok po kroku nawet dla osob co pierwszy raz robio takie rzeczy jestem zachwycona efektem końcowym ❤️
uwielbiam zapiekane rzeczy a ten pasztet to szczerze powiem mistrzostwo smakowe moja rodzina prosi o wiecej juz drugi raz robie
sprobowalem dzisiaj i mi tak wyszlo jak na zdjeciu ciagle robilem bledy ale i tak pycha polecam kazdemu kto lubi warzywne potrawy
przepyszne danie jestem pod wrazeniem ile mozna wyczarowac z prostych skladnikow gratulacje dla Olgi za pomysl na pasztet