Zrobiłam śledzie z jabłkiem i śmietaną, z porem lub cebulą cukrową, jeśli wolicie, można tak i tak. Śledzie z jabłkiem i śmietaną znam doskonale z domu rodzinnego. Mówiło się o nich śledzie pod pierzynką i zawsze były elementem odświętnego czy też imprezowego stołu. Zajmowały zaszczytne miejsce obok śledzi z cebulą i sałatki jarzynowej. Do tego wędlina, ser żółty, ćwikła, majonez i chrzan i każda impra zmontowana. Ale wiecie, jak to jest z tymi śledziami – albo się je lubi, albo nie. Są teraz w sklepach śledzie a’la matias i takie znamy najbardziej. To główne marki jak Koral, Lisner, Seko, Laguna i wiele, wiele innych. Macie do wyboru bardzo szeroką ofertę śledzi, w tym filety a’la matias w zalewie własnej, w oleju, śmietanie, majonezie, sosie pomidorowym, sałatki i pasty. Do tego filety śledziowe w różnych zalewach, śledzie marynowane, smażone (w zalewach octowych, olejowych) oraz solone. Te śledzie w każdej z wymienionych wersji praktycznie nie mają ości. Są śledzie, prawdziwe matiasy mrożone z ogonkiem, tu powiem Wam – dramat, ości drapią, śledzie słone, nawet moczenie niewiele daje. Ja wiem, że są popularne w Danii na przykład, ale ja nie jestem w stanie ich zjeść. Kupowałam też śledzie kiszone, te spoko, jak połączenie śledzi i ogórków kiszonych. Jak to mówią na Podlasiu: „dla mnie się to podoba”. Kupiłam też trzeci raz Śledzie z Bornholmu, pierwsze podejście nieudane, drugie średnio, a trzecie super, wciągnęłam rybki na kilka śniadań. Szukałam śledzi bez oleju i te są świetne, w aromatycznych zalewach, jeśli jeszcze nie próbowaliście, to warto zamówić nowe smaki dla urozmaicenia codziennej diety. A, zapomniałam jeszcze o wędzonych płatach śledziowych z Litwy lub Niemiec. Tak że macie wybór, ale jeśli szukacie klasyki, to typowe filety śledziowe a’la matias się sprawdzą. Do tego jabłka połączone z porem lub cebulą cukrową, jeśli wolicie, dużo śmietany i będzie pysznie.
Co jak co, w kuchni ze mną nie ma nudy, publikuję od nastu lat przepis codziennie, tak że dzielnie rano staję w kuchni i przeglądam lodówkę. Czasami kupuję pod listę zaplanowanych przepisów, innym razem poddaję się fali zakupowego szaleństwa i potem patrzę, co mam i co mogę zrobić ;) Jak chcecie więcej propozycji, to zapraszam Was na przepisy ze śledziami w roli głównej. Lato za nami i jesień po całości, więc faza spożywcza na śledzie przybiera na sile. A Ty, z jakimi dodatkami lubisz śledzie? Z cebulką, śmietaną, pomidorami lub z czymś innym? Tyle możliwości, że normalnie można by raz w tygodniu na luziku jakiś nowy przepis z nimi podawać. Ja dzisiaj serdecznie zapraszam na śledzie z porem, śmietaną, majonezem i musztardą.
Są takie kompozycje na polskim stole, które wydają się być zapisane w naszym kulinarnym DNA od pokoleń. Śledzie z jabłkiem i śmietaną to nie jest zwykła przystawka, to absolutny fundament, na którym budujemy wspomnienia rodzinnych spotkań, uroczystych kolacji i leniwych, weekendowych biesiad. W tym jednym, niepozornym daniu kryje się cała magia kontrastów, która sprawia, że po pierwszym kęsie ręka sama sięga po dokładkę. Wszystko zaczyna się od głównego bohatera, czyli samej ryby. Pisałam Wam o nich wyżej. Jest w czym wybierać na rynku, macie ogromne możliwości i w sklepach półki uginają się pod śledziowym naporem.
Tu przyjmijmy, że dobre śledzie już macie. Kiedyś kupowało się śledzie z beczek do moczenia, teraz to już nie to samo. W sumie łatwiej, smaczniej i wcale nie gorzej składnikowo jest kupić filety a’la matias, tylko sami musicie zdecydować, które wam najbardziej odpowiadają. Kiedy ryba jest już odpowiednio przygotowana (czyli macie filet), na scenę wkracza element, który nadaje temu daniu nieprawdopodobnej rześkości i lekkości – świeże jabłko. I tu znowu kluczowy jest nasz świadomy wybór przy sklepowej półce. Absolutnie nie możemy użyć pierwszego lepszego, miękkiego i mączystego owocu, który chwilę po pokrojeniu zamieni się w bezkształtną, słodką papkę. Szukamy jabłek z twardym charakterem. Idealnie sprawdza się tu klasyczna, kwaskowata i niesamowicie chrupiąca antonówka, ligol, słabiej cortland, a jeśli akurat nie mamy ich pod ręką, to po prostu wyjątkowo jędrne, zielone Granny Smith. To właśnie ten zdecydowany, owocowy kwas i przyjemne chrupanie pod zębami rewelacyjnie przełamują naturalną tłustość śledzia, oczyszczając paletę smaków z każdym kolejnym, nabranym na widelec kęsem.
Trzecim, niezwykle istotnym filarem tej kompozycji jest cebula lub por. Por jest jednak delikatniejszy od klasycznej, żółtej cebuli. Tej osobiście nie lubię i od lat, jeśli mam użyć cebuli, to wybieram cukrową. Wiem, wiem, kwestia gustu i nie będę Was w żaden sposób przekonywać. Wielu domowych kucharzy obawia się dominującej ostrości cebuli, ale to zależy od odmiany. Wystarczy pora, cukrową cebulę lub szalotkę posiekać i, jeśli macie wrażliwe żołądki, przelać na sicie wrzątkiem, by natychmiast pozbawić je tej najbardziej agresywnej, piekącej nuty, zostawiając w zamian jedynie przyjemną chrupkość i szlachetny, cebulowy aromat. Ja wolę wymieszać pora z solą tak, żeby puścił sok, i dopiero odcedzić go, przelać i łączyć z innymi składnikami. Niektórzy lubią dodawać łagodniejszą cebulę czerwoną, by nieco urozmaicić kolorystykę na białym talerzu, inni pozostają wierni tradycyjnej, białej lub cukrowej. Niezależnie od wyboru, cebula lub por musi tam być, bo bez niej nasz śledź traci swój zadziorny, charakterystyczny pazur.
Klamrą, która pewnie spina te wszystkie wyraziste, skrajne składniki w jedną, aksamitną całość, jest oczywiście śmietana. I tutaj po raz kolejny przypominam o szacunku do jedzenia. W przypadku śledzia zapominamy o wszelkich odchudzonych jogurtach, fit-zamiennikach czy wodnistych, sklepowych produktach „śmietanopodobnych”. To danie głośno krzyczy o prawdziwą, gęstą, mocno kwaśną śmietanę, najlepiej osiemnastoprocentową, która nie spłynie z ryby po pięciu minutach, ale pięknie, gładko ją otuli. Gdy w głębokiej misce połączymy słonego, jędrnego śledzia, kwaskowate, chrupiące jabłko, charakterną cebulkę lub pora i tę bogatą, kremową śmietanę, doprawioną naprawdę potężną ilością świeżo mielonego, czarnego pieprzu, powstaje fantastyczne danie.
Najtrudniejszym etapem przygotowania śledzi z jabłkiem i śmietaną jest bez wątpienia czas koniecznego oczekiwania. Tak przygotowana przystawka absolutnie nie nadaje się do natychmiastowego zjedzenia. Powinna powędrować do lodówki na dobrych kilka godzin, a najlepiej na całą, długą noc. Poszczególne składniki muszą się ze sobą po prostu „przegryźć”, wymienić swoimi aromatami i połączyć w jedną, bezbłędną melodię. Kiedy następnego dnia wyciągamy ten mocno schłodzony półmisek, nakładamy solidną porcję na grubą, chrupiącą pajdę żytniego chleba na naturalnym zakwasie lub podajemy obok parującego, ugotowanego w mundurku ziemniaka, wiemy już jedno na pewno. To jest smak, którego po prostu nie da się podrobić. To czysta kwintesencja polskiej kuchni, opartej na doskonałej jakości i zrozumieniu wartości każdego z użytych produktów. Po prostu śledzie z jabłkiem i śmietaną, z porem lub cebulą do kompletu, sprawdzają się zarówno jako przystawka, jak i element obiadu, a co tam sobie żałować!
ŚLEDZIE Z JABŁKIEM I ŚMIETANĄ
ŚLEDZIE Z JABŁKIEM I ŚMIETANĄ – składniki:
- 200 g płatów śledziowych
- 3 jabłka
- 2 pory mniejsze lub 1 większy
- 5 łyżek gęstej śmietany
- trochę oleju
ŚLEDZIE Z JABŁKIEM I ŚMIETANĄ – przepis:
- Pora kroję na plasterki, solę, ugniatam i zostawiam na 30 minut. Potem płuczę pod kranem, odcedzam i ugniatam raz jeszcze.
- Jabłka obieram i ścieram na tarce jarzynowej.
- Śledzia kroję na kawałki.
- W misce mieszam pora z jabłkiem i śmietaną. Mieszam, próbuję, w razie czego lekko dosładzam, bo sól przyniosą śledzie.
- Łączę warzywa ze śledziem. Mieszam, dolewam olej do konsystencji i odstawiam na minimum 30 minut.
- Takie śledzie z jabłkiem i śmietaną, z porem lub cebulą cukrową, jeśli wolicie, przetrzymuję w słoiku, a podaję na płaskich talerzach z chlebem do kompletu.
Często zadawane pytania:
Jakie jabłka najlepiej sprawdzają się na śledzie z jabłkiem i śmietaną?
Do przygotowania tego dania wybieraj jabłka o twardym miąższu i kwaskowatym smaku. Świetnie sprawdzi się klasyczna antonówka, ligol lub po prostu zielone owoce Granny Smith. Zdecydowany owocowy smak i chrupkość wspaniale przełamują tłustość ryby. Śledzie z jabłkiem i śmietaną zyskują dzięki nim niesamowitą rześkość. Miękkich odmian lepiej unikać. Szybko zamienią się w słodką papkę i zepsują całą strukturę potrawy.
Czy śledzie z jabłkiem i śmietaną można przygotować z czerwoną cebulą zamiast pora?
Oczywiście. Możesz bez problemu użyć czerwonej cebuli. Doda ona potrawie ciekawego koloru na talerzu. Wiele osób woli jednak pora ze względu na jego delikatniejszy charakter. Ja często wybieram też cebulę cukrową. Każdą cebulę warto wcześniej posiekać, posolić i przelać na sicie wrzątkiem. Pozbędziesz się w ten sposób jej najbardziej piekącej nuty. Dzięki temu śledzie z jabłkiem i śmietaną będą znacznie łagodniejsze dla żołądka.
Z czym najlepiej podawać domowe śledzie z jabłkiem i śmietaną?
Możliwości jest naprawdę wiele. Taka przystawka doskonale smakuje od tak po prostu z grubą pajdą pieczywa. Idealnie sprawdzi się tu mój domowy chleb żytni na zakwasie. Możesz też ugotować tradycyjne bulwy i serwować je na gorąco obok chłodnej ryby. Ciepłe pieczone ziemniaki w mundurkach to równie wspaniały dodatek. Śledzie z jabłkiem i śmietaną to prawdziwa kwintesencja naszej kuchni. Sprawdzają się doskonale na obiad lub rodzinną kolację.
Jak długo śledzie z jabłkiem i śmietaną muszą chłodzić się w lodówce przed jedzeniem?
W tym konkretnym przypadku cierpliwość bardzo popłaca. Ta rybna przystawka absolutnie nie nadaje się do jedzenia natychmiast po wymieszaniu składników. Śledzie z jabłkiem i śmietaną powinny spędzić w lodówce minimum kilka godzin. Najlepiej jednak zostawić je tam na całą długą noc. Składniki muszą się ze sobą dobrze przegryźć i połączyć w jedną bezbłędną całość. Dopiero następnego dnia smaki ułożą się idealnie.


