Dzisiaj był dzień na chłodnik z burakami, który pasował całej rodzinie. Generalnie chłodnik z burakami pieczonymi lub gotowanymi jest wygodną i smaczną opcją dla tych osób, które lubią zimne zupy. Wiem, że są tacy z moich czytelników, którzy uznają tylko zupę na gorąco, a chłodnik to jakoś niespecjalnie, nie bardzo. A ty, jaki lubisz chłodnik? Ja lubię chłodniki, zwłaszcza z ogórkami małosolnymi, świeżymi, takie soczyste, wyraziste w smaku i mocno czosnkowe. Oczywiście można chłodnik przygotować na bazie jogurtu, zsiadłego mleka, maślanki, kefiru lub śmietany. Ja często wybieram śmietanę 18%, bo wtedy spokojnie chłodnik nawet dwa dni poczeka na zjedzenie w lodówce bez fermentacji.
Chyba czasami działam trochę na przekór. Gdy na dworze było 40 stopni, to ja smażyłam frytki smażone na patelni w głębokim oleju. Całą noc padało, ochłodziło się do 20 stopni Celsjusza, a ja chłodnik z burakami zrobiłam. Nie miałam jeszcze w tym roku typowej botwiny. Ostatnio posiłkuję się w kuchni pieczonymi lub gotowanymi burakami, które kupuję w Biedronce, Selgrosie lub innym markecie. Tak zwana wygodna opcja na szybko. Buraki są ugotowane, wystarczy je właściwie tylko zetrzeć na tarce z różnymi dodatkami.
Kiedy słupek rtęci bezlitośnie pnie się w górę w lipcu i sierpniu, a jedyną rzeczą, na którą masz ochotę, jest zamieszkanie w lodówce, tradycyjna kuchnia rzuca nam koło ratunkowe. Zapomnijcie o ciężkich zawiesistych sosach i schabowych smażonych na smalcu. Gdy słońce topi asfalt, na polskie i w ogóle wschodnioeuropejskie stoły wkracza on, chłodnik z burakami, czyli nasza rodzima, neonowo-różowa odpowiedź na hiszpańskie gazpacho. Chłodnik to coś więcej niż zupa, to właściwie stan umysłu i kulinarny fenomen naszej części Europy. Podczas gdy południowcy blendują pomidory i paprykę, my sięgamy do korzeni i to dosłownie. Baza z kefiru, maślanki, zsiadłego mleka lub śmietany staje się płótnem, na którym burak maluje swoje abstrakcyjne dzieło. Ten wibrujący, wręcz nienaturalnie intensywny różowy kolor potrafi wprawić w osłupienie niejednego obcokrajowca, ale dla nas to barwa czystego, letniego orzeźwienia.
Tradycja nakazuje buraki ugotować, najlepiej razem z młodymi liśćmi, tworząc klasyczną botwinkę. Woda z gotowania, po ostudzeniu, łączy się z nabiałem, oddając mu całą swoją esencję, a sam ugotowany burak jest delikatny, wodnisty w dobrym tego słowa znaczeniu i bardzo łagodny. Jednak od jakiegoś czasu po kuchniach krąży pewien kulinarny trik, który wynosi chłodnik na zupełnie nowy poziom. Mowa oczywiście o pieczeniu całych dużych buraków. Upieczenie buraka w folii przed starciem go do zupy to prawdziwy przełom. Pozbawiony kontaktu z wodą, burak staje się skondensowaną wersją samego siebie. Jego ziemisty smak nabiera szlachetności, a naturalna słodycz karmelizuje się i uderza ze zdwojoną mocą. Zupa na pieczonych burakach jest głębsza, bardziej wyrazista i po prostu bardziej elegancka. Niezależnie jednak od wybranej metody, cel zostaje osiągnięty, ponieważ dostajemy bazę, która doskonale chłodzi organizm od środka. Można też sobie poradzić tak jak ja, kupując już ugotowane buraki dla wygody i ograniczenia grzania w kuchni przez włączone palniki.
Ale umówmy się, sam nabiał i buraki to jeszcze nie jest pełnoprawny chłodnik. Magia tej zupy tkwi przecież w jej wyjątkowej teksturze, bo to danie, które w połowie się pije, a w połowie żuje. W tym chłodnym, kremowym oceanie musi znaleźć się miejsce na całą orkiestrę warzywnych dodatków. Krojony w drobną kostkę lub tarty ogórek oraz rzodkiewka wprowadzają niezbędny element soczystego chrupania. Koperek i szczypiorek, rzucane zawsze hojną ręką, funkcjonują tu nie jako zwykła dekoracja, ale jako pełnoprawne składniki nadające ostrości i świeżości. Do tego obowiązkowo jajko na twardo, przekrojone na pół, z żółtkiem pięknie kontrastującym z różem zupy, które stanowi absolutną kropkę nad i. Dostarcza ono białka, które sprawia, że ta niezwykle lekka zupa potrafi utrzymać nas przy życiu przez całe gorące popołudnie.
Analizując różne już pokazywane Wam przepisy na chłodnik, ludzkie reakcje i historię chłodnika, widzę bardzo wyraźnie, że to nie jest zwykłe danie. To genialny w swej prostocie wynalazek naszych przodków, którzy doskonale wiedzieli, jak przetrwać lipcowe i sierpniowe skwary. Chłodnik to najlepszy dowód na to, że nasza wschodnioeuropejska kuchnia potrafi być lekka, świeża i niesamowicie fotogeniczna. Niezależnie od tego, czy zrobicie chłodnik z buraków gotowanych, hołdując tradycji babci, czy z pieczonych, podążając za nowymi trendami, po prostu go zróbcie. Włóżcie garnek do lodówki na kilka godzin, pozwólcie wszystkim smakom się dobrze przegryźć, a potem cieszcie się miską lodowatego, chrupiącego ukojenia. Można też jeść go w temperaturze pokojowej, tak wolę, przynajmniej mnie potem gardło nie boli. Zapraszam na chłodnik z burakami, z jajkiem, koperkiem i grzankami, który świetnie wygląda i dobrze smakuje.
CHŁODNIK Z BURAKAMI
CHŁODNIK Z BURAKAMI – składniki:
- 500 g buraków pieczonych lub gotowanych
- 1 lub 2 ogórki węże
- około 6 ogórków małosolnych
- ½ pęczka koperku
- 2 ząbki czosnku
- 500 ml jogurtu albo śmietany
- szczypta lub dwie soli
- czarny pieprz do smaku
- jajka ugotowane na twardo i ulubione pieczywo (chleb lub bułki)
CHŁODNIK Z BURAKAMI – przepis:
- Buraczki mam pieczone lub gotowane (ja miałam takie gotowe ze sklepu Biedronka).
- Ogórki węże obieram ze skórki.
- Na tarce jarzynowej o grubych oczkach ścieram buraki, ogórki węże oraz ogórki małosolne.
- Koperek szatkuję drobno.
- Przez praskę przeciskam ząbki czosnku.
- Do garnka wkładam warzywa i czosnek, dodaję śmietanę, sól i pieprz do smaku. Czasami dolewam wodę z ogórków małosolnych albo trochę mleka, żeby chłodnik miał fajną konsystencję. Dodaję poszatkowany koperek i generalnie już wszystko jest gotowe.
- Jajka gotuję na twardo, obieram i przekrawam na pół. Bułeczki podsmażam na oliwie lub maśle, zależnie od humoru.
- Chłodnik z burakami nakładam na talerze, dodaję jajka, pieczywo i podaję.
Często zadawane pytania:
Jaki nabiał najlepiej pasuje na chłodnik z burakami?
Do przygotowania tej zupy możesz użyć różnych produktów mlecznych. Twój domowy chłodnik z burakami będzie smakował wyśmienicie na bazie kefiru, maślanki lub zsiadłego mleka. Ja najczęściej wybieram śmietanę o zawartości tłuszczu osiemnaście procent. Dzięki niej zupa spokojnie poczeka w lodówce nawet dwa dni i nie zacznie fermentować. Taki wybór to wygoda i pewność dobrego smaku.
Czy chłodnik z burakami musi być jedzony prosto z lodówki?
Absolutnie nie ma takiego obowiązku. Gotową zupę warto schłodzić w lodówce przez kilka godzin. Wtedy wszystkie smaki wspaniale się połączą. Ja jednak najbardziej lubię jeść to danie w temperaturze pokojowej. Ot tak po prostu. Unikam w ten sposób bólu gardła. Zupa podana w ten sposób wciąż świetnie orzeźwia i smakuje wspaniale.
Z jakich buraków najszybciej przygotować chłodnik z burakami?
Najszybszą opcją są warzywa już ugotowane lub upieczone. Taki szybki chłodnik z burakami zrobisz błyskawicznie korzystając z gotowych produktów z marketu. To niezwykle wygodne rozwiązanie w upalne dni. Nie musisz włączać palników i dodatkowo nagrzewać kuchni. Wystarczy zetrzeć warzywa na tarce i połączyć z resztą składników.
Co zrobić, aby chłodnik z burakami miał rzadszą konsystencję?
Gęstość dania łatwo dopasujesz do własnych upodobań. Jeśli zupa wyszła zbyt gęsta, dolej do niej trochę płynu. Idealnie sprawdzi się woda z ogórków małosolnych. Nada ona zupie dodatkowej wyrazistości i wspaniałego aromatu. Możesz też dolać odrobinę zwykłego mleka lub przegotowanej wody.
Z czym podawać domowy chłodnik z burakami?
Pyszny chłodnik z burakami najlepiej smakuje z dodatkami, które nadają mu ciekawej struktury. Obowiązkowym elementem jest ugotowane na twardo jajko. Jego żółtko pięknie kontrastuje z różowym kolorem zupy. Do tego idealnie pasuje domowe pieczywo, polecam wypróbować tu mój prosty przepis na chleb. Możesz też podać podsmażone na maśle bułeczki.



lubię chłodnik ale nie próbowałem jeszcze z burakami pieczonymi
Przepis wydaje się prosty i składniki łatwo dostępne myślę że warto wypróbować na ciepłe dni
przepis wydaje się prosty do zrobienia i ciekawy smakowo
„neonowo-różowa odpowiedź na hiszpańskie gazpacho” brzmi interesująco
dobrze wiedzieć że można jeść chłodnik w temperaturze pokojowej
Fajnie, że jest przepis na chłodnik z burakami można spróbować zrobić samemu w domu
Chłodnik z burakami brzmi jak różowa zupa dla superbohaterów a ja myślałem że tylko dżem może być różowy
Ciekawe podejście do chłodnika z tym pieczeniem buraków nie słyszałem wcześniej o tym sposobie