Usmażyłam kotlety mielone z młodą kapustą, inne niż zazwyczaj robię. Takie kotlety mielone z młodą kapustą i bułką tartą namoczoną w mleku są lżejsze, bardziej soczyste, pulchne. Pyszne! Jeśli lubisz mielone, to warto spróbować tym razem takiej odmiany, bo potrafi zaskoczyć. Nie miałam za wiele mięsa, ale ze wszystkimi dodatkami wyszło mi dziesięć kotletów, także spoko, byłam zadowolona. Zostało mi 600 g mięsa mielonego, pół młodej kapusty – wyjście nasunęło się samo. Tak zupełnie bez pomocy i nacisku. Lubię pomysły, które rodzą się z zawartości lodówki i chęci robienia czegoś smacznego, aby wykorzystać to, co zostało.
Młoda kapusta to niekwestionowana królowa wczesnego lata, która zachwyca nie tylko swoją chrupkością i delikatnym smakiem, ale przede wszystkim wyjątkową lekkością. Składa się w przeważającej części z wody, co czyni ją warzywem bardzo niskokalorycznym i idealnym dla osób dbających o sylwetkę, a jednocześnie wspaniale nawadnia organizm w cieplejsze dni. Jej miękkie liście są znacznie łagodniejsze dla układu pokarmowego niż w przypadku starszych, zimowych odmian, dzięki czemu szybciej się trawi i rzadziej powoduje nieprzyjemne wzdęcia.
Pod tą kruchą postacią kryje się prawdziwa bomba witaminowa, która naturalnie wspiera nasze zdrowie i urodę. Młoda kapusta jest potężnym źródłem witaminy C, działającej jak silny przeciwutleniacz i tarcza dla naszej odporności, oraz witaminy K, niezbędnej do utrzymania mocnych kości i prawidłowego krzepnięcia krwi. Dodatkowo bogactwo kwasu foliowego, witamin z grupy B, a także minerałów takich jak żelazo, potas i siarka sprawia, że warzywo to świetnie odżywia układ nerwowy i działa jak naturalny kosmetyk poprawiający kondycję skóry, włosów i paznokci.
Nie można też zapomnieć o jej zbawiennym wpływie na trawienie i ogólne oczyszczanie organizmu z toksyn. Dzięki zawartości cennego błonnika młoda kapusta reguluje pracę jelit, zapobiega zaparciom i daje długotrwałe uczucie sytości, a obecne w niej bioaktywne związki siarkowe (tak zwane glukozynolany) wykazują udowodnione właściwości profilaktyczne i antynowotworowe. To po prostu prawdziwy, prozdrowotny superfood z naszego rodzimego warzywniaka, z którego warto czerpać pełnymi garściami, póki trwa na niego krótki sezon. Można z nią przygotowywać dziesiątki dań, sałatki, surówki, gulasze, zupy, dania jednogarnkowe i dodatki obiadowe. Najedzona jestem jej już do syta, bo na wiosnę razem z małosolnymi wgalopowała do mojej kuchni. Teraz jestem na etapie bobu i fasolki szparagowej, ale trzeba dojeść to, co znalazło się w lodówce po ostatnich zakupach.
Lubię, jak mąż jedzie na zakupy, bo to trochę jak jajko niespodzianka. W wiklinowych koszykach jest jakieś mięso, zazwyczaj zmielone, kawałek do pieczenia albo kurczak w elementach. Warzywa całkiem ładne i to do siebie pasujące – jak jest marchewka, to i cała włoszczyzna się znajdzie. Do tego serki, jajka, czekolada, cytrusy, owoce, z zaskoczenia coś, czego jeszcze nie jedliśmy. No i fajne pieczywo, bo akurat na jego punkcie jestem bardzo wyczulona. W sumie bardzo fajne takie zakupy, bo po pierwsze nie musiałam ich robić, chodzić z koszykiem, pakować w upale, a same, dosłownie same, znalazły się na moim blacie kuchennym. Kiedyś miałam wrażenie, że jestem kobietą lata, która czeka na letnie miesiące, niemogącą się doczekać upałów. Czas zmienia odczucia, potrzeby i poczucia, tak że na tym etapie jestem kobietą jesieni, i to późnej, zwłaszcza takiej wilgotnej z koszami grzybów w rękach i workami pod oczami, bo przecież w occie być muszą.
Weekend w bloku – na klatce schodowej pachnie na zmianę kotletami mielonymi i kotletami schabowymi. Jakbym miała wybierać, to chyba stawiałabym w popularności na mielone, bo można z nimi było zjeść nawet kanapkę na śniadanie. Także mięso mielone to absolutny fundament polskiej kuchni, bez którego trudno wyobrazić sobie nasz kulinarny krajobraz, na czele z niedzielnym kotletem mielonym, gołąbkami w sosie pomidorowym czy rozgrzewającymi pulpetami. Nawet kiełbasy to przecież mielone, tylko na większych oczkach. Wybór odpowiedniego gatunku mięsa to nie tylko kwestia smaku, ale przede wszystkim właściwej konsystencji, soczystości i ostatecznego charakteru dania.
W naszej rodzimej tradycji wieprzowina od wieków gra pierwsze skrzypce i jest najczęstszym wyborem na domowe obiady. Do mielenia zazwyczaj wybiera się łopatkę, która ma doskonałe proporcje mięsa do tłuszczu, lub nieco chudszą szynkę, do której często dodaje się kawałek boczku. Tłuszcz jest tu kluczowym nośnikiem smaku i wilgoci, dzięki czemu klasyczne kotlety nie są suche, ale obłędnie soczyste w środku, a na zewnątrz zyskują chrupiącą, rumianą skórkę. To absolutna baza, idealna także do tradycyjnego farszu do pierogów.
Do mielonych musi być bułka tarta, no musi. Czasami moczę uschnięte kajzerki, a czasami, jak dzisiaj, poszłam na łatwiznę. Do miski wsypałam 100 g bułki tartej i wlałam 300 g (czyli ml) mleka. Zamieszałam i odstawiłam na chwilę, żeby sobie napęczniała. Cebulę obrałam i pokroiłam w kostkę. Połowę młodej kapusty poszatkowałam drobno nożem. Dusiłam ją razem z cebulą na maśle do miękkości, aż była taka idealna do jedzenia. Zostawiłam do wystudzenia. Po kilku minutach rozpoczęłam mieszanie masy. Kombinacja wieprzowiny, namoczonej bułki tartej, kapusty, cebuli, porcji soli, pieprzu i kilku jajek wyszła świetnie. Wydawała mi się jeszcze za mokra, to dodałam 3 łyżki bułki tartej, znowu zmieszałam wszystko i zostawiłam do napęcznienia.
Współczesna kuchnia polska coraz chętniej ewoluuje w stronę lżejszych alternatyw podstawowych przepisów, jak chociażby kotlety mielone. Dodaje się do nich bułkę, sowitą ilość warzyw, dzięki czemu masa wręcz potraja swoją objętość. Stawia się też na drób, wołowinę, kurczaka, indyka, czasami kaczkę, jagnięcinę czy mięsa mieszane. Mielony indyk czy kurczak to świetna baza do dietetycznych i delikatnych pulpetów oraz kotletów, choć z racji swojej bardzo niskiej zawartości tłuszczu i neutralnego smaku wymagają zdecydowanego doprawienia majerankiem, czosnkiem czy pieprzem. Wołowina jest zbyt zbita, z kolei cielęcina, mimo że dziś traktowana raczej jako mięso luksusowe, ma w Polsce niezwykle długą historię, wywodzącą się ze szlacheckich dworków. Zmielona cielęcina jest lekko słodkawa, dosłownie rozpływa się w ustach i do dziś uchodzi za najdelikatniejszy, wyjątkowo elegancki wybór. No ja nie zaszalałam, użyłam zwykłego mielonego mięsa z łopatki. Piękne, soczyste, w dobrym kolorze, z kawałkami tłuszczu, no idealne. Także kotlety mielone z młodą kapustą, podane z mizerią, wyszły świetnie. Mąż zadowolony, a mi właśnie o to chodzi, bo mam wrażenie, że często miłość chcę okazać jedzeniem.
KOTLETY MIELONE Z MŁODĄ KAPUSTĄ
KOTLETY MIELONE Z MŁODĄ KAPUSTĄ – składniki:
- 600 g mielonego mięsa wieprzowego
- 1/2 młodej kapusty
- 1 cebula
- 100 g bułki tartej mielonej (plus 3 łyżki ewentualnie i porcja do obtaczania)
- 300 g mleka
- 2 jajka
- sól i pieprz (może być ziołowy do wyboru)
- olej lub smalec do smażenia
KOTLETY MIELONE Z MŁODĄ KAPUSTĄ – przepis:
- Do mielonych kotletów musi być bułka tarta, no musi. Do miski wsypałam 100 g bułki tartej i wlałam 300 g (czyli ml) mleka. Zamieszałam i odstawiłam na chwilę, żeby sobie napęczniała.
- Cebulę obrałam i pokroiłam w kostkę.
- Połowę młodej kapusty poszatkowałam drobno nożem. Dusiłam ją razem z cebulą na maśle do miękkości, aż była taka idealna do jedzenia. Zostawiłam do wystudzenia.
- Po kilku minutach rozpoczęłam mieszanie masy w dużej misce. Kombinacja wieprzowiny, namoczonej bułki tartej, kapusty, cebuli, porcji soli, pieprzu i kilku jajek wyszła świetnie. Wydawała mi się jeszcze za mokra, to dodałam 3 łyżki bułki tartej, znowu zmieszałam wszystko i zostawiłam do napęcznienia. Ustawiłam sobie dwa talerze: w jednym była woda, w drugim sucha bułka tarta.
- Rozgrzałam olej na patelni.
- Wilgotnymi dłońmi formowałam kotlety, obtaczałam w bułce, raz jeszcze formowałam i układałam na patelni. Smażyłam na małym gazie, nie za szybko, mięso musi się ściąć całe, a ja nie chciałam ich jeszcze potem dusić.
- Wyszły mi dwie patelnie kotletów, na każdej po 5 okazałych sztuk. Takie kotlety mielone z młodą kapustą podałam z mizerią – klasycznie, w wersji letniej, ukryć się nie da :)
Często zadawane pytania:
Jakie mięso jest najlepsze na kotlety mielone z młodą kapustą?
Do przygotowania kotletów mielonych z młodą kapustą najlepiej sprawdzi się wieprzowina. Polecam klasyczną łopatkę wieprzową. Ma ona doskonałe proporcje mięsa do tłuszczu. Tłuszcz stanowi kluczowy nośnik smaku i wilgoci. Dzięki temu kotlety mielone z młodą kapustą nie będą suche. Zyskają obłędną soczystość w środku i chrupiącą skórkę na zewnątrz. Możesz także użyć chudszej szynki z dodatkiem kawałka boczku. Sprawdzi się też mięso drobiowe. Mielony indyk lub kurczak to świetna baza do lżejszych dań. Wymagają one jednak bardziej zdecydowanego doprawienia ze względu na swój neutralny smak.
Czy do masy na kotlety mielone z młodą kapustą trzeba dodawać bułkę tartą?
Bułka tarta to absolutny fundament tego przepisu. Zdecydowanie musi się ona znaleźć w misce. W mojej wersji kotlety mielone z młodą kapustą zawierają bułkę tartą namoczoną w mleku. Taki prosty zabieg sprawia, że masa staje się niezwykle pulchna i delikatna. Czasami zamiast bułki tartej moczę po prostu uschnięte kajzerki. Ot tak po prostu. Kombinacja mięsa i namoczonej bułki daje świetne rezultaty po usmażeniu. Do gotowego dania polecam przygotować pyszną domową mizerię. Pasuje ona wręcz idealnie do takich letnich, klasycznych obiadów.
Dlaczego warto dodawać warzywa i usmażyć kotlety mielone z młodą kapustą?
Dodatek warzyw całkowicie odmienia strukturę masy mięsnej. Kotlety mielone z młodą kapustą stają się znacznie lżejsze i wyczuwalnie bardziej soczyste. Młoda kapusta składa się w przeważającej części z wody. Jest to warzywo bardzo niskokaloryczne i wyjątkowo łatwostrawne. Dzięki niej posiłek szybciej się trawi. Warzywo to rzadziej powoduje też nieprzyjemne wzdęcia w porównaniu do starszych odmian. Dodatkowo porcja kapusty sprawia, że masa mięsna potraja swoją objętość. Z niewielkiej ilości mięsa przygotujesz duży obiad dla całej rodziny.


