
Marynowane pory
Por przez wiele lat kojarzył mi się tylko jako składnik rosołu lub w ostateczności skomponowany z jabłkiem jako surówka do obiadu. Aż tu nagle za sprawą znajomego odkryłam pora na nowo. Przepis zmodyfikowałam dość mocno, gdyż znajomy jest z serii osób strzegących tajemnic swojej kuchni i nie chciał się podzielić przepisem na dobre. Co mnie nie zniechęciło, ba, wręcz zmotywowało do zrobienia porów jeszcze smaczniejszych niż jego. Jak widać w kuchni też potrzebny jest czasami dreszczyk i emocje rywalizacji.
Marnowane pory są propozycją dla ludzi lubiących kuchnię włoską, smak i aromat czosnku a jednocześnie nietuzinkowe przystawki lub składnik obiado-kolacji. Takie pory świetnie smakują w zestawieniu z sałatami jak również w sałatkach na zimno. Zazwyczaj serwuję je jako przystawkę do kolacji lub obiadu, jest mało kłopotliwa, taka jak powinna, więc przygotowana wcześniej i wyrazista w smaku – por nad pory. Co prawda mój przepis zawiera czosnek, ale zawsze można go wyeliminować na rzecz innych przypraw, chociaż nadaje on właśnie ten specyficznie idealny smak porom.
Marynowane pory – składniki:
- świeże, jędrne pory
- 1 litr mleka
- czosnek
- ocet
- olej
- zioła
Marynowane pory – przepis:
- Pory kroimy w poprzek na kawałki około 10 centymetrów.
- Moczymy je kilka godzin w mleku w celu pozbycia się ostrości i zapachu siarki. Zazwyczaj już po 2 godzinach mleko się zsiądzie ale nie stanowi to problemu.
- Pory wyciągamy, obmywamy pod zimną wodą i układamy w garnku na jakieś 15 minut. Obgotowujemy je w osolonej wodzie. Możemy również porów nie moczyć ale za to potrzebujemy gotować je dłużej w lekko pyrgającej wodzie.
- Następnie wykładamy i czekamy, aż ostygną. Długość gotowania zależy od grubości porów, im grubszy tym gotowanie dłuższe.
- Po ostygnięciu, o ile zachodzi taka potrzeba możemy jeszcze przekroić je wzdłuż aby były cieńsze. I to jest właśnie najlepszy moment.
- Przygotowujemy sobie zalewę z oleju i przypraw. Ja używam czosnku, octu ze śliwek (można zastąpić balsamico lub ryżowym jeżeli nie chcemy nadawać porom koloru czerwieni), pieprzu, soli, czosnku zgniecionego i jeżeli ktoś preferuje, to również ziół prowansalskich.
- Zalewamy pory i dajemy im spokój na 24 godziny. Potem już tylko pałaszujemy aż uszy się trzęsą.
- Czasami przygotowuję dużo większą porcję, gdyż to co zostanie o ile zostanie wkładam do pudełeczka lub kwadratowego słoika podlewam olejem, tak aby były całe przykryte i wstawiam do lodówki. Wspaniale się przechowują nawet kilka tygodni.
- Jako przystawka lub lekka kolacja idealne są z winem, kruchą bułką i miłym towarzystwem.
- Dodatkowe informacje – ocet używam ze śliwek mocno bordowy, który powstaje jako odpad kandyzowanych śliwek – oczywiście podzielę się również tym przepisem.



Przejrzysty opis i praktyczne wskazówki od Olgi ułatwiają przygotowanie porów
Przepis wydaje się prosty i sensowny do zrobienia w domu 👍
Chętnie wypróbuję przepis bo lubię aromatyczne marynaty i pory
Wypróbuję ten przepis i jestem ciekawa czy Olga doda swoje uwagi
Lubię pomysł marynowania porów i wydaje się praktyczny do przechowywania
Instrukcje krojenia i gotowania są jasne, warto zwrócić uwagę na grubość porów
Przepis wygląda ciekawie i chętnie wypróbuję go w najbliższym czasie
Przechowywanie w oleju brzmi sensownie, chętnie spróbuję tej metody w domu
Dobre porady dotyczące moczenia i gotowania porów, praktyczne i zwięzłe
Przejrzysty przepis, chętnie spróbuję marynowanych porów według Olgi w weekend