Byłam na grzybach, a zrobiłam naleśniki z kremem czekoladowym, taka przekorność. Naleśniki z kremem czekoladowym, z owocami lub dodatkiem kwaśnego dżemu sama smażę nie za często. Ale jak moja mama usmaży naleśniki, to są najlepsze. Wiecie, jak to jest, wspomnienie dzieciństwa, smaki wyniesione z domu. Za moich czasów… tych z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych, to był krem czekoladowy z wiewiórką, a nie Nutella. Krem z wiewiórką, bo miał wiewiórkę na etykiecie, pamiętam, jak kupowałam ją w sklepiku szkolnym na koloniach. Ja nie mam pojęcia, jak smakowała, nie umiem jej porównać do dostępnych w tej chwili kremów czekoladowych, ale to pewnie tak jak Ptyś i Mirinda ;) Dobra, niech tak zostanie.
Zapach poranka w kuchni to dla mnie coś magicznego, zwłaszcza w te długo wyczekiwane, wolne dni weekendowe, chociaż ja to zawsze potrafię sobie zorganizować jakieś seksi zajęcie z serii: pranie, sprzątanie, prasowanie. Ale prawda jest taka, że nic tak szybko nie wyciąga domowników z łóżek, jak aromat smażonego ciasta, zwiastujący, że na stole za moment pojawią się naleśniki z kremem czekoladowym. To absolutny klasyk kuchni prostej, nieskomplikowanej, a zarazem głęboko zakorzenionej w naszych rodzinnych, kulinarnych tradycjach. Smażenie naleśników to dla mnie synonim domowego ciepła i zaradności, która z kilku zupełnie podstawowych, tanich składników pozwala wyczarować prawdziwą, słodką ucztę. Każdy lubi jeść naleśniki z czymś innym :)
Muszę jednak szczerze przyznać, bez cienia przesady, że najlepsze naleśniki pod słońcem zawsze smaży moja mama. Jej sekret tkwi w nieskomplikowanych proporcjach i niezwykłym wyczuciu. Ciasto to u niej tylko woda, mleko, dobra mąka pszenna, zazwyczaj stawia na Szymanowską lub Poznańską, i czasami jedno jajko, by lepiej spiąć całość. Jeśli wolicie unikać nabiału, krowie mleko możecie świetnie zastąpić domowym mlekiem roślinnym, na przykład z nerkowców, owsianym lub sojowym, o których przygotowaniu obszernie piszę w mojej książce Roślinny nabiał. Do tego mama zawsze dolewa solidną porcję oleju prosto do miski z masą, dzięki czemu złociste naleśniki podczas smażenia absolutnie nie przylepiają się do patelni. Wychodzą perfekcyjnie cieniutkie, gładkie i cudownie elastyczne, gotowe na przyjęcie każdego nadzienia.
Siłą tego genialnego w swej prostocie dania jest jego niewiarygodna wszechstronność i dopasowanie do naszych aktualnych potrzeb. Naleśniki można podawać na dziesiątki, jeśli nie na setki najróżniejszych sposobów, uzależnionych tylko i wyłącznie od zawartości naszej domowej spiżarni. Niezwykle cenię sobie nasz swojski, robiony późnym latem owocowy kwaśny dżem, którym najchętniej smaruję parujące placki. To piękne hołdowanie tradycji pozwala mi zamknąć słońce w słoiku i cieszyć się nim w chłodne miesiące.
Dziś jednak poszłam o krok dalej w stronę małej rozpusty, przygotowując naleśniki z kremem czekoladowym. Ja dodatkowo urozmaiciłam tę wersję świeżymi owocami w środku, ponieważ lekko rozgniecione borówki albo wytrawny dżem z czarnej porzeczki wspaniale przełamują dominującą słodycz. Zawsze powtarzam w swojej kuchni, że takie kwaśne dodatki świetnie pasują do gęstego, czekoladowego kremu, tworząc na podniebieniu idealny balans. Oczywiście, ja wcale nie mówię, że popularna Nutella to zdrowa przekąska, ale zdrowy rozsądek podpowiada, że raz na jakiś czas każdy z nas może sobie na nią bez wyrzutów sumienia pozwolić. Ja jestem po pięćdziesiątce i już sobie pozwalam na szaleństwa częściej.
Na zdjęciu, które tu widzicie, dumnie prężą się moje dzisiejsze naleśniki z kremem czekoladowym i rozgniecionymi lekko borówkami. To po prostu fantastyczne danie rodzinne, sprawdzające się jako solidne drugie śniadanie albo obiad na słodko w niespieszny, weekendowy poranek, gdy wreszcie mamy trochę czasu na celebrację. Widok uśmiechniętych twarzy moich bliskich, którzy z apetytem pałaszują te słodkie rulony lub trójkąty jak tym razem, to dla mnie zawsze największa nagroda za czas spędzony przy gorącej patelni. Albo radosne podjadanie, gdy mama usmażyła całą górę delikatnych naleśników.
Jako zdeklarowana wielbicielka kuchni polskiej, starych przepisów domowych i celebrowania chwil z rodziną, mocno wierzę, że jedzenie nie służy jedynie mechanicznemu zaspokajaniu głodu. To przepiękny pretekst do bycia razem i hołdowania drobnym, codziennym przyjemnościom, bo przecież jedzenie jest niewątpliwie jedną z takich kluczowych czynności w naszym życiu. Wyrabianie ciasta, emocje przy obracaniu pierwszego placka i smarowanie go ulubionymi dodatkami to sztuka domowej zaradności w najczystszej, międzypokoleniowej postaci. A pierwszy naleśnik nigdy nie jest udany, podobnie jak chłopak ;) I trzeba go wyrzucić, chociaż u nas wszyscy go zjadają.
Dlatego, gdy tylko nadchodzi wolny dzień, nie wahajcie się ani chwili i pozwólcie sobie na tę odrobinę pysznej radości. Wyciągnijcie starą patelnię, ulubioną mąkę, słoik słodkiego smarowidła i soczyste owoce. Rozgrzejcie kuchnię zapachem smażonego ciasta, który obudzi nawet największych śpiochów. Gwarantuję Wam, że autentyczne, domowe naleśniki z kremem czekoladowym z dodatkiem kwaskowych akcentów sprawią, że każdy poranek stanie się z miejsca cudowny.
NALEŚNIKI Z KREMEM CZEKOLADOWYM
NALEŚNIKI Z KREMEM CZEKOLADOWYM – składniki:
- 1 szklanka mąki pszennej, najlepiej Szymanowskiej lub Poznańskiej
- 1 szklanka mleka
- 1 szklanka wody, może być lekko gazowana
- 1 jajko
- 80 ml oleju roślinnego
- szczypta soli
- Składniki na nadzienie
- ulubiony krem czekoladowy, na przykład Nutella
- świeże borówki lub dżem z czarnej porzeczki
NALEŚNIKI Z KREMEM CZEKOLADOWYM – przepis:
- Do wysokiego naczynia lub dużej miski wsypuję przesianą mąkę pszenną, dodaję szczyptę soli, mleko, wodę oraz jajko.
- Całość miksuję lub energicznie ubijam trzepaczką, aż powstanie gładkie ciasto bez żadnych grudek. Na sam koniec wlewam olej i ponownie krótko mieszam. Odstawiam ciasto na 15 minut, żeby odpoczęło.
- Rozgrzewam mocno patelnię. Ponieważ olej jest już w cieście, zazwyczaj nie muszę dodatkowo natłuszczać patelni, choć przy pierwszym naleśniku czasem warto przetrzeć dno odrobiną tłuszczu.
- Wylewam cienką warstwę ciasta, rozprowadzając je równomiernie po całej powierzchni.
- Smażę naleśniki z obu stron na złocisty kolor, aż staną się przyjemnie elastyczne i zaczną łatwo odchodzić od brzegów.
- Gorące naleśniki smaruję solidną warstwą kremu czekoladowego, posypuję lekko rozgniecionymi borówkami lub smaruję kwaśnym dżemem, a następnie zwijam w rulony lub składam w trójkąty.
- Takie domowe naleśniki z kremem czekoladowym z dodatkiem kwaskowych owoców smakują najlepiej, a miałam podpowiedzieć, że mrożone czarne porzeczki też są super!
Często zadawane pytania:
Jak zrobić idealne naleśniki z kremem czekoladowym bez nabiału?
Wystarczy zastąpić zwykłe mleko krowie wybranym roślinnym odpowiednikiem. Do ciasta na naleśniki z kremem czekoladowym świetnie sprawdzi się domowe mleko owsiane, sojowe lub z nerkowców. Wychodzą równie pyszne i elastyczne ot tak po prostu. Możesz też sprawdzić inne moje naleśniki i dobrać z nich wegańskie farsze.
Dlaczego naleśniki z kremem czekoladowym przywierają do patelni?
Sposób mojej mamy rozwiązuje ten problem błyskawicznie. Wystarczy wlać solidną porcję oleju bezpośrednio do miski z przygotowaną masą. Dzięki temu sprytnemu trikowi smażenie jest proste i przyjemne. Pierwszy placek czasem lubi się przypalić. Warto wtedy przetrzeć dno odrobiną tłuszczu.
Jakie dodatki przełamią słodki smak naleśników z kremem czekoladowym?
Ja uwielbiam balansować dominującą słodycz czekolady czymś wybitnie kwaśnym. Do takich naleśników z kremem czekoladowym genialnie pasują lekko rozgniecione świeże borówki. Zimą doskonale sprawdzi się domowy dżem z czarnej porzeczki. Mrożone owoce to też wspaniały i szybki pomysł na pyszne urozmaicenie posiłku.
Czy ciasto na naleśniki z kremem czekoladowym musi odpoczywać przed smażeniem?
Zdecydowanie tak. Zawsze po zmiksowaniu składników na gładką masę bez grudek odstawiam ją na około piętnaście minut. Ten czas pozwala mące odpowiednio napęcznieć. Gotowe placki są potem gładkie i cudownie elastyczne gotowe na nałożenie ulubionego smarowidła.



Prosty przepis, a serce rośnie przy pierwszym placku, dziękuję za wspomnienia Olga
Patelnia, mąka i mleko to magia, chcę takie niedzielne poranki
Uwielbiam pomysł z kwaśnym dżemem, to jak zamknięte w słoiku lato
Mama zawsze wie najlepiej, proste proporcje i cała rodzina przy stole
Zdjęcie pachnie radością, te rulony wyglądają jak małe skarby
Słodycz i kwas idealnie się spotykają, zrobię je na weekend
Ten przepis to kęs domowego spokoju, pachnie naleśnikami i rozmowami przy stole
Prosty przepis dobrze wytłumaczony i z praktycznymi wskazówkami
Fajny trik z dodaniem oleju do ciasta naleśniki nie przywierają i są cienkie
Dobrze że napisano o zamianie mleka na roślinne spróbuję z mlekiem owsianym