Od czasu do czasu muszę zrobić zapiekanki z pieczarkami i salami, z serem żółtym i koncentratem. Zapiekanki z pieczarkami i salami, czasami z boczkiem, innym razem z kiełbaską. Koniecznie z koncentratem pomidorowym albo pastą ajvar, bo o niej czasami się zapomina, a smakuje świetnie. Zastępstwem dla dodatku mięsa może być ser feta, bo też wychodzą genialne w połączeniu z pieczarkami. Do tego ser żółty dowolny, może być łagodny albo bardziej pikantny, pokrojony w plasterki lub starty na tarce jarzynowej. Potrzeba przygotowania zapiekanek przychodzi do mnie falami, to znaczy: permanentna potrzeba zrobienia ich. Wstaję rano i już wiem, co będzie na śniadanie, a weekend jest do tego idealny. Fakt, nie pomyślałam wczoraj o pieczywie, bo chyba najbardziej lubię zapiekanki na takich długich i chudych bułkach paluchach, ale kajzerki też mogą się do tego nadawać.
Zapiekanki z pieczarkami i salami, z serem żółtym i koncentratem pomidorowym posmarowane pastą ajvar i posypane szczypiorem smakowały świetnie. Wiem, wiem, część to nastawienie, drugą składową są wspomnienia określonych smaków, a trzecią po prostu babskie zachcianki – bo na to mam dzisiaj ochotę i już. I bardzo dobrze, tak trzeba żyć i sobie nie żałować. Wyszła taka poezja smaku, czar wspomnień i prostota w jednym! A że jeszcze na ciepło, w nocy było 15 stopni na dworze, mnie poniosła fantazja i spałam z otwartym na oścież oknem. To ciepłe śniadanie było tym, na co wyjątkowo miałam ochotę.
Kiedy wracam wspomnieniami do historii polskiego street foodu sprzed lat, natychmiast stają mi przed oczami absolutna klasyka czasów komuny, czyli właśnie chrupiące, gorące zapiekanki. To danie na ciepło, które niegdyś rozgrzewało żołądki i do dziś wywołuje szybsze bicie serca u dzisiejszych pięćdziesięciolatków oraz sześćdziesięciolatków. Z wielką fascynacją czytam i słucham opowieści o długiej, wydrążonej bułce, na której lądowała obfita warstwa podsmażonych pieczarek, plastry salami, solidna porcja topiącego się żółtego sera i charakterystyczny, gęsty koncentrat pomidorowy. Sama takie jadłam, więc mogę śmiało porównywać. W czasach, gdy o prawdziwym zachodnim keczupie w plastikowych butelkach można było przeważnie tylko pomarzyć, to właśnie ten lekko kwaskowaty koncentrat nadawał zapiekance jej wyrazisty, niepodrabialny charakter, a dodatek salami stanowił obiekt wielkiego pożądania i odrobinę kulinarnego luksusu w dość szarej rzeczywistości Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.
Zgłębiając książki o czasach PRL-u, kuchni warszawskiej dawnych lat, rozmowy w komentarzach i sama sobie przypominając, wiem dokładnie, gdzie tętniło zapiekankowe życie stolicy. Największym sentymentem darzone są konkretne adresy, pod którymi w latach osiemdziesiątych ustawiały się najdłuższe kolejki głodnych mieszkańców. Prawdziwą legendą tamtych lat była ulica Świętokrzyska, gdzie te gorące przysmaki wydawano wprost z okienek małych przyczep kempingowych Niewiadów N-126, pełniących funkcję prowizorycznych budek. Taki widok dla wielu osób, które dziś wspominają swoją młodość, stanowi absolutną kwintesencję raczkującej małej gastronomii minionej epoki. Równie słynne i oblegane były punkty zlokalizowane w ścisłym centrum, w okolicach Dworca Centralnego, a w szczególności słynne budki stojące na pętli autobusów nocnych przy ulicy Emilii Plater.
Z licznych relacji z całą pewnością wynika, że to właśnie tam, nierzadko w środku nocy, zmęczeni warszawiacy ratowali się ciepłą bułą z pieczarkami, serem i salami, traktując ten adres jako obowiązkowy punkt na nocnej mapie miasta.
Kolejnym miejscem, które przychodzi mi do głowy, są okolice znanej wszystkim Rotundy i okoliczne przejścia podziemne, w tym te prowadzące w rejon ulicy Widok, gdzie zapiekankowe tradycje zdołały przetrwać przez kolejne dziesięciolecia. Złociste, pachnące bułki jedzone w biegu z chwiejnej, tekturowej tacki, często parzące podniebienie i brudzące palce pomidorowym koncentratem, wpisały się na zawsze w krajobraz tamtej Warszawy. Zauważam wyraźnie, że dla wielu osób dorastających w czasach komunizmu zapiekanka to wcale nie był zwykły fast food, ale wyczekiwany rarytas, a samo jej zjedzenie pod Pałacem Kultury czy przy ulicy Emilii Plater urastało do rangi ważnego wydarzenia towarzyskiego. Choć dzisiejsze ulice stolicy są pełne food trucków serwujących dania z każdego zakątka świata, burgerowni, restauracji, jadłodajni czy fast foodów, wiem na pewno, że tego konkretnego, ulicznego smaku i klimatu jednoczącej wszystkich kolejki pod przyczepą kempingową nie da się już w żaden sposób odtworzyć.
Pewnie dlatego, właśnie z sentymentu, wracam do takich dań, które jadłam jako dziecko czy dwudziestolatka. Zapiekanki z pieczarkami i salami czy jakąś inną wędliną, jaka wpadnie mi w ręce, robię u mnie zawsze znienacka. Nieplanowane, po prostu jedna myśl wywołuje narastający ślinotok i potrzebę rozgrzania piekarnika, bo zawsze od tego rozpoczynam. Normalnie dwa neurony się macną i działam. Co więcej, tego się nie da zatrzymać, żadna tam jajecznica, sadzone czy kanapki nie zastąpią prawdziwych zapiekanek z bułki z usmażonymi pieczarkami i salami, kiełbasą, boczkiem lub w wersji luksusowej chorizo. Muszę następnym razem zrobić właśnie z fetą, bo są genialne, ale akurat feta jak na złość się skończyła i nie miałam takiej opcji. A dzisiaj z wielką przyjemnością zapraszam Was na zapiekanki z pieczarkami i salami, z serem żółtym i koncentratem pomidorowym, które możecie zrobić sobie o każdej porze dnia i nocy.
ZAPIEKANKI Z PIECZARKAMI I SALAMI
ZAPIEKANKI Z PIECZARKAMI I SALAMI – składniki:
- kilka bułek w dowolnym kształcie, u mnie 4 kajzerki
- 500 g pieczarek
- około 200 g salami
- 1 cebula
- 200 g sera żółtego
- 1/4 kostki masła
- 4 łyżki koncentratu pomidorowego
- sól i czarny pieprz do smaku
- olej do smażenia pieczarek
- ja podałam posmarowane pastą ajvar i posypane szczypiorem, ale może być tylko keczup i też będzie spoko
ZAPIEKANKI Z PIECZARKAMI I SALAMI – przepis:
- Ja cebulę obrałam i przekroiłam na 4 części.
- Włożyłam do malaksera z opcją pulsowania noża cebulę oraz pieczarki i drobno je poszatkowałam.
- Na patelni rozgrzałam trochę oleju i podsmażałam je przez kilka minut, żeby zmiękły i puściły sok.
- Salami miałam już krojone w plasterki, podobnie jak ser żółty.
- Gdy skończyłam smażyć, na koniec doprawiłam solą, pieprzem i wymieszałam z koncentratem pomidorowym.
- Bułkę przekroiłam na 3 plastry, wolę cieńsze zapiekanki, łatwiej gryźć.
- Każdą z nich posmarowałam masłem, następnie ułożyłam kopiastą łyżkę cebuli z pieczarkami, a na to plaster salami.
- Ułożyłam bułki na blasze i podpiekałam w piekarniku, około 5–10 minut pod grillem. Bułki muszą się przypiec i dobrze podgrzać.
- Wyjęłam blaszkę z piekarnika, nałożyłam po plastrze sera i podpiekałam znowu przez kilka minut. Ser musi się rozpuścić i lekko przyrumienić na brzegach.
- Takie zapiekanki z pieczarkami i salami, z serem żółtym i koncentratem pomidorowym podaję natychmiast, na gorąco. Tym razem posmarowałam je dla lekko innego wyglądu pastą ajvar i posypałam szczypiorem, ale może być tylko keczup i też będzie spoko.
Często zadawane pytania:
Jakie pieczywo najlepiej nadaje się na zapiekanki z pieczarkami i salami?
Do przygotowania tych pysznych zapiekanek z pieczarkami i salami możesz użyć w zasadzie każdego pieczywa. Ja bardzo lubię długie i chude bułki paluchy. Świetnie sprawdzają się też zwykłe kajzerki krojone na trzy cieńsze plastry. Cieńsze kawałki pieczywa znacznie łatwiej się gryzie. Oczywiście klasyczne bagietki też będą dobrym wyborem. Wykorzystaj to, co masz akurat pod ręką w kuchni.
Czy zapiekanki z pieczarkami i salami można zrobić bez mięsa?
Oczywiście. Tradycyjne zapiekanki z pieczarkami i salami łatwo zamienisz w wersję wegetariańską. Zamiast wędliny użyj sera feta. Feta w połączeniu z podsmażonymi pieczarkami smakuje po prostu genialnie. Czasami robię taką wersję, gdy skończy mi się mięso w lodówce. Jeśli wolisz klasykę, sprawdź mój przepis na tradycyjne zapiekanki z pieczarkami bez dodatku wędliny. Wychodzi prawdziwa poezja smaku.
Czym smarować zapiekanki z pieczarkami i salami przed podaniem?
Ja moje domowe zapiekanki z pieczarkami i salami najchętniej smaruję na wierzchu gęstą pastą. Taki dodatek rewelacyjnie podkręca smak całości. Idealnie sprawdzi się tu domowa pasta ajvar, o której czasami po prostu się zapomina. Możesz też użyć zwykłego keczupu lub gęstego koncentratu pomidorowego. Kiedyś to właśnie koncentrat nadawał ten charakterystyczny smak ulicznemu jedzeniu. Posyp wszystko świeżym szczypiorem i gotowe.
Jak przygotować farsz na zapiekanki z pieczarkami i salami?
Farsz na gorące zapiekanki z pieczarkami i salami robi się błyskawicznie. Ja wrzucam cebulę i pieczarki do malaksera i pulsuję nóż do ich drobnego poszatkowania. Smażę je na odrobinie oleju do miękkości. Na koniec dodaję sól, pieprz i mieszam z koncentratem pomidorowym. Taka baza idealnie pasuje do plastrów wędliny i ciągnącego się sera.



Szybkie przygotowanie i smak jak z budki uwielbiam takie zapiekanki
Dzięki za przepis zrobiłam z kajzerek i było pysznie
Polecam posypać szczypiorem to daje super smak
Proste składniki a efekt rewelacja zrobię z fetą jak sugerujesz
Czuję klimat PRL i te budki nocne bardzo mi się podobają opis Olgi
Przepis jasny krok po kroku i smaczne polecam każdemu
Dziękuję za to, że przepis Olgi jest łatwy do zrobienia i jak zwykle smaczny!
Lubię pomysł z ajvarem i feta brzmi ciekawie spróbuję
Składniki proste i instrukcja jasna podoba mi się podpiekanie sera
Tekst przypomina mi stare czasy i smak zapiekanek dobrze że Olga podzieliła się przepisem