Znacie buraczki tarte z jabłkiem i cebulką, podane na ciepło do obiadu, do kotletów mielonych? Klasyka – buraczki tarte z jabłkiem znane są z kuchni rodzinnych, obiadów w domu u babci, u mamy, z barów mlecznych i stołówek zakładowych. Zawsze wybierane były na zmianę z marchewką z groszkiem jako dodatek do schabowych. Skwierczenie gorącego tłuszczu na żeliwnej patelni i ten głęboki, mięsny aromat zwiastujący solidny obiad od razu przenoszą mnie do czasów dzieciństwa. Kiedy w kuchni pachnie podsmażaną cebulką, a dłonie mam lekko zabarwione na purpurowo od soku, wiem, że szykuje się prawdziwa uczta. Co prawda teraz już używam rękawiczek jednorazowych, bo domyć paznokci się nie da. No ale czasami gdzieś zrobi się dziurka i problem pojawia się na nowo. Ziemniaki już wesoło bulgoczą pod przykrywką, czekając na solidną porcję świeżego koperku i kawał prawdziwego, osiemdziesięciodwuprocentowego masła. Obok na blacie leży gruba tarka, a w powietrzu unosi się ziemisty zapach tartych buraków przełamany rześką słodyczą szarej renety, Cortlanda lub ligola. To zapach domu, bezpieczeństwa i leniwych, niedzielnych obiadów u babci.
Trzeba przyznać, że tradycyjne buraczki tarte do obiadu są dość pracochłonne, a samo ich przygotowanie wymaga cierpliwości i odrobiny siły. Zawsze wyciskają ze mnie trochę potu, gdy ścieram je na grubych oczkach, ale mają swój niezaprzeczalny urok. Wiąże się z nimi masa wspomnień, kiedy to stałam przy kuchennym stole i wyjadałam resztki słodkich jabłek, podczas gdy babcia doprawiała czerwoną masę odrobiną pieprzu i podsmażoną na złoto cebulką. Tłuszcz był i jest absolutnym nośnikiem smaku, dlatego do buraczków zawsze trafia u mnie uczciwa porcja masła, żadne tam dietetyczne i odtłuszczone zamienniki. To comfort food w najczystszej postaci, danie, które otula od środka i nie potrzebuje żadnych nowoczesnych udziwnień.
W mojej kuchni takie buraczki najczęściej pojawiają się w towarzystwie absolutnego klasyka. Uważam, że tradycyjne kotlety mielone, pulchne i soczyste, podane z ziemniaczkami obficie posypanymi koperkiem, tworzą z tartymi buraczkami trio idealne. To filar kuchni polskiej, zestawienie równie mocno zakorzenione w naszej kulturze i lubiane, co usmażony na smalcu kotlet schabowy z chrupiącą mizerią z ogórków. Właśnie takie połączenia smakowe przypominają nam, dlaczego tak bardzo cenimy domowe posiłki i dlaczego wracamy do nich z takim samym entuzjazmem, niezależnie od upływu lat.
Zawsze podkreślam, że jakość składników to fundament dobrego gotowania, z którego nie wolno rezygnować. Z burakami sprawa wygląda o tyle poważnie, że warto z pełnym przekonaniem wybierać te z upraw ekologicznych. Konwencjonalne bulwy niestety potrafią zawierać sporo herbicydów i pestycydów, a przecież chcemy karmić nasze rodziny tym, co najlepsze i najzdrowsze. Dobry, twardy i lśniący burak od zaufanego rolnika odwdzięczy się nie tylko głębokim, rubinowym kolorem, ale przede wszystkim smakiem, którego nie podrobią żadne sztuczne dodatki. Ekologiczne warzywa to po prostu inwestycja w zdrowie.
Jeśli chodzi o samą obróbkę, jestem wierna dwóm sprawdzonym metodom, które wydobywają z buraków to, co najlepsze. Gdy mam więcej czasu i piekę coś przy okazji w piekarniku, dorzucam na blaszkę buraki w całości, bez obierania, i piekę je do całkowitej miękkości. Pieczenie cudownie koncentruje ich naturalną słodycz. Alternatywą jest oczywiście gotowanie na kuchence, tu zawsze traktuję je jak ziemniaki, czyli gotuję w mundurkach w dużym garnku, by nie wyługować z nich do wody cennego koloru i smaku. Obieram dopiero wtedy, gdy przestygną. Czasem, jeśli zostaną mi jakieś resztki z poprzedniego dnia, bez wahania odsmażam je na patelni na masełku. Idea zero waste jest mi niezwykle bliska, a odsmażane drugiego dnia buraczki smakują wręcz wybornie.
Pewnie zastanawiacie się, co robię w te dni, kiedy zwyczajnie mi się nie chce lub goni mnie czas, a rodzina dopomina się o ulubiony dodatek do mięsa. Wtedy bez wyrzutów sumienia sięgam po opcję ratunkową i kupuję buraki już ugotowane, obrane, całe w kulkach, zapakowane próżniowo w foliowych workach. Mają świetny skład, często pochodzą z upraw eko, nie zawierają konserwantów i niesamowicie ułatwiają codzienne życie. Wystarczy je tylko zetrzeć na tarce, połączyć ze startym, kwaskowym jabłkiem, posiekaną i zrumienioną na masełku cebulką i gotowe. Dzięki temu ten pracochłonny klasyk ląduje na stole w zaledwie kilkanaście minut. Buraczki tarte z jabłkiem i cebulką na ciepło to absolutnie klasyczny, niezawodny domowy dodatek do obiadu, który swoją naturalną słodyczą idealnie przełamuje smak wytrawnych mięs. Miękkie, aromatyczne i otulone prawdziwym masłem buraczki znikają z talerzy szybciej, niż zdążycie nałożyć dokładkę. Po prostu buraczki tarte z jabłkiem i cebulką są ponadczasowym dodatkiem do obiadu.
BURACZKI TARTE Z JABŁKIEM
BURACZKI TARTE Z JABŁKIEM – składniki:
- 1 kg ekologicznych buraków
- 2 twarde i kwaśne lub słodkie jabłka (najlepiej szara reneta lub antonówka, u mnie ligol)
- 1 duża cebula
- 2-3 łyżki prawdziwego masła o zawartości 82% tłuszczu
- 1 łyżka soku z cytryny
- sól oraz świeżo mielony czarny pieprz do smaku
BURACZKI TARTE Z JABŁKIEM – przepis:
- Buraki dokładnie myję pod bieżącą wodą za pomocą szczoteczki. Wrzucam je do garnka, zalewam wodą i gotuję w mundurkach do miękkości (od 60 do 90 minut w zależności od wielkości bulw). Możecie je również upiec w piekarniku zawinięte w folię aluminiową w 200°C.
- Gdy buraki są miękkie, odlewam wodę i pozwalam im lekko przestygnąć. Obieram je ze skórki i ścieram na tarce o grubych oczkach wprost do dużej, szklanej lub metalowej miski.
- Cebulę obieram, kroję w bardzo drobną kostkę i podsmażam na powolnym ogniu na złoty kolor z użyciem jednej łyżki masła. Następnie przekładam ją do miski z burakami.
- Jabłka obieram, wykrawam gniazda nasienne i ścieram na grubych oczkach. Skrapiam je od razu sokiem z cytryny, aby zachowały jasny kolor i ładnie zakwasiły potrawę, po czym dodaję do reszty składników.
- Całość bardzo dokładnie mieszam, doprawiam solidną szczyptą soli oraz świeżo mielonym pieprzem. Na koniec dodaję pozostałe miękkie masło, które pięknie rozpuści się w ciepłych warzywach. Gotowe buraczki mocno podgrzewam i podaję na ciepło do obiadu.
Często zadawane pytania:
Jakie jabłka najlepiej sprawdzają się do przepisu na buraczki tarte z jabłkiem?
Do tego dania wybieram zazwyczaj jabłka twarde. Sprawdzają się odmiany kwaśne lub słodkie. Szara reneta oraz antonówka to klasyka. Często używam też ligola lub cortlanda. Ważne jest skropienie startych owoców sokiem z cytryny. Taki zabieg zapobiega ich ciemnieniu. Sok świetnie też zakwasza całe buraczki tarte z jabłkiem.
Czy buraczki tarte z jabłkiem muszę przygotować ze świeżych warzyw?
Nie musisz zawsze gotować surowych buraków. Czasami goni nas czas. Wtedy warto sięgnąć po ugotowane i obrane buraki z worków próżniowych. Mają zazwyczaj świetny skład. Często pochodzą z upraw ekologicznych. Wystarczy je zetrzeć i połączyć ze zrumienioną cebulką. Opcja ratunkowa potrafi uratować niedzielny obiad. Do takiego obiadu idealnie pasują tradycyjne kotlety mielone z ziemniaczkami.
Jak najlepiej ugotować warzywa na buraczki tarte z jabłkiem?
Moim sprawdzonym sposobem jest obróbka w mundurkach. Gotuję je w całości w dużym garnku z wodą. Trwa to około 60 do 90 minut. Zależy to od wielkości bulw. Możesz je również upiec w piekarniku. Wystarczy zawinąć je w folię aluminiową i wstawić do temperatury 200 stopni. Obie metody sprawiają, że buraczki tarte z jabłkiem zachowują swój piękny i głęboki kolor.
Z czym podawać ciepłe buraczki tarte z jabłkiem?
To absolutnie klasyczny dodatek do tradycyjnych obiadów domowych. Wspaniale komponują się z przeróżnymi mięsami. Świetnie smakują, gdy obok na talerzu leży usmażony na smalcu kotlet schabowy. Stanowią też ciekawą alternatywę dla innych dodatków warzywnych, jaką jest chociażby klasyczna mizeria z ogórków.
Czy buraczki tarte z jabłkiem można odgrzewać następnego dnia?
Jak najbardziej. Idea zero waste jest mi bardzo bliska. Jeśli zostaną ci resztki z poprzedniego dnia, wystarczy wrzucić je na patelnię. Podsmażam je na wolnym ogniu z dodatkiem prawdziwego masła. Odsmażane drugiego dnia buraczki tarte z jabłkiem smakują wybornie, ot tak po prostu.


