FASOLKA SZPARAGOWA Z BUŁKĄ I MASŁEM
Od rana wiedziałam, że dzisiaj będzie fasolka szparagowa z bułką i masłem, taka jak kiedyś, jak za czasów dzieciństwa. Fasolka szparagowa z bułką i masłem jest jednym z tych dań, które znają wszyscy Polacy. Tu rozbieżności dotyczą głównie etapu po nałożeniu na talerz i polaniu bułką – solić czy słodzić. Ja jednak jestem dzieckiem lat siedemdziesiątych i dla mnie bułka tarta smażona na maśle była najlepszym dodatkiem: do kalafiora, do fasolki, do bobu, do klusek leniwych, do resztek ugotowanego makaronu i klusek kładzionych. To wszystko jadło się głównie po to, by zjeść smażoną na złoto tartą bułkę z prawdziwym masłem i taką ilością cukru, jaką tylko miałam ochotę na talerz sobie nasypać. Wiecie, to czasy, że jak przeglądam przepisy mojej teściowej na ciasta (a piekła je pyszne), to 500 g cukru i 500 g masła w tamtych czasach nikogo ani nie dziwiło, ani nie gorszyło. Sama piec nie lubię, ale jak już czasami się na coś zdecyduję, to właśnie na taki przepis, gdzie fantazja i proste składniki tworzą ciasto, jakie mój mózg i kubki smakowe pamiętają z lat dziecięcych.
Normalnie smak beztroskich lat, fasolka szparagowa z bułką i masłem, mama podająca obiad w kuchni, upał za oknem, otwarty lufcik w kuchni i powiewająca firanka. Ja siedząca na stołku, to takie moje wspomnienie niczym kartka wyrwana z kalendarza lub PRL-owska pocztówka. Trzask, trzask, trzask. Ten rytmiczny dźwięk odłamywanych końcówek to zwiastun najpyszniejszego, prostego obiadu. Biorę do rąk garść żółtych, jędrnych strąków, odrywam końce i wrzucam do wielkiego, metalowego durszlaka. Zaraz potem na suchą patelnię wsypuję bułkę tartą, smażę ją chwilę, często mieszam, aż stanie się złota. Wkładam masło – to czas, kiedy na patelni zaczyna skwierczeć tłuszcz, uwalniając ten jedyny w swoim rodzaju, lekko orzechowy i słodkawy aromat, który zwiastuje czystą kulinarną przyjemność. Kiedy to spienione masło i złociste okruszki bułki się łączą, w całym domu unosi się zapach, którego nie da się pomylić z niczym innym. To zapach beztroski, kuchni mojej mamy i wielkiego, rodzinnego stołu, przy którym na nikogo nie trzeba było dwa razy czekać.
Zawsze powtarzam, że przy tak prostych daniach nie ma miejsca na kompromisy i kulinarną bylejakość. Fundamentem jest tutaj jakość składników, a dokładniej prawdziwe masło. Zapomnijcie o margarynach, miksach do smarowania czy innych wynalazkach, bo to tłuszcz jest nośnikiem smaku, który spaja całą potrawę w idealną całość. Kupuję twardą kostkę, prawdziwe osiemdziesiąt dwa procent tłuszczu, najchętniej z małej mleczarni, gdzie masło wciąż smakuje śmietaną, a nie bezduszną taśmą produkcyjną. Jeśli chodzi o samą fasolkę, najchętniej wybieram tę od sprawdzonych rolników z pobliskiego targu, bo strączki z masowej produkcji często tracą swój naturalny, słodki charakter i bywają przeraźliwie łykowate. Głównie te starsze. Teraz są raczej delikatne i za wiele nie ma z nimi roboty. Zdecydowanie preferuję odmianę żółtą, jest bardziej mięsista i delikatniejsza, choć zielona też świetnie odnajduje się na patelni, dając nieco bardziej chrupiący efekt.
Dla mnie przygotowanie tego dania to też doskonała okazja do hołdowania zasadzie zero waste, którą staram się od lat wcielać w życie. Zamiast kupować gotową bułkę tartą w foliowym worku, która często przypomina w smaku trociny, przygotowuję ją sama z czerstwego pieczywa. Zbieram resztki z suchych bułek, wysuszone kajzerki i kawałki bułki wrocławskiej, a potem ścieram je na drobnych oczkach tarki lub wrzucam do malaksera. Taka domowa, zróżnicowana bułka tarta chłonie masło zupełnie inaczej, praży się na głęboki, bursztynowy kolor i ma nieporównywalnie lepszą teksturę. Nic się u mnie w kuchni nie marnuje, każda kromka dostaje drugie, pyszne życie.
W kuchni staropolskiej i ludowej takie proste formy podania warzyw były niezwykle powszechne, a sprytne gospodynie potrafiły z kilku tanich składników wyczarować prawdziwą ucztę. Fasolkę podaję zazwyczaj jako samodzielne danie główne, nakładając górę parujących strąków na głęboki talerz i posypując obficie chrupiącą zasmażką. Czasami jednak, gdy rodzina domaga się bardziej konkretnego posiłku, serwuję ją jako dodatek do młodych ziemniaków. Wtedy na stole ląduje też idealne jajko sadzone, z płynnym, rozlewającym się żółtkiem, które cudownie łączy się z maślaną bułką. To połączenie jest po prostu wybitne i sprawia, że nawet największe niejadki proszą o dokładkę.
Samo gotowanie wymaga odrobiny uwagi, bo łatwo przegapić ten moment, kiedy strączki są idealne. Gotuję je w dużej ilości osolonego wrzątku, ale zawsze dodaję też sporą szczyptę cukru, co jest moim niezawodnym sposobem na podkreślenie ich naturalnej słodyczy. Nie mogą być rozgotowane na papkę, muszą zachować lekką sprężystość, stawiać delikatny opór pod zębami, ale absolutnie nie mogą chrzęścić. Zawsze odcedzam je bardzo dokładnie, żeby woda nie rozrzedziła mi maślanego sosu na patelni. Kiedy bułka na maśle jest już intensywnie złota, wrzucam fasolkę, mieszam wszystko delikatnie, starając się nie połamać strąków, i pozwalam im przez chwilę obtopić się w tej gorącej, pachnącej kołderce. Tym razem położyłam fasolkę na talerzu i po prostu polałam bułką z masłem.
Co ciekawe, to jedno z tych dań, które na drugi dzień smakują mi równie mocno, jeśli nie bardziej. Odgrzewana na wolnym ogniu fasolka, która przez noc przegryzła się z maślaną omastą, staje się wręcz kremowa i cudownie otulająca. Jeśli natomiast kupiliście na targu kilka kilogramów strączków i nie jesteście w stanie zjeść wszystkiego na bieżąco, koniecznie zróbcie zapasy, naturalnie pasteryzowaną w słoikach. Ciekawa też jest lekko pikantna fasolka szparagowa z pomidorami, którą przygotowuję z myślą o chłodniejszych miesiącach. Dzięki temu nawet w środku zimy mogę poczuć na podniebieniu wspomnienie letniego, ciepłego popołudnia, kiedy cała kuchnia pachniała masłem. Fasolka szparagowa z bułką i masłem to klasyka, która broni się sama. Prosta, domowa, pachnąca masłem i złocistą, własnoręcznie przygotowaną bułką tartą.
FASOLKA SZPARAGOWA Z BUŁKĄ I MASŁEM
FASOLKA SZPARAGOWA Z BUŁKĄ I MASŁEM – składniki:
- 500 g żółtej lub zielonej fasolki szparagowej
- 100 g prawdziwego masła (zawartość tłuszczu 82%)
- 6-8 łyżek domowej bułki tartej, może być pszenna, keto lub bezglutenowa
- 1 czubata łyżeczka soli
- 1 łyżeczka cukru (i ile tam chcesz do posypania, ja nikomu w talerze nie zaglądam)
- woda do gotowania
FASOLKA SZPARAGOWA Z BUŁKĄ I MASŁEM – przepis:
- Fasolkę szparagową dokładnie myję pod bieżącą wodą. Następnie odrywam lub odcinam twarde końcówki z obu stron każdego strąka. W dużym garnku zagotowuję wodę, dodaję sól oraz łyżkę cukru, żeby fasolka zachowała pełnię smaku. Na wrzątek wrzucam przygotowaną fasolkę. Gotuję od 15 do 25 minut, zależnie od wielkości strąków, odmiany i wielkości gazu.
- Na suchej patelni rumienię bułkę tartą. Gdy jest złota, dodaję masło.
- Fasolkę szparagową wyjmuję na talerz, polewam bułką z masłem i słodzę (chociaż można również posolić).
- Taka fasolka szparagowa z bułką i masłem ląduje na talerzach i w cichości sobie zjadamy, bo nie ma czasu na rozmowy, póki cudownie chrupie bułka i cukier lub sól, jeśli wolicie.
Często zadawane pytania:
Jak długo gotuje się fasolka szparagowa z bułką i masłem?
Czas gotowania zależy od wielkości i odmiany strąków. Zazwyczaj fasolka szparagowa z bułką i masłem wymaga od 15 do 25 minut gotowania we wrzątku. Woda musi być dobrze osolona. Warto dodać też sporą szczyptę cukru. Dzięki temu strączki zachowają pełnię naturalnej słodyczy. Pamiętaj o regularnym sprawdzaniu miękkości warzyw. Nie wolno ich rozgotować na papkę. Mają stawiać delikatny opór pod zębami.
Jakie masło jest najlepsze, gdy powstaje fasolka szparagowa z bułką i masłem?
Zawsze wybieraj prawdziwe masło o zawartości osiemdziesięciu dwóch procent tłuszczu. Absolutnie zapomnij o margarynach i miksach do smarowania. Dobry tłuszcz to nośnik smaku. Spaja on całe danie w idealną całość. Najlepiej sprawdza się masło z małej mleczarni. Pachnie ono cudownie śmietaną i przypomina beztroskie lata dzieciństwa.
Z czym podawać danie takie jak fasolka szparagowa z bułką i masłem?
Najczęściej serwuję tę potrawę jako samodzielne danie główne. Nakładam wtedy górę parujących strąków na głęboki talerz. Czasami jednak rodzina domaga się bardziej konkretnego posiłku. Wtedy fasolka szparagowa z bułką i masłem ląduje na stole w towarzystwie młodych ziemniaków. Bardzo dobrze pasuje tu również jajko sadzone z płynnym żółtkiem. To połączenie jest po prostu wybitne.
Z jakiej bułki wyjdzie najsmaczniejsza fasolka szparagowa z bułką i masłem?
Zdecydowanie polecam domową bułkę tartą. Warto wcielać w życie zasady zero waste w kuchni. Zbieram czerstwe pieczywo. Mogą to być wysuszone kajzerki lub resztki bułki wrocławskiej. Ścieram je na drobnej tarce lub mielę w malakserze. Taka domowa zasmażka wchłania tłuszcz znacznie lepiej niż kupna wersja z foliowego worka. Praży się na głęboki i piękny bursztynowy kolor.
Czy odgrzewana fasolka szparagowa z bułką i masłem jest dobra na drugi dzień?
Oczywiście. To jedno z tych dań, które na drugi dzień smakują mi równie mocno. Odgrzewana na wolnym ogniu fasolka szparagowa z bułką i masłem nabiera wręcz wyjątkowego charakteru. Strączki przez noc przegryzają się z maślaną omastą. Stają się wtedy bardzo kremowe i cudownie otulające podniebienie.


