Byłam dzisiaj na zakupach w Mińsku i był śledź warszawski, mogłam z niego zrobić śledzie po warszawsku z cebulą. Tak śledzie po warszawsku mają swój urok, ciekawy smak, bo delikatna, nasolona cebula łączy się z miodem i musztardą francuską, do tergo śledzie w charakterystycznym różowym kolorze. Skąd się on bierze. Gdy kupicie śledzie warszawskie, mają one w podstawowym składzie sól, olej i czerwień koszenilową oraz żółcień pomarańczową. Oba te barwniki znajdziecie we wszelkich artykułach spożywczych, kremach, kosmetykach, lekach i suplementach. Nie jest to nic dziwnego. Wiem, wiem, często piszecie o czystym składzie . Jednak od czasu do czasu sama chcę, żeby coś fajnie wyglądało i dobrze smakowało. Śledzie po warszawsku robię w wersji słodko-pikantnej. Takie spoko, w końcu raz na jakiś czas można zjeść coś ciekawego a o to przecież chodzi. Dodatek miodu mega pasuje, francuska musztarda delikatnie chrupie, biały pieprz harmonizuje wszystko. Dla mnie to świetna wersja bez majonezu czy jakiegoś cięższego sosu.
Zresztą, gdy trafiam na sklep rybny taki z prawdziwego zdarzenia, to normalnie nie może mnie tam zabraknąć. Wchodzę i się napawam widokiem. Wiem, że w marketach jest kolorowo, ciekawie, że może wybór jest większy ale ja jednak jestem starszej daty i w takich miejscach bardzo lubię robić zakupy. Dzisiejsze śledzie po warszawsku są słodko-pikantne, takie, które zapadają w pamięć i mają w sobie świąteczne aromaty, mimo, że nie ma w nich skórki pomarańczowej ani na przykład goździków. No śledzie korzenne to zupełnie inna inszość, one pachną magią świat, podobnie jak herbata zimowa, pomarańcze, i takie cukierki podłużne do wieszania na choinkę, które pamiętają już chyba tylko pięćdziesięciolatkowie. Od wielu lat nie widziałam ich w sprzedażny ale jak znajdę, to na bank będę pokazywała! Normalnie czasami się zastanawiam czy tylko ja potrafi przejść od śledzia do lizaków w trakcie jednej myśli. No nie wiem, czy to takie powszechne ale bawi nawet mnie, jakby ktoś pytał.
W połączeniu łososia z cebulą o miodem jest coś niezwykłego, normalnie po zrobieniu już nie ma wyjścia, żeby na stole pojawiło się nieprzeciętne danie. No nie ma takiej możliwości. Prowadzę bloga od 20 lat i dzielę się z Wami ostatnio nie tylko nowymi, codziennymi przepisami, ale i filmikami. Zapraszam na moje filmiki na Instagramie, TikToku i Facebooku, bo tam nie tylko piszę, ale i mówię, a kontakt jest o wiele bardziej osobisty! Tak, to też dla mnie nowość, ale próbuję, nie tnę, nie edytuję rolek. Jak się gdzieś pomylę, to jak w życiu, słowo wypowiedziane jest już puszczone w świat, a świat nie jest idealny. I ja też nie, także naturalnie leci :)
- INSTAGRAM https://www.instagram.com/olgasmilecom
- TIKTOK https://www.tiktok.com/@olgasmile.com
- FACEBOOK https://www.facebook.com/pages/Olga-Smile/117020318335706
Jeśli lubicie kuchnię polską to śledź warszawski czy też śledzie po warszawsku przypadną ci do gustu. Klasyka, w Polsce uwielbiamy śledzie, znamy je od czasów dzieciństwa. Podaje się je podczas świat, domowych uroczystości, ślubów, styp, komunii, biesiad i wszelkich spotkań w gronie rodziny i znajomych. Już pokazywałam wam tak wiele przepisów na śledzie, że aż dziw, że mogą być kolejne i następne. To właśnie magia gotowania, tego, że zawsze ale to zawsze może powstać coś nowego. Magia, normalnie magia proszę Państwa.
Śledź to ryba, która od wieków definiuje polską tożsamość kulinarną, stanowiąc pomost między prostą kuchnią chłopską a wykwintnymi potrawami szlacheckimi. Jego przetrwanie w naszym jadłospisie zawdzięczamy dawnej technice solenia w beczkach, która pozwalała na przewożenie ryb znad Bałtyku w najdalsze zakątki kraju, zyskując ogromne znaczenie podczas rygorystycznie przestrzeganych postów. To właśnie z tego okresu wywodzi się dawny obyczaj tak zwanego pogrzebu śledzia i żuru, czyli symbolicznego pożegnania skromnego, postnego jedzenia przed nadejściem wielkanocnego świętowania. Śledzie były najczęściej w całości, z głową, z ikrą lub mleczem z których też przygotowywało się różne dania.
W codziennym polskim domu śledź zyskał status dania niezwykle swojskiego, podawanego bez zbędnych komplikacji. Najprostsza i najbardziej popularna forma to tłusty filet wymoczony z soli, zjedzony z gorącym ziemniakiem w mundurkach, gęstą śmietaną i posiekaną cebulą. Ta prostota stała się też podstawą kultury przekąskowej, w której śledź, podawany z ogórkiem kiszonym i wiejskim chlebem, stał się obowiązkową przystawką na biesiad i rodzinnych spotkaniach. U nas w domu tak śledzia się nie jadło. Podawało się jako element przystawek, zimnego stołu. Nie był łączony z ziemniakami ale wiem, że w województwie Podlaskim już tak, bo opowiadał nam kolega o kuchni i daniach swojej rodziny. Przepisy i jedzenia nas określa, naszą tożsamość, pochodzenie i smaki, które lubimy. Śledzie po warszawsku na pewno należą do tych nowości kulinarnych, nie dań tradycyjnych ale nie znaczy to, że mniej mamy je lubić.
Swoją najważniejszą rolę śledź odgrywa jedną z najważniejszych potraw podczas Wigilii, gdzie występuje w niemal nieograniczonej liczbie wariantów, od tych z dodatkiem suszonych śliwek na Kaszubach, po pachnące przyprawami wersje korzenne i piernikowe. Bez względu na szerokość geograficzną i zamożność portfela, śledź pozostał w polskiej tradycji symbolem domowego smaku, wygody oraz szacunku do prostej i pożywnej kuchni. Dzięki temu że kupiłam w sklepie w Mińsku Mazowieckim śledzia warszawskiego, to mogłam z niego zrobić śledzie po warszawsku, które Wam dzisiaj pokazuję.
ŚLEDZIE PO WARSZAWSKU
ŚLEDZIE PO WARSZAWSKU – składniki:
- 300 g płatów śledziowych (mogą być zwykłe lub najlepiej śledzie warszawskie)
- 1 duża cebula cukrowa
- 1-2 łyżki miodu
- 1 łyżka musztardy francuskiej
- szczypta lub dwie pieprzu białego
- 50 ml oleju
ŚLEDZIE PO WARSZAWSKU – przepis:
- Cebule obieram i kroję plasterki. Lekko solę i ugniatam. Pozwalam jej odpocząć przez 15-20 minut.
- Do cebuli dodaje miód, musztardę francuską i pieprz. Dolewam około 50 ml oleju i mieszam.
- Śledzie kroje na takie kawałki na raz. Układam w szklanej foremce u nas mówi się na nie śledziówki.
- Cebulę układam na wierzchu.
- Śledzie po warszawsku stawiam na stole, nawet nie muszą się specjalnie przegryzać, to jeden z tych przepisów na szybko.


