Na co nam włoskie gnocchi jak mamy gumiklejce czyli kluski śląskie z sosem pomidorowym. Oj … kluski śląskie z sosem pomidorowym i boczkiem są jednymi z najlepszych klusek jakie zjecie. Delikatne, miękkie, rozpływające się w ustach. Lekko lepiące, dzięki czemu świetnie na nich osiada każdy dodany sos. A tym razem też nie było on byle jaki. Kilka dni temu pokazywałam Wam , że wędzę domowe boczki dla całej rodziny. Pierwsze kawałki poszły do zjedzenia zaraz po parzeniu, drugie po schodzeniu a trzecie wykorzystujemy już do różnych dań. No i wpadłam właśnie, że zrobię sos z wytopionego wędzonego boczku, z cukrowej cebuli, kilku okrągłych pomidorów, które już całkiem świeżo pachniały i kilku łyżek koncentraku. Doprawiłam przyprawą Harissa, która dodała papryki i ostrości, kilka łyżek śmietany dla złagodzenia smaku no i wyszło niebo w gębie. Normalnie jeść i nie dzielić eis nawet jednym kawałkiem, bo talerza nie oddadzą.
Kluski rozpowszechnione są na całym świecie. To danie pyszne, sycące ale pracochłonnego. Do tego relatywnie tanie, ponieważ często sos jest droższy od klusek. Często pytacie mnie w mailach, co właściwie sprawia, że włoskie gnocchi ziemniaczane i nasze domowe, tradycyjne kluski śląskie to dwa zupełnie różne światy, skoro jedne i drugie zagniatam z ugotowanych ziemniaków. Różnica tkwi w doborze mąki i samej strukturze ciasta, które w dłoniach po wyrobieniu zachowuje się zupełnie inaczej. Do klasycznych włoskich kluseczek dodaję zazwyczaj mąkę pszenną, a czasem wbijam jedno jajko od kur z wolnego wybiegu (tylko „zerówkę”!), by uzyskać mięciutkie, lekko puszyste ciasto, z którego formuję wałki, odcinam kawałki i dociskając je kciukiem do widelca robię na nich rowki, by lepiej oblepiał je sos. Z kolei kluski śląskie z dziurką to absolutny hołd dla skrobi, ugotowane, rozgniecione praską ziemniaki łączę wyłącznie z mąką ziemniaczaną, zachowując starą, sprawdzoną metodę, w której skrobia zajmuje dokładnie jedną czwartą objętości masy (pamiętajcie o wyborze dobrych, mączystych ziemniaków typu C). W moim tradycyjnym przepisie na kluski śląskie nie ma grama jajka, a dzięki samej skrobi ciasto staje się niesamowicie śliskie, zwarte i sprężyste, wręcz idealne do uformowania kulek i wygniecenia trzonkiem od drewnianej łyżki tej charakterystycznej dziurki. To właśnie w niej po ugotowaniu tak cudownie zbiera się esencjonalny sos pieczarkowy na prawdziwej, kwaśnej śmietanie czy reszta gęstego, zawiesistego sosu z wczorajszej pieczeni, bo przecież w mojej kuchni w duchu zero-waste nic absolutnie nie ma prawa się zmarnować.
Skwierczenie wytapiającego się na żeliwnej patelni wędzonego boczku to jeden z tych cudownych dźwięków, które momentalnie gromadzą wszystkich domowników w mojej kuchni. Od razu czuć ten głęboki, dymny zapach przełamany po chwili ostrym, intrygującym aromatem kuminu i papryki. Uwielbiam ten moment, gdy do gorącego, bardzo intensywnego w smaku sosu trafia na sam koniec gęsta, prawdziwa śmietana, tworząc aksamitną, kremową taflę. Właśnie z takim obłędnym sosem podałam dzisiaj moje ukochane, domowe kluski, tworząc obiad absolutnie zjawiskowy, o którym trudno nam wszystkim w domu zapomnieć. Zresztą te kluski są jak prawdziwy kameleon, można podawać je z różnymi dodatkami!
Nie ukrywajmy, kluski śląskie są jednymi z najlepszych klusek, jakie kiedykolwiek zjecie. Są niebywale delikatne, cudownie miękkie, wręcz rozpływające się w ustach z każdym kolejnym kęsem. Mają w sobie tę charakterystyczną, leciutko lepiącą się strukturę, dzięki czemu świetnie osiada na nich każdy, nawet najcięższy dodany sos. To piękna tradycja w kuchni polskiej, bo przecież każdy Polak jadł kluski śląskie nie jeden raz w swoim życiu i to wcale nie musiał mieszkać na Śląsku, by zachwycić się ich konsystencją. Jeśli szukacie absolutnej klasyki, przypominam, że na blogu czekają na Was moje kluski śląskie z dziurką, które od lat przygotowuję z mączystych, idealnie nadających się do tego ziemniaków typu C.
Tym razem kluski śląskie podałam w wydaniu, które dosłownie rzuca na kolana, bo wymieszałam je z gorącym sosem pomidorowym i boczkiem wędzonym. Gotowanie zaczęłam od pięknego kawałka dobrej jakości wędzonego boczku, który powoli i z czułością lekko wytopiłam na dużej patelni. Przypominam zawsze, że tłuszcz to genialny i niezastąpiony nośnik smaku, dlatego w mojej kuchni nie ma na niego miejsca dla żadnych odchudzonych zamienników. Ja najczęściej wybieram solidny, rzemieślniczy boczek wędzony i parzony, bo daje mi gwarancję, że to, co zaraz zaserwuję rodzinie, jest naprawdę najwyższej możliwej jakości.
Na tym pachnącym dymem, genialnym tłuszczu z boczku zeszkliłam na złoto pokrojoną w kostkę, naturalnie słodką cukrową cebulę. Kiedy cebula zmiękła i nabrała pięknego koloru, dorzuciłam do niej kilka okrągłych, mięsistych pomidorów, szczyptę przyprawy harissa i kilka czubatych łyżek esencjonalnego koncentratu pomidorowego. Zaledwie po kilku minutach duszenia, ten cudowny sos powstał i zyskał smak kuminu, papryki i tę przyjemną, szczypiącą w język ostrość. Jeżeli z jakiegoś powodu wolicie dużo łagodniejsze obiady, wspaniale sprawdzi się tu również mój prosty, domowy sos pomidorowy do makaronu, choć zachęcam Was z całego serca do spróbowania tej odważniejszej wersji z harissą.
Żeby cała ta pikantna, dymna kompozycja nabrała ostatecznego, okrągłego charakteru, do gotującego się sosu powędrowała spora ilość gęstej śmietany dla złagodzenia smaku. W mojej kuchni uznaję tylko taką prawdziwą, najlepiej kwaszoną, z zawartością tłuszczu na poziomie 18 lub nawet 30 procent, która wspaniale łagodzi ostrość i nie ma tendencji do nieapetycznego warzenia się pod wpływem temperatury. Odrzucam te wszystkie dziwne produkty w wersji „fit” i „light”, bo to właśnie prawdziwa, gęsta śmietana tworzy teksturę, o jakiej marzymy, nakładając sobie solidną porcję obiadu na talerz.
No i muszę Wam powiedzieć, że z tego wszystkiego wyszło totalne niebo w gębie. To takie danie, przy którym ma się ochotę usiąść w ciszy, normalnie jeść i z nikim absolutnie nie dzielić się, bo po prostu reszty talerza nikt Wam z własnej woli nie odda. Jeść ze szczęściem na ustach, maczając puszyste, delikatne kluseczki w tym zniewalającym, pachnącym pomidorami i boczkiem sosie, to jest właśnie to, co nazywam prawdziwym comfort food. Jeśli macie z wczorajszego obiadu ugotowane ziemniaki i chcecie w duchu zero waste wyczarować z nich coś obłędnego, zróbcie dokładnie te kluski i gwarantuję, że sos wyjecie z patelni do cna! To rewelacyjne, gorące danie otulające niesamowitymi aromatami – mięciutkie kluski skąpane w gęstym, pachnącym dymem i przyprawami sosie sprawdzą się idealnie na każdy domowy obiad.
KLUSKI ŚLĄSKIE Z SOSEM POMIDOROWYM
KLUSKI ŚLĄSKIE Z SOSEM POMIDOROWYM – składniki:
- 1 kg ugotowanych i ostudzonych ziemniaków
- mąka ziemniaczana (dokładnie tyle, by po ugnieceniu ziemniaków w misce zajęła 1/4 objętości masy)
- 300 g dobrego boczku wędzonego
- 2 złote cebule cukrowe
- 4 dojrzałe, okrągłe pomidory
- 3 łyżki koncentratu pomidorowego
- 1 łyżeczka przyprawy harissa (lub więcej do smaku)
- 1/2 łyżeczki mielonego kuminu
- 200 ml gęstej śmietany (18% lub 30%)
- sól oraz czarny mielony pieprz do smaku
KLUSKI ŚLĄSKIE Z SOSEM POMIDOROWYM – przepis:
- Ziemniaki, ugotowane najlepiej dzień wcześniej, przepuszczam przez praskę, przekładam do dużej miski i wyrównuję z góry dłonią. Wyjmuję 1/4 porcji ziemniaków, a w puste miejsce wsypuję mąkę ziemniaczaną, by wyrównała poziom. Zwracam odłożone ziemniaki i szybko wyrabiam na spójne, śliskie ciasto bez żadnych grudek.
- Odrywam nieduże porcje masy, dłońmi toczę z nich równe kuleczki, po czym leciutko je spłaszczam i trzonkiem od łyżki robię w każdej charakterystyczną dziurkę.
- Gotuję kluski partiami we wrzącej, posolonej wodzie, czekam do momentu ich wypłynięcia, a następnie wyławiam je starannie łyżką cedzakową na sito.
- Boczek kroję w niewielką kostkę lub drobne paseczki, wrzucam na suchą, mocno rozgrzaną głęboką patelnię i smażę, aż wytopi się z niego tłuszcz, a mięso stanie się przyjemnie chrupiące.
- Obieram cebule, siekam w kostkę, dorzucam do skwierczącego boczku i smażę wszystko razem, aż cebula będzie szklista, piękna i złota.
- Pomidory kroją bo nawet nie zdejmuję z nich skórki, kroję na mniejsze kawałki, dodaję na patelnię razem z kuminem, przyprawą harissa oraz koncentratem pomidorowym, po czym duszę całość przez około 15 minut.
- Gdy sos lekko odparuje i zgęstnieje, wlewam gęstą, prawdziwą śmietanę, doprawiam do ostatecznego smaku solą oraz czarnym pieprzem, mieszam z ugotowanymi kluskami i od razu nakładam do głębokich talerzy. Taki kluski śląskie z sosem pomidorowym to niebo w gębie!


