Przygotowałam makaron z pomidorami i szpinakiem, do tego z łososiem smażonym, ale może być kurczak. Makaron z pomidorami i szpinakiem jest jednym z tych dań przygotowywanych na szybko, gdy otworzę lodówkę i nie wiem, co zrobić na ciepłą kolację. Dzisiaj znalazłam paczkę wczoraj kupionego szpinaku, 500 g pomidorków koktajlowych, cebulę, dobrą oliwę, a dla męża dodałam oddzielnie smażonego łososia, bo to jego ulubiona ryba. Co jakiś czas kupuję oliwę w puszce. Rozmawiałam z czytelnikami na temat oliwy i świetne komentarze się pojawiały! Gdy rozmawialiśmy o oliwie, to kilka osób pytało o PRIMO. Melduję, że kupiłam na polskim Amazon i przyjechała oliwa z Włoch w 5 dni. Tak że bez problemu, to nasza ulubiona ostatnio oliwa, dosłownie można ją pić! Znowu ją kupiłam, a dokładnie mąż mi kupił i przyjechał trzeci już baniaczek. To jedna z oliw, którą można wręcz pić. Po dodaniu do krewetek czy ryby robi się kremowa, pyszna. Oczywiście to kwestia upodobań, jest tak wielki wybór oliwy teraz w sklepach internetowych i stacjonarnych, że każdy znajdzie coś dla siebie.
Taki makaron z pomidorami i szpinakiem cudownie komponuje się z dobrej jakości oliwą i tartym serem Grana Padano, Parmigiano Reggiano, Pecorino Romano czy Corregio. O tak, to dobry wybór. No ale zacząć trzeba od składników podstawowych, wyjścia nie ma. Zrzucam z deski na rozgrzaną oliwę grubo posiekane ząbki czosnku i ten charakterystyczny, ostry zapach natychmiast wypełnia całą kuchnię, drażniąc przyjemnie nozdrza. Za moment dołączają do niego przekrojone na pół pomidorki, które zaczynają wesoło podskakiwać, pękać i uwalniać swój naturalny, słodki sok. Uwielbiam ten moment, gdy w jednym garnku mocno bulgocze osolona woda, a na sąsiednim palniku rodzi się pełen smaku sos, powstający właściwie zaledwie w kilka chwil z tego, co akurat miałam pod ręką. Gotowanie nie musi być przecież skomplikowane ani wymagać wielogodzinnego stania przy blacie, żeby przynosiło ogromną satysfakcję i pozwalało nakarmić rodzinę czymś naprawdę pysznym. Dzisiaj stawiam na absolutną prostotę, bo taki obiad robi się właściwie sam, w czasie, w jakim gotują się kluski. Pomidorki koktajlowe są idealne do tego celu.
Baza makaronu z pomidorami i szpinakiem to moje absolutne kuchenne pewniaki, czyli słodkie, jędrne pomidorki, garść lub dwie świeżych liści szpinaku i solidna porcja dobrej jakości tłuszczu, który jest idealnym nośnikiem dla wszystkich aromatów. Użyłam pół kilograma pomidorów, sto gramów szpinaku, dwa spore ząbki czosnku i kilka hojnych chlustów najlepszej oliwy z oliwek pierwszego tłoczenia, którą zawsze mam w spiżarni. Kiedy pomidory zamienią się w gęstą emulsję, wrzucam zielone liście, które pod wpływem ciepła błyskawicznie tracą objętość, zachowując przy tym swój wspaniały, głęboki kolor. Na koniec wystarczy wymieszać całość z gorącymi kluskami i posypać odrobiną wyrazistego sera, by uzyskać obłędny posiłek, przygotowany w domowym zaciszu zaledwie w kilkanaście minut. Jeśli szukacie podobnych, błyskawicznych inspiracji, polecam Wam gorąco mój ulubiony makaron ze szpinakiem, do którego bardzo często wracam w zabieganym tygodniu.
Warto na moment zatrzymać się przy samym makaronie, ponieważ jego jakość drastycznie wpływa na ostateczny smak i strukturę całej potrawy. Zawsze powtarzam, że w sklepie najlepiej szukać opakowań z informacją o tłoczeniu przez matryce z brązu, co sprawia, że powierzchnia klusek staje się chropowata, matowa i lekko porowata. Dzięki temu tradycyjnemu procesowi produkcji sos genialnie przykleja się do makaronu, oblepiając go z każdej strony, zamiast nieestetycznie spływać na dno talerza, jak to zazwyczaj bywa w przypadku tanich, idealnie gładkich wyrobów przemysłowych. Kształt klusek również ma kolosalne znaczenie w kuchni, do lekkich sosów na bazie oliwy i drobnych warzyw idealnie pasują długie formy, takie jak klasyczne spaghetti czy cienkie linguine, które wspaniale owijają się wokół widelca, zabierając po drodze każdy, nawet najmniejszy kawałeczek duszonego pomidora i złocistego czosnku.
Chociaż ta potrawa broni się w swojej czystej, wegetariańskiej formie, czasami moi domownicy domagają się solidniejszego konkretu i wtedy bez wahania dodaję porcję dobrego białka. Świetnie sprawdza się tu kawałek usmażonego na oddzielnej patelni łososia, pierś ekologicznego kurczaka, a nawet plasterki podsmażonej, dojrzewającej wędliny, która chrupie jak najlepsze chipsy. Wybierając rybę, zawsze zwracam uwagę na jej wygląd i zapach. Dobrej jakości dzwonka lub płaty surowego łososia muszą być sprężyste, zwarte, o ładnym, naturalnym kolorze bez szarych przebarwień i koniecznie pachnieć świeżą morską wodą, a nie intensywnym tranem.
Z kolei kupując pierś z kurczaka, z daleka omijam gigantyczne, nienaturalnie napompowane wodą filety z marketów, szukając raczej mięsa z certyfikatem ekologicznym w mniejszych, lokalnych sklepach rzeźniczych, które po usmażeniu pozostaje soczyste i ma strukturę prawdziwego mięsa, a nie gąbki. W takich sytuacjach doskonale sprawdzi się na przykład tradycyjny, podsmażony na złoto filet z kurczaka, który po pokrojeniu w paski idealnie uzupełni nasze pomidorowe szaleństwo. W marketach kupuję zazwyczaj kurczaka Sielskiego lub Zagrodowego, a jak mi się Zagrodowy BIO trafia, to już po prostu jestem mega zadowolona.
Takie domowe gotowanie z tego, co akurat znajduje się w lodówce, to dla mnie również piękny powrót do idei zero waste, która w polskiej tradycji kulinarnej jest przecież obecna od pokoleń. Nasze przodkinie, prababcie, ich matki i córki były prawdziwymi mistrzyniami w racjonalnym wykorzystywaniu zapasów, znajdując zastosowanie dla każdego obitego owocu, lekko zwiędniętego warzywa czy chociażby kości, z których nastawiało się esencjonalne, niedzielne wywary, a my dzisiaj po prostu na nowo odkrywamy tę mądrą, wiejską gospodarność. Makaron to wręcz doskonałe płótno dla takich działań, bo chętnie przyjmie lekko pomarszczone pomidorki koktajlowe czy liście szpinaku, które już straciły swoją pierwotną jędrność i nikt nie ma ochoty zjeść ich na surowo. Zamiast wyrzucać, wrzucam je odważnie na gorącą patelnię, gdzie pod wpływem ciepła i dobrej oliwy odzyskują pełnię smaku, tworząc potrawę, która daje mi czyste sumienie i pełen żołądek.
Kiedy warzywna baza jest już gotowa, przenoszę makaron szczypcami prosto z garnka na patelnię, celowo dodając odrobinę wody z gotowania klusek, w której znajduje się bezcenna dla gęstości sosu skrobia. To właśnie ona sprawia, że gorąca oliwa łączy się z sokiem z pomidorów, tworząc jedwabistą, aksamitną emulsję. Jeśli macie w planach podanie ryby do tego obiadu, doskonałym pomysłem będzie mój ulubiony smażony łosoś, którego zdejmuję z drugiej patelni i dumnie układam na samej górze makaronowego kopczyka. Całość posypuję startym serem rzemieślniczym z małej mleczarni lub prawdziwym serem z oznaczeniem regionalnym, łapię za widelec i oddaję się tej najprostszej, kulinarnej przyjemności, do której Was dzisiaj niezwykle ciepło zapraszam. Taki ekspresowy makaron z pomidorami i szpinakiem, a do tego z łososiem, to genialny w swojej prostocie i błyskawiczny do zrobienia obiad, który możecie łatwo urozmaicić dodatkiem ulubionej ryby lub mięsa, w zależności od tego, na co akurat macie ochotę.
MAKARON Z POMIDORAMI I SZPINAKIEM
MAKARON Z POMIDORAMI I SZPINAKIEM – składniki:
- 1 paczka (500 g) makaronu spaghetti (najlepiej tłoczonego przez matryce z brązu dla chropowatej powierzchni)
- 500 g słodkich pomidorków koktajlowych
- 100 g świeżego szpinaku
- 2 solidne ząbki czosnku
- kilka hojnych chlustów dobrej oliwy z pierwszego tłoczenia
- kawałek twardego, wyrazistego sera rzemieślniczego do posypania
- sól do smaku
- opcjonalnie: dobrej jakości surowy łosoś, ekologiczna pierś z kurczaka lub plastry dojrzewającej wędliny
MAKARON Z POMIDORAMI I SZPINAKIEM – przepis:
- W dużym, obszernym garnku zagotowuję mocno osoloną wodę i wrzucam spaghetti, gotując je dokładnie tak, jak zaleca producent na opakowaniu, aby kluski pozostały przyjemnie sprężyste al dente.
- W międzyczasie pomidorki koktajlowe myję i przekrawam na pół, a obrane ząbki czosnku drobno siekam lub przeciskam przez praskę.
- Na dużej, głębokiej patelni rozgrzewam oliwę z oliwek, wrzucam czosnek, a gdy tylko zacznie pachnieć, dorzucam połówki pomidorów, smażąc całość przez kilka minut, aż pomidorki zmiękną i puszczą dużo soku.
- Do gorącego sosu pomidorowego wrzucam umyty szpinak, lekko solę i delikatnie mieszam, aż liście wyraźnie zwiędną i stracą swoją objętość.
- Ugotowany makaron przekładam bezpośrednio z garnka na patelnię z warzywami, dodając około pół chochelki wody z gotowania makaronu, aby skrobia połączyła wszystko w gładki sos.
- (Krok opcjonalny) Jeśli podaję makaron z dodatkiem białkowym, na osobnej patelni smażę na złoto dobrej jakości łososia, pokrojonego w plastry ekologicznego kurczaka lub chrupiącą wędlinę.
- Gotowy makaron wykładam na talerze, na wierzchu układam ewentualnego łososia lub inne dodatki i obficie posypuję świeżo startym, twardym serem.
- Makaron z pomidorami i szpinakiem, do tego z łososiem smażonym, podaję natychmiast na stół.
Często zadawane pytania:
Jaki rodzaj klusek sprawdzi się najlepiej, gdy przygotowujesz makaron z pomidorami i szpinakiem?
Zawsze stawiam na kluski tłoczone przez matryce z brązu. Ot tak po prostu. Ich powierzchnia jest matowa i lekko chropowata. Sprawia to, że sos genialnie przykleja się do powierzchni dania. Oblepia on nasz makaron z pomidorami i szpinakiem z każdej strony. Nic nie spływa na dno talerza. Do lekkich i warzywnych sosów na bazie oliwy z oliwek wspaniale pasują długie formy. Świetnie sprawdzi się tu klasyczne spaghetti czy cieniutkie linguine.
Co dodać, aby makaron z pomidorami i szpinakiem był bardziej sycący?
Potrawa doskonale broni się w formie wegetariańskiej. Czasem jednak domownicy domagają się solidniejszego konkretu. Wtedy polecam dorzucić dodatkowe źródło białka usmażone na oddzielnej patelni. Może to być kawałek dobrej jakości ryby. Strzałem w dziesiątkę są również chrupiące plastry dojrzewającej wędliny. Możesz też wykorzystać podsmażony na złoto filet z piersi kurczaka. Pamiętaj tylko o świadomym wyborze ekologicznego mięsa.
Skąd wziąć aksamitny sos na makaron z pomidorami i szpinakiem?
Cały sekret tkwi w wodzie z gotowania klusek. Kiedy warzywa są już miękkie, szczypcami przekładam kluski wprost z garnka na patelnię. Celowo dolewam odrobinę tej skrobiowej wody. To właśnie skrobia sprawia prawdziwe cuda w kuchni. Gorąca oliwa genialnie łączy się z sokiem z pomidorków koktajlowych. Tworzy to w ułamku sekundy jedwabistą emulsję oblepiającą pyszny makaron z pomidorami i szpinakiem.
Czy makaron z pomidorami i szpinakiem można przygotować w duchu zero waste?
Zdecydowanie tak. Takie domowe gotowanie to piękny powrót do tradycji racjonalnego wykorzystywania zapasów. Danie to chętnie przyjmie lekko pomarszczone pomidorki koktajlowe. Sprawdzą się też liście, które straciły swą pierwotną jędrność. Zamiast wyrzucać, wrzucam je odważnie na gorącą oliwę. Warzywa odzyskują tam pełnię smaku. Jeśli szukasz więcej podobnych inspiracji do czyszczenia lodówki, sprawdź mój makaron ze szpinakiem. Powstaje z tego obłędny posiłek i do tego czyste sumienie.


