Taki makaron z twarogiem i bułką tartą smażoną na maśle jest wspomnieniem dzieciństwa i ciepłych kolacji. Makaron z twarogiem i bułką był chyba bardziej popularny kiedyś niż teraz. W czasach, gdy oszczędzało się wszystko to, co zostało z dnia poprzedniego. Makaron odsmażałam, jadłam z maggi, czasami właśnie z bułką tartą usmażoną na maśle. Innym razem makaron z twarogiem i boczkiem wędzonym, no ale to była wersja dla osób lubiących smak wędzonki, który zastępuje bułeczkę z masełkiem. Powiedziałabym, że wersja taka, jak widzicie na zdjęciu, bywa podobnie kontrowersyjna jak makaron z truskawkami i śmietaną. No ale o smakach dzieciństwa się nie dyskutuje. Ja urodziłam się w latach siedemdziesiątych i te właśnie dania są mi bliskie. Budzą wspomnienia, smakują za każdym razem tak samo dobrze. Ciekawe, że zazwyczaj lubimy właśnie to, na czym się wychowaliśmy, i do tych dań wracamy, jak ja do tych z czasów PRL-u i barów mlecznych.
Rozgrzewam na patelni solidną łyżkę masła i od razu wrzucam na nią ugotowane wcześniej, zazwyczaj zupełnie zimne kluski. Co ciekawe, u nas w domu stosowało się zamiennie nazwy makaron i kluski. Zastanawiam się, czy to regionalizm, czy po prostu przyzwyczajenie. Makaron, jeśli wyjmuję z lodówki, przelewam pod kranem gorącą wodą i mieszam delikatnie palcami. To sposób na to, żeby go nie połamać. Dopiero taki miękki, lekko ogrzany, wkładam na patelnię z masłem. Ten charakterystyczny, głośny, skwierczący dźwięk podsmażanego makaronu w jednej sekundzie przenosi mnie do beztroskich lat dzieciństwa. Zapach ciepłego masła unosi się w całej kuchni, a brzegi zaczynają łapać piękny, złotawy kolor. To potrawa, która ratowała sytuację, gdy wracało się z podwórka lub treningu z wilczym apetytem, a obiad musiał pojawić się na stole w mgnieniu oka. Uwielbiam to proste gotowanie, które nie wymaga skomplikowanych technik, a opiera się wyłącznie na uczciwych, podstawowych produktach i genialnych w swej prostocie połączeniach faktur.
W misce obok czeka już rozgnieciony widelcem twaróg, gotowy do dołączenia do reszty składników. Zawsze głośno powtarzam, że w tak minimalistycznych przepisach jakość nabiału ma absolutnie fundamentalne znaczenie. Wybieram tylko prawdziwy, tłusty lub półtłusty ser. Może być też chudy, chociaż mam wrażenie, że półtłusty i tak sprawdza się najlepiej. Fajne są takie rzemieślnicze wyroby, może być ser biały krowi, kozi lub owczy. Krowi najtańszy, owczy chyba najdroższy, no i w smaku inny. To już kwestia gustu. Ważne, że twarogi, takie prawdziwe, mają naturalną, grudkowatą strukturę i delikatnie kwaskowy posmak, którego nie znajdziecie w tych masach serowych w plastikowych wiaderkach. Prawdziwa polska kuchnia ludowa opierała się na dobrym mącznym i mlecznym jedzeniu, dlatego staram się pielęgnować te tradycje w moim domu, kupując to, co najlepsze i najmniej przetworzone. Jeśli unikacie laktozy lub jesteście na diecie roślinnej, idealnie sprawdzi się tu domowy serek z miękkiego tofu (à la twarożek) czy kremowy serek z nerkowców, a także domowe masło wegańskie z oleju kokosowego, o których pisałam w mojej książce „Roślinny nabiał”. Wiadomo, nie zawsze się udaje, ale założenie mam od lat takie samo – wysokiej jakości produkty, zwłaszcza mięso i nabiał. Z warzywami chyba łatwiej, chociaż nie ma za często jak tego sprawdzić.
Samo podsmażanie makaronu to dla mnie czysta esencja zasady zero waste, którą od zawsze staram się Wam z całego serca polecać. Bardzo często zostają mi w garnku spaghetti, wstążki, rurki czy kokardki z niedzielnego rosołu albo wczorajszej pomidorowej. Nigdy nie wyrzucam dobrego jedzenia, bo wystarczy wrzucić je na gorącą patelnię z tłuszczem, by zyskały zupełnie nowe, cudownie chrupiące życie. Zresztą dawniej, w kuchniach naszych babć, marnowanie chleba czy klusek było po prostu nie do pomyślenia. Oczywiście można specjalnie do tego dania ugotować świeżą porcję, a jeśli macie ochotę na odrobinę kulinarnego luksusu, to przygotujcie od podstaw mój niezawodny przepis na domowy makaron, który sprawi, że ten zwykły obiad stanie się prawdziwą ucztą.
Sekret tej konkretnej wersji tkwi jednak w sposobie przygotowania omasty, do której podchodzę z ogromną uwagą. Zamiast wrzucać bułkę tartą bezpośrednio na tłuszcz, najpierw wysypuję ją na całkowicie suchą patelnię. Prażę ją cierpliwie na wolnym ogniu, cały czas mieszając, aż zacznie równomiernie ciemnieć, zyska głęboki, złocisty kolor i zacznie roztaczać ten niesamowity, orzechowy aromat. Dopiero w tym momencie, gdy bułka jest już idealnie zrumieniona, dorzucam spory kawałek masła o zawartości 82 procent tłuszczu (lub wspomnianego wegańskiego masła). Pozwalam mu się powoli rozpuścić i połączyć z gorącymi, chrupiącymi drobinkami pieczywa, co gwarantuje niepowtarzalny smak bez najmniejszego ryzyka przypalenia.
Zawsze uśmiecham się pod nosem, widząc, jak takie proste klasyki potrafią podzielić biesiadników na dwa zwaśnione obozy kulinarnych upodobań. U mnie w rodzinie jest dokładnie tak samo, o czym wspominałam, publikując na blogu klasyczny makaron z białym serem. Połowa domowników natychmiast sięga po cukierniczkę, posypując gorące kluski słodkimi kryształkami, które rozpuszczają się, tworząc delikatną glazurę. Reszta z kolei stanowczo wybiera wersję wytrawną, soląc makaron prosto z młynka, by podkreślić charakterystyczny smak wiejskiego sera i palonego masła. Nie narzucam tu nikomu swojej woli, bo każdy powinien jeść dokładnie tak, jak podpowiadają mu jego własne kubki smakowe i wspomnienia.
Finałowe składanie tego dania na talerzu to obietnica wielkiej, kojącej przyjemności. Wykładam gorący, podsmażony makaron, nakładam na niego rozgnieciony, chłodniejszy twaróg z miski, a następnie całość polewam obficie gorącą bułką tartą wymieszaną z roztopionym masłem. Kontrast temperatur i faktur jest tu po prostu fenomenalny: miękki ser, sprężysty i zrumieniony makaron oraz niesamowicie chrupiąca, złocista omasta. Niezależnie od tego, czy zjecie to z cukrem, czy z solą, ten talerz zawsze smakuje domem, bezpieczeństwem i dobrą, szczerą kuchnią. Taki makaron z twarogiem i bułką tartą to doskonały sposób na szybki obiad z resztek lub odświeżenie makaronu z poprzedniego dnia, a złocista bułka tarta z masłem w połączeniu z lekko chrupiącymi kluskami tworzy absolutnie uzależniające danie.
MAKARON Z TWAROGIEM I BUŁKĄ
MAKARON Z TWAROGIEM I BUŁKĄ – składniki:
- 250 g makaronu
- 200 g twarogu tłustego lub półtłustego (ewentualnie roślinnego twarożku z tofu)
- 200 ml bułki tartej pszennej lub bezglutenowej
- 100-150 g masła (lub domowego masła wegańskiego)
- sól lub cukier
MAKARON Z TWAROGIEM I BUŁKĄ – przepis:
- Makaron gotuję w osolonej wodzie. Lekko rośnie podczas gotowania, jest delikatny i aksamitny.
- Ser biały rozdrabniam widelcem.
- Na suchej patelni prażę bułkę tartą. Gdy stanie się złota, dodaję masło i mieszam do rozpuszczenia i połączenia.
- Makaron wykładam na talerz, posypuję serem i polewam bułką tartą z masłem.
- Taki makaron z twarogiem i bułką tartą smażoną na maśle jest wspomnieniem dzieciństwa i chyba smakuje wszystkim, z którymi rozmawiałam na ten temat!
Często zadawane pytania:
Czy makaron z twarogiem i bułką mogę przygotować z resztek z poprzedniego dnia?
Oczywiście. To wręcz idealny pomysł na obiad w duchu zero waste. Bardzo często wykorzystuję zimne kluski, które zostały mi z niedzielnego rosołu albo pomidorowej. Taki wczorajszy makaron z twarogiem i bułką smakuje wybornie po odsmażeniu na maśle. Przed wrzuceniem na gorącą patelnię zimne nitki lub rurki przelewam gorącą wodą pod kranem. To bardzo prosty sposób na uniknięcie połamania porcji. Jeśli jednak masz ochotę na odrobinę luksusu, polecam przygotować mój domowy makaron.
Jaki ser najlepiej wybrać, aby makaron z twarogiem i bułką smakował jak w dzieciństwie?
Jakość nabiału ma tutaj absolutnie fundamentalne znaczenie. Wybieraj zawsze prawdziwy ser tłusty lub półtłusty. Świetnie sprawdzają się wyroby rzemieślnicze z naturalną i grudkowatą strukturą. Unikaj gotowych mas serowych sprzedawanych w plastikowych wiaderkach. Mają one zupełnie inną konsystencję. Osoby na diecie roślinnej mogą przygotować pyszny makaron z twarogiem i bułką z wykorzystaniem zamienników. Wystarczy zastąpić tradycyjny nabiał miękkim tofu zrobionym à la twarożek.
Jak prawidłowo uprażyć omastę, żeby makaron z twarogiem i bułką miał idealny smak?
Zawsze prażę pieczywo na całkowicie suchej patelni. Robię to bardzo cierpliwie na wolnym ogniu. Cały czas mieszam zawartość patelni. Kiedy okruszki staną się równomiernie złociste, dodaję sporą porcję dobrego masła. Pozwalam mu powoli się rozpuścić i połączyć z chrupiącymi drobinkami. Dzięki temu unikniesz nieprzyjemnego smaku przypalenia. Taka starannie przygotowana omasta sprawia, że ciepły makaron z twarogiem i bułką zyskuje głęboki i orzechowy aromat.
Czy tradycyjny makaron z twarogiem i bułką podajemy na słodko czy na słono?
To zależy wyłącznie od Twoich własnych kulinarnych upodobań. W moim domu zdania na ten temat są od lat mocno podzielone. Część domowników od razu posypuje danie cukrem. Słodkie kryształki cudownie rozpuszczają się na gorących kluskach. Reszta wybiera wersję wytrawną z odrobiną soli prosto z młynka. Sól wspaniale podkreśla smak palonego masła i wiejskiego sera. Możesz podać klasyczny makaron z białym serem i pozwolić każdemu na samodzielny wybór dodatków. Gwarantuję, że domowy makaron z twarogiem i bułką smakuje obłędnie w obu wariantach.


