Gdy jest piękna pogoda, to mam ochotę na kolorowe dania. Pomidory pieczone z fetą, oliwą i papryką są super na co dzień. Pomidory pieczone z fetą, czasami z cebulą, czosnkiem, cukinią, bakłażanem stanowią świetny dodatek do obiadów, w formie rozdrobnionej do makaronów, klusek lub ryżu. To też świetny pomysł, po prostu pieczona feta z pomidorami i papryką słodką oraz z ziołami, to danie uniwersalne i ponadczasowe. To takie danie śródziemnomorskie, które wspaniale sprawdza się w kuchni włoskiej i greckiej. Im wyższej jakości warzywa, im bardziej pachnące, chrupiące i pyszne, tym lepsze danie końcowe. To taki śródziemnomorski powiew w mojej kuchni, soczyste warzywa, pomidory pieczone z fetą, oliwą i papryką, doprawione albo delikatnie, albo pikantnie. Spokojnie, leniwie i pysznie, idealnie, jakbym była na miejscu i siedziała przy stoliku z widokiem na morze.
Wyjmuję z piekarnika gorące, wręcz buzujące od ciepła naczynie żaroodporne, a po całym domu rozchodzi się niesamowity, słodkawo-wytrawny zapach. Skwiercząca na brzegach oliwa miesza się z gęstym sokiem, który puściły pękające od wysokiej temperatury pomidorki koktajlowe, tworząc bardzo aromatyczny, naturalny sos. Właśnie tak pachnie u mnie w domu radość z gotowania, gdy stawiam na stół jedzenie proste, ale oparte na absolutnie fundamentalnej jakości składników. Włosi i Grecy doskonale wiedzą, że to, co najlepsze, rodzi się z połączenia zaledwie kilku warzyw potraktowanych wysoką temperaturą i obficie polanych płynnym złotem z oliwek, bez zbędnego komplikowania sobie życia i stania godzinami nad garnkami.
Nie ma u mnie mowy o kulinarnych kompromisach, kiedy robię to danie, bo im wyższej jakości wybierzemy warzywa, tym wspanialszy, bardziej wyrazisty efekt uzyskamy na talerzu. Zawsze szukam pomidorów pachnących słońcem, takich z prawdziwego, ekologicznego straganu, a nie tych wodnistych, plastikowych okazyjnie kupionych w dyskoncie. Do tego dochodzi ser, u mnie to zawsze musi być prawdziwa, twarda kostka oryginalnej fety wytworzonej z mleka owczego i koziego, która z wiekiem staje się tylko lepsza. Żadne podrabiane, krowie wyroby typu „light” i „fit”, które po wstawieniu do gorącego piekarnika najczęściej zamieniają się w rozciągliwą, pozbawioną smaku gumę, po prostu nie mają w mojej kuchni wstępu. Prawdziwa feta, która delikatnie zapieka się z wierzchu, zachowując swój kremowy, słony środek, bezwzględnie potrzebuje dobrego tłuszczu, by w pełni oddać swój obłędny aromat. Dlatego tak ważna jest wspaniała oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia, którą polewam całość bardzo szczodrą ręką, pamiętając, że w naszej polskiej kuchni również powinniśmy spożywać znacznie więcej wspaniałych, rodzimych olejów tłoczonych na zimno, koniecznie niefiltrowanych. No i ser. Biały, żółty, feta, solan, koryciński albo kozi, owczy, a może wolisz inny?
W moim domu jedzenie otacza się szacunkiem i nic absolutnie nie może się zmarnować, dlatego ten przepis traktuję też jako fantastyczny sposób na tak zwane pyszne sprzątanie lodówki zgodnie z zasadami zero-waste. Bardzo często lądują u mnie w brytfannie nieco już pomarszczone papryki, które dawno straciły swoją pierwotną chrupkość w szufladzie chłodziarki, a którym piekarnik w pół godziny przywraca niesamowitą, dymną wręcz słodycz. Wykrawam po prostu gniazda nasienne, wycinam ewentualne uszkodzenia, kroję na grubsze kawałki i dorzucam do pomidorów, dając im drugie życie. Zresztą podobnie robię z resztkami z niedzielnego obiadu, odsmażam kaszę na patelni, duszę na nowo wędliny na bigos, a z mięsnych resztek i pieczeni skrupulatnie odkładam kości na esencjonalne, domowe wywary. Szacunek do produktu wyniosłam prosto z rodzinnego domu, z czasów siermiężnego PRL-u, kiedy obiady składały się z tego, co akurat rzucili do sklepu, a mimo to smakowały rewelacyjnie, bo opierały się na prawdziwych tłuszczach. Zawsze wiedziałam, że to właśnie tłuszcz jest nośnikiem smaku, dlatego używam w domu tylko prawdziwego masła o zawartości 82 procent tłuszczu, a moja śmietana ma być gęsta i prawdziwa, koniecznie 12 lub 18 procent do świeżych surówek oraz obowiązkowo 30 lub 36 procent do gorących sosów, a do tego absolutnie naturalnie kwaszona, a nie sztucznie homogenizowana. Tu też staję zawsze przed dylematem ceny, jakości i dostępności. Bo z dostępnością jest chyba teraz najtrudniej wbrew pozorom.
Kiedy tak patrzę na te wszystkie rozgrzane składniki, to od razu przypomina mi się, w jaki sposób proces pieczenia wydobywa z warzyw i serów głęboko ukryte, cudowne nuty smakowe, których nie uświadczymy podczas gotowania w wodzie. Jeśli wolicie odrobinę inne formy podania samego sera, to w waszych domach na pewno świetnie sprawdzi się moja pieczona feta z dodatkiem płynnego miodu, wędzoną słodką papryką i gałązkami tymianku, którą z radością robię od wielu lat. Jednak w tym dzisiejszym, warzywnym zestawieniu z pomidorami i cebulą, to natura gra pierwsze skrzypce, puszczając na dno formy mnóstwo naturalnego soku, który w połączeniu z roztartymi w dłoniach ziołami tworzy gęsty, esencjonalny płyn do wyjadania chlebem. Zawsze dorzucam też do naczynia całe, jedynie lekko zmiażdżone płaską stroną noża ząbki czosnku w łupinach, żeby mogły się bardzo powoli, ładnie upiec, zyskać wspaniałą słodycz i absolutnie nie zgorzkniały podczas przebywania w tak wysokiej temperaturze przez pół godziny.
Często pytacie mnie w mailach, jakich pomidorów najlepiej użyć do takiego gorącego, śródziemnomorskiego dania, które powstaje w piekarniku właściwie bez naszego udziału i nie wymaga stania przy kuchni. Odpowiadam wtedy zawsze, że genialnie sprawdzają się wszelkie mniejsze odmiany koktajlowe, dojrzałe w słońcu pomidory malinowe lub po prostu wszystkie słodkie, bardzo mięsiste polskie okazy, z których wyparuje odpowiednia ilość wody, zostawiając sam genialny smak. To zresztą trochę tak jak z ziemniakami do codziennego, tradycyjnego obiadu, bo zawsze zwracam wam uwagę, czy do konkretnego dania potrzebujemy twardego typu A, idealnego do jarzynowych sałatek z majonezem, typu B, czyli odmiany ogólnoużytkowej na gładkie puree do schabowego, czy może suchego, rozsypującego się w dłoniach typu C, bez którego domowe, miękkie kopytka nie mają wręcz prawa się udać. Świadomość kulinarnego produktu to zdecydowanie klucz do sukcesu, a w tym przypadku ekspercka wiedza o tym, że poszczególne warzywa potrzebują wysokiej temperatury i konkretnego czasu, aby skarmelizować swoje naturalne cukry, jest po prostu bezcenna i ratuje każdy szybki obiad po pracy.
Wreszcie po dwudziestu pięciu minutach nadchodzi ten piękny moment, na który zawsze czekam z ogromną niecierpliwością, trzymając ukrojoną grubą pajdę chrupiącego, jasnego chleba na zakwasie w dłoni, gotową do natychmiastowego zanurzenia w ciepłym, gęstym od owczego sera i pachnącej oliwy sosie. Takie warzywne danie można też z powodzeniem podawać swoim domownikom w nieco bardziej klasycznej, bardzo sycącej i obiadowej formie na głębokim talerzu. Wspaniale sprawdzi się wymieszany w gorącym garnku, doskonały makaron z fetą i pomidorami, który uwielbiam przygotowywać właśnie za ten niesamowicie otulający, pocieszający duszę i odżywczy charakter. Czasami na dno ceramicznej miski sypię też małą garść ulubionej, pieprznej w smaku rukoli, na to nakładam gorący, pachnący prowansalskimi ziołami i świeżo mielonym pieprzem sos z pieczonymi warzywami z piekarnika i z zachwytem obserwuję, jak na twarzach całej mojej rodziny od razu maluje się autentyczny uśmiech błogiego zadowolenia. Feta z pomidorami i papryką pieczona w piekarniku to niesamowicie aromatyczne, proste i naturalnie śródziemnomorskie danie. Robi się w domu praktycznie sama, wystarczy tylko wrzucić wszystkie zmysłowo pachnące składniki do jednego naczynia i pozwolić gorącej temperaturze działać cuda. Takie pomidory pieczone z fetą, oliwą i papryką są super i fajnie komponują się z posiłkami śniadaniowymi, lunchowymi, obiadowymi lub na kolację.
POMIDORY PIECZONE Z FETĄ
POMIDORY PIECZONE Z FETĄ – składniki:
- 1-2 kostki oryginalnej fety z mleka owczego i koziego (ok. 200 g każda)
- 400 g pomidorków koktajlowych
- 300 g małych, słodkich papryczek (lub 2 duże czerwone papryki, pokrojone w grubsze paski)
- 1 średnia czerwona cebula lub duża cebula cukrowa
- 4-5 ząbków czosnku
- 5 łyżek dobrej jakości oliwy z oliwek
- 1 łyżeczka suszonego tymianku
- 1 łyżeczka ziół prowansalskich
- opcjonalnie: odrobina płatków chili, cząbru lub łyżeczka harissy
- świeżo mielony czarny pieprz (soli zazwyczaj nie dodaję, bo feta jest bardzo słona)
- do podania: chrupiąca bagietka i miks świeżych sałat
POMIDORY PIECZONE Z FETĄ – przepis:
- Nastawiam piekarnik na 200 stopni Celsjusza (grzanie góra-dół).
- Przygotowuję naczynie żaroodporne. Na samym jego środku układam w całości kostkę prawdziwej fety.
- Małe, słodkie papryczki myję i pozbawiam gniazd nasiennych (jeśli używam dużych papryk, kroję je w zgrabne kawałki). Pomidorki koktajlowe myję i zostawiam w całości.
- Cebulę obieram i kroję w grubsze piórka lub w ósemki. Ząbki czosnku obieram i miażdżę lekko bokiem noża (zostawiam je w całości, by ładnie się upiekły i nie zgorzkniały).
- Wszystkie warzywa: pomidorki, papryki, cebulę i czosnek, rozsypuję równomiernie w naczyniu, dookoła sera.
- Całość, włącznie z fetą, polewam obficie dobrą oliwą z oliwek.
- Oprószam warzywa i ser suszonym tymiankiem, ziołami prowansalskimi oraz sporą ilością świeżo mielonego czarnego pieprzu. Jeśli lubicie ostrość, to jest moment na dodanie płatków chili lub harissy.
- Wstawiam naczynie do nagrzanego piekarnika i piekę przez około 25-30 minut. Pomidorki powinny popękać i puścić sok, papryka zmięknąć, a feta lekko zrumienić się na brzegach.
- Po wyjęciu z piekarnika podaję danie od razu. Pieczone pomidory z fetą i paprykami można zmiksować, tworząc gęsty sos, idealny do maczania w nim chrupiącej bagietki albo makaronu.
Często zadawane pytania:
Jakie warzywa najlepiej pasują na pomidory pieczone z fetą?
Do tego dania genialnie sprawdzają się wszelkie mniejsze odmiany koktajlowe lub po prostu słodkie, bardzo mięsiste polskie malinowe okazy, z których podczas pieczenia wyparuje woda, zostawiając sam genialny smak. Pomidory pieczone z fetą zyskują na aromacie, jeśli dołączysz do nich małe, słodkie papryczki, czerwoną cebulę lub cebulę cukrową oraz całe ząbki czosnku w łupinach. Czosnek poddany powolnemu pieczeniu w wysokiej temperaturze nie gorzknieje, tylko zyskuje wspaniałą słodycz ot tak po prostu.
Jaki ser wybrać, gdy robimy pomidory pieczone z fetą?
Zawsze stawiaj na prawdziwą, twardą kostkę oryginalnej fety, wytworzonej z mleka owczego i koziego. Unikaj podrabianych, krowich wyrobów typu light czy fit, które w gorącym piekarniku zamieniają się w pozbawioną smaku gumę. Prawdziwa feta wspaniale zapieka się z wierzchu, zachowując przy tym swój kremowy, słony środek. Jeśli masz ochotę na nieco inną formę, to w Twoim domu na pewno świetnie sprawdzi się też pieczona feta z dodatkiem miodu, wędzonej słodkiej papryki i tymianku.
Z czym najlepiej podawać pomidory pieczone z fetą?
To naturalnie śródziemnomorskie danie podaję od razu po wyjęciu z piekarnika z grubą pajdą chrupiącego, jasnego chleba na zakwasie lub ze świeżą bagietką do maczania w ciepłym, gęstym sosie. Pomidory pieczone z fetą genialnie sprawdzają się też w bardziej sycącej, obiadowej formie na głębokim talerzu. Wystarczy przygotować makaron z fetą i pomidorami, wymieszać całość w gorącym garnku, a na dno miski wrzucić garść pieprznej rukoli.
Jak przygotować pomidory pieczone z fetą w duchu zero waste?
W moim domu jedzenie otacza się szacunkiem i nic absolutnie nie może się zmarnować. Bardzo często dodaję do brytfanny te nieco pomarszczone papryki, które już straciły w lodówce swoją chrupkość. Piekarnik szybko przywraca im dymną słodycz. Wystarczy tylko wykroić gniazda nasienne, pokroić warzywa na grubsze kawałki i dorzucić je prosto do naczynia z resztą składników. Takie rozwiązanie sprawia, że pomidory pieczone z fetą zyskują drugie życie i smakują wybornie.



Każdy! Sery są super!
Ja każdy oprócz bardzo pleśniowych 😉
Halumi smazony albo z grilla.