W sumie surówka z sałaty lodowej i pomidorów nie jest nowoczesna, jednak za każdym razem zaskakuje smakiem. Surówka z sałaty lodowej i pomidorów, z ogórkami i cebulą nie potrzebuje specjalnego doprawienia. Wystarczy sól, pieprz i oliwa z oliwek albo jakiś olej tłoczony na zimno ze słonecznika na przykład. W codziennym pośpiechu, planując domowe obiady, często skupiamy się na głównym bohaterze talerza, solidnej porcji mięsa, wymyślnym sosie czy idealnie ugotowanej kaszy. A przecież to właśnie dodatki warzywne nadają posiłkowi lekkości i odpowiedniego balansu. Tak dobrze znane z kuchni w czasach dzieciństwa, co jak co, zupa i surówka musiały być zjedzone. Ciekawa jestem, jaka jest Twoja ulubiona surówka? Pytałam o to na facebooku i wybór był ogromny, co rodzina, to inny przepis, tradycja i preferencje.
Dzisiaj chcę Wam opowiedzieć o prostej surówce z sałaty lodowej, pomidorów, ogórków i papryki słodkiej. W sumie nie ma w niej nic absolutnie wyjątkowego, nie wymaga wielkich umiejętności kulinarnych ani wykwintnych technik, a jednak za każdym razem zaskakuje mnie swoją niesamowitą świeżością i smakiem. To najlepszy dowód na to, że czasem wystarczy po prostu mądrze dobrać składniki, by stworzyć coś, co znika z miski szybciej niż samo danie główne.
Wszyscy wiemy, jak w polskiej rzeczywistości wygląda sprawa z pomidorami poza sezonem letnim. O te dobre, pachnące prawdziwym słońcem, jest zimą po prostu piekielnie trudno. Jeśli na dziale warzywnym widzicie piękne, wielkie pomidory malinowe sprowadzane chociażby z Hiszpanii, radzę uważać. Często smakują jak woda albo wręcz tektura. Dlaczego tak się dzieje? Zbierane są z krzaków zupełnie zielone, by przetrwały długi transport, a dojrzewają dopiero w chłodniach lub na sklepowych półkach. Dlatego w chłodniejszych miesiącach wybieram wyłącznie mniejsze odmiany. Czym się różnią? Pomidorki cherry (wiśniowe) są malutkie, idealnie okrągłe i bardzo słodkie. Daktylowe mają lekko podłużny kształt i są nieco bardziej mięsiste, a koktajlowe są po prostu odrobinę większe od cherry, co czyni je świetnymi do krojenia na połówki lub ćwiartki. Dzięki temu, że dojrzewają na gałązkach i są naturalnie bardziej skoncentrowane w smaku, skutecznie ratują nasze zimowe sałatki przed kulinarną nudą.
Z zielonymi ogórkami sprawa jest na szczęście o wiele prostsza, choć i tu trzymam się swoich twardych zasad. W marketach najczęściej królują długie, szklarniowe „węże”, szczelnie zafoliowane w plastik. Zdecydowanie ich unikam, bo warzywo zamknięte w folii po prostu nie oddycha i szybko traci na jakości. Zawsze na dziale warzywnym wypatruję tych krótszych, grubszych ogórków. Są sprzedawane luzem, na wagę i choć bywają nieco bardziej wodniste, to ich smak jest o wiele bardziej autentyczny i zbliżony do tego z letniego, domowego ogródka. Ogórek to zresztą w polskiej kuchni absolutny klasyk. Od mizerii z koperkiem i śmietaną, po kiszeniaki. Warto przy tym pamiętać, że to warzywo w ponad 90% składa się z wody, co czyni z niego potężnego sprzymierzeńca na diecie redukcyjnej. Można go jeść w ogromnych ilościach bez obaw o kalorie, zapewniając sobie chrupkość i przyjemne uczucie sytości.
Jeśli do takiej sałatki mam dodać paprykę, mój wybór w sklepie właściwie zawsze pada na czerwoną. Wiem, że zielona bywa często tańsza, ale nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę z jednego faktu, że zielona papryka to najczęściej po prostu czerwona, pomarańczowa lub żółta papryka, która została zerwana, zanim w ogóle zdążyła dojrzeć na krzaku! Właśnie dlatego jest bardziej gorzka i cierpka. Zimą moją absolutną faworytką jest odmiana Palermo. To ta długa, lekko pomarszczona i zwężająca się ku dołowi papryka, przypominająca nieco przerośnięte chili. Ma niesamowicie cienką skórkę, bardzo chrupiący miąższ i jest ekstremalnie słodka, pozbawiona jakiejkolwiek goryczki. Świetnie sprawdza się w surowych sałatkach, wnosząc do nich owocową wręcz słodycz.
Podstawą naszej chrupiącej kompozycji jest jednak sałata lodowa. Choć niektórzy kulinarni puryści zarzucają jej brak intensywnego smaku, to właśnie jej wodnista, niesamowicie krucha struktura jest tu kluczem do sukcesu. Swoją nazwę zawdzięcza temu, że dawniej transportowano ją obłożoną bryłami lodu, by przetrwała długą podróż pociągami w idealnym stanie. Składa się głównie z wody, ma śmiesznie mało kalorii i świetnie łączy się z innymi daniami. Zastąpi bułkę w keto-burgerach, odnajdzie się w meksykańskich tacos, a w naszej polskiej surówce stworzy chrupiącą bazę, która nie zwiędnie natychmiast po wymieszaniu z sosem, jak ma to w zwyczaju delikatna sałata masłowa. Do tego zestawu obowiązkowo dodaję cebulę słodką, zwaną też cukrową lub czosnkową. Jest biała, pękata i w przeciwieństwie do tradycyjnej, żółtej cebuli, pozbawiona tej ostrej, szczypiącej w oczy pikantności. W surówkach chrupie perfekcyjnie, nie dominując reszty składników.
Cały sekret tej prostej surówki tkwi w różnorodności i genialnej mieszance faktur. Kiedy nabierasz porcję na widelec, dostajesz odświeżającą chrupkość sałaty lodowej i ogórka, owocową słodycz papryki Palermo, delikatne uderzenie słodkiej cebulki i na koniec ten wspaniały moment, gdy małe, mięsiste pomidorki pękają w ustach, uwalniając pełnię letniego smaku. Z uwagi na bogactwo tych naturalnych, warzywnych aromatów, ta surówka tak naprawdę broni się sama. Wystarczy jej dobra, wyrazista oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia, szczypta gruboziarnistej soli i odrobina świeżo mielonego, czarnego pieprzu. Tylko tyle i aż tyle.
Wiem jednak doskonale, że w naszej domowej, polskiej kuchni lubimy czasami zaszaleć z dressingami, a sama oliwa to dla niektórych za mało. Jeśli macie ochotę na małą odmianę, ta chrupiąca baza przyjmie wszystko z otwartymi ramionami! Gdy nachodzi mnie ochota na klasykę, ukręcam w małym słoiczku szybki, lekki winegret z łyżeczką ostrej musztardy dijon, odrobiną miodu i sokiem z cytryny. Taki zestaw genialnie podbija słodycz papryki Palermo. Z kolei, gdy obiad jest lżejszy i brakuje w nim kremowego akcentu, stawiam na sos jogurtowo-ziołowy. Wystarczą dwie łyżki gęstego jogurtu naturalnego (lub skyru, jeśli pilnujecie białka), przeciśnięty ząbek czosnku, odrobina posiekanego koperku i kropla soku z cytryny, by stworzyć sos, który na redukcji nie zrujnuje kaloryki, a da poczucie jedzenia czegoś bardzo konkretnego. A jeśli zależy Wam na maksymalnym orzeźwieniu, spróbujcie dressingu na bazie soku wyciśniętego z połowy pomarańczy, łyżeczki musztardy francuskiej (tej z całymi ziarnami) i kropelki dobrego oleju rzepakowego. Każdy z tych prostych dodatków sprawia, że ta banalna z pozoru surówka zyskuje zupełnie nowe, fascynujące oblicze, nie tracąc nic ze swojej zimowej magii. Surówka z sałaty lodowej i pomidorów, z ogórkami i cebulą za każdym razem może smakować nieco inaczej nie tylko za sprawą użytych w niej warzyw, ale również właśnie dressingu, który tak wszyscy lubimy.
SURÓWKA Z SAŁATY LODOWEJ I POMIDORÓW
SURÓWKA Z SAŁATY LODOWEJ I POMIDORÓW – składniki:
- 1 sałata lodowa
- 2 cebule
- 4 pomidory
- 2 czerwone papryki
- 2 ogórki
- 1/2 – 1 łyżeczka soli
- 1 cytryna
- 2 łyżki oleju
- koperek lub natka pietruszki (opcja)
SURÓWKA Z SAŁATY LODOWEJ I POMIDORÓW – przepis:
- Sałatę obieram z brudnych lub uszkodzonych liści. Przekrawam na pół i kroję w cienkie paseczki. Poszatkowaną wrzucam do miski, dodaję sól i lekko ugniatam ręką. Wolę, gdy jest miękka.
- Cebule obieram i kroję w kostkę.
- Pomidory kroję w kostkę, a jeśli są mniejsze, to przekrawam na pół.
- Z papryk wyjmuję gniazda nasienne, a miąższ kroję w kosteczkę.
- Ogórki obieram i kroję w kostkę.
- Wyciskam sok z cytryny.
- Poszatkowaną sałatę łączę z pomidorami, papryką, cebulą, ogórkami, sokiem z cytryny, olejem i czarnym pieprzem do smaku.
- Taką surówkę z sałaty lodowej i pomidorów z dodatkiem ogórków i papryki podaję w temperaturze pokojowej.
Często zadawane pytania:
Jakie pomidory najlepiej wybrać do surówki z sałaty lodowej i pomidorów w sezonie zimowym?
Zimą polecam unikać wielkich szklarniowych odmian, które często bywają wodniste. Do surówki z sałaty lodowej i pomidorów najlepiej sprawdzą się mniejsze pomidorki. Wybierz cherry, daktylowe lub koktajlowe. Dojrzewają one na gałązkach, dzięki czemu są naturalnie słodsze. Skutecznie ratują domowe sałatki przed kulinarną nudą.
Jaki sos najlepiej pasuje do chrupiącej surówki z sałaty lodowej i pomidorów?
Ta uniwersalna kompozycja przyjmie każdy dressing z otwartymi ramionami. Możesz skropić warzywa ot tak, po prostu, dobrą oliwą z oliwek. Genialnie sprawdzi się też klasyczny sos winegret z odrobiną musztardy dijon i miodu. Z kolei do lżejszych obiadów polecam sos jogurtowo-ziołowy ze skyrem i czosnkiem. Jeśli wolisz orzeźwienie, zrób dressing na bazie soku z pomarańczy i oleju rzepakowego.
Czy surówka z sałaty lodowej i pomidorów to dobry wybór na diecie redukcyjnej?
Oczywiście. To wręcz strzał w dziesiątkę. Warzywa stanowiące bazę naszej surówki z sałaty lodowej i pomidorów składają się w ponad 90 procentach z wody. Mają ekstremalnie mało kalorii. Zapewniają przy tym niesamowitą chrupkość i przyjemne uczucie sytości. To potężny sprzymierzeniec w pilnowaniu codziennej kaloryki.
Jaką paprykę warto dodać, przygotowując surówkę z sałaty lodowej i pomidorów?
Mój wybór właściwie zawsze pada na słodką czerwoną paprykę. Zielona bywa często cierpka, gdyż jest po prostu niedojrzała. Przygotowując surówkę z sałaty lodowej i pomidorów, najchętniej sięgam po odmianę Palermo. Przypomina ona trochę przerośnięte chili. Ma jednak bardzo cienką skórkę, jest chrupiąca i wnosi do dania owocową, cudowną słodycz.


