Tym razem mam dla was puree z kalafiora z dodatkiem serka białkowego. Fajny pomysł. Puree z kalafiora jest świetne na co dzień i od święta, jeśli chcecie zrobić coś, co ma mniej kalorii, szybciej się trawi, a jednak daje sytość na długo. Kiedy myślimy o tradycyjnym polskim obiedzie, przed oczami niemal automatycznie staje nam dymiąca góra utłuczonych ziemniaków. To piękny i pyszny obrazek, z którym trudno dyskutować, ale w dzisiejszych czasach coraz częściej szukamy lżejszych, równie satysfakcjonujących rozwiązań. Puree z kalafiora to genialna, lekka alternatywa dla węglowodanowych klasyków z naszych domów. Jest absolutnie uniwersalnym dodatkiem, który doskonale odnajdzie się w każdym towarzystwie na talerzu. Cudownie pasuje do mięsa, świetnie współgra z warzywami z grilla czy po prostu szybko usmażonym filetem z piersi kurczaka lub ryby. Nawet z pieczonymi w piekarniku warzywami korzeniowymi komponuje się wprost idealnie, tworząc posiłek, po którym czujemy się lekko i rześko.
Zanim jednak kalafior stał się ulubieńcem osób dbających o linię i zaczął grać pierwsze skrzypce w nowoczesnych przepisach, musiał przebyć długą drogę, by w ogóle trafić na polskie stoły. Zawdzięczamy go, podobnie jak resztę słynnej włoszczyzny, królowej Bonie Sforzy. To ona w XVI wieku przywiozła ze słonecznej Italii nasiona i kazała sadzić w królewskich ogrodach te dziwne, mocno pomarszczone, białe róże. Początkowo kalafior był rarytasem zarezerwowanym wyłącznie dla arystokracji i najbogatszych mieszczan. Z biegiem wieków na szczęście trafił pod strzechy, zyskując na popularności i stając się warzywem powszechnym, które na dobre wrosło w naszą narodową, nieco nową, tradycję kulinarną.
A skoro o tradycji mowa, nie sposób nie uśmiechnąć się na myśl o czasach mojego dzieciństwa w PRL-u. Wtedy mało kto myślał o blendowaniu warzyw na gładkie kremy! Jadało się kalafiora prosto, ugotowanego na miękko i polanego wręcz nieprzyzwoicie obficie bułką tartą, solidnie uprażoną na maśle. I tu zawsze, ale to zawsze pojawiały się dwie rywalizujące ze sobą szkoły. Jedna frakcja bezlitośnie soliła tę bułkę, a druga posypywała cukrem. Ja z dumą należę do frakcji słodkiej! U mnie kalafior był na słodko, dokładnie tak samo jak kluski leniwe i młoda fasolka szparagowa. Bądźmy ze sobą szczerzy, to warzywo jadało się wtedy głównie właśnie dla tej genialnej, chrupiącej, słodkawej bułki z masłem.
Dzisiaj patrzymy na kalafiora znacznie szerzej, bo w kuchni to istny kameleon. Można go przecież piec w całości lub w plastrach, smażyć, grillować, gotować, zapiekać i dusić. Niezwykle często dodawany jest do wieloskładnikowych zapiekanek, kremowych sosów i rozgrzewającego curry. W połączeniu z białkiem mięsnym lub pożywnymi strączkami, a także ryżem, kaszami czy innymi warzywami, staje się świetnym elementem codziennej, a do tego bardzo taniej kuchni. Dowód mam z wczoraj – udało mi się ostatnio kupić wielkiego, pięknego kalafiora za zaledwie 5 złotych! To dobitnie pokazuje, że można się zdrowo najeść w bardzo rozsądnej cenie i wcale nie musimy czekać z tym do środka lata.
To warzywo ma jednak jeszcze jedną wspaniałą zaletę. Jest niezwykle niskokaloryczne, co czyni je absolutnym hitem na diecie redukcyjnej. Jeśli unikasz kalorii i tłuszczu, a zależy Ci na zwiększeniu udziału białka w swoim codziennym jadłospisie, wystarczy zmiksować ugotowanego kalafiora z serkiem wiejskim wysokobiałkowym lub podobnym, chudym nabiałem (np. skyrem). Z drugiej strony, puree to daje ogromne pole do popisu dla osób na zupełnie innym modelu żywienia. Wystarczy, że zmiksujecie gorącego kalafiora z tłustym, kremowym serkiem lub chlupnięciem gęstej śmietany, a otrzymacie wersję idealną, bogatą i gładką, wprost stworzoną dla osób na diecie ketogenicznej.
Zastanawiacie się pewnie, z czym to puree z kalafiora podać, żeby obiad zrobił się niemal sam, był tani i pyszny? Mam dla Was trzy ekspresowe pomysły! Pierwszy to klasyka: pieczone udka z kurczaka mocno natarte czosnkiem i wędzoną papryką, rzucone na naszą puszystą, kalafiorową chmurkę. To obiad, który pokocha cała rodzina. Na dniach pokażę go w podobnej wersji z piersiami z kurczaka. Drugi pomysł jest wegetariański i budżetowy. Szybki gulasz z ciecierzycy ze słoika, duszony w krojonych pomidorach z odrobiną kminu rzymskiego. Ten intensywny sos genialnie przełamie delikatność naszego puree. Trzecia opcja to coś dla miłośników warzyw. Usmażone na złoto plastry cukinii i papryki, skropione dobrą oliwą z oliwek, podane na kalafiorowym kremie z hojną garścią prażonych pestek słonecznika. Proste, prawda? A jak smakuje! Zapraszam na puree z kalafiora, idealnie gładkie puree z kalafiora (wersja redukcyjna i keto).
PUREE Z KALAFIORA
PUREE Z KALAFIORA – składniki:
- 1 duży kalafior
- 1-2 ząbki czosnku (opcjonalnie, do gotowania)
- 1 opakowanie (200 g) serka wiejskiego wysokobiałkowego (lub gęstego jogurtu greckiego 0%) – wersja redukcyjna / high protein
- 2 solidne łyżki (ok. 60 g) tłustego serka śmietankowego (np. mascarpone) lub gęstej śmietany 30% + 1 łyżka (15 g) masła
- do smaku: sól, pieprz (najlepiej biały) i szczypta gałki muszkatołowej
PUREE Z KALAFIORA – przepis:
- Dzielę kalafiora na mniejsze różyczki i płuczę. Najlepszy efekt uzyskasz, gotując go na parze przez około 15-20 minut, aż będzie całkowicie miękki. Jeśli wolisz gotować w wodzie, dorzuć do wrzątku obrany czosnek.
- Po ugotowaniu do miękkości odcedzam kalafiora na sitku. Następnie wrzucam go z powrotem do gorącego garnka (już bez wody) i podgrzewam na minimalnym ogniu przez 1-2 minuty, cały czas mieszając. Muszę pozbyć się z niego resztek wilgoci, by puree nie wyszło wodniste!
- Zdejmuję garnek z ognia. Do gorącego kalafiora dodaję serek wysokobiałkowy dla wersji fit lub tłusty serek z masłem dla wersji keto.
- Oprószam wszystko solą, pieprzem i opcjonalnie dodaję szczyptę gałki muszkatołowej.
- Przy pomocy blendera ręcznego lub malaksera miksuję całość na idealnie gładką, jedwabistą masę.
- Gorące puree z kalafiora podaję z wybranymi dodatkami z dzisiejszego felietonu.
Często zadawane pytania:
Jak sprawić aby puree z kalafiora nie było wodniste?
To bardzo częsty problem. Ugotowane na parze lub w wodzie różyczki trzeba dokładnie odcedzić. Następnie wrzucam je z powrotem do gorącego garnka. Podgrzewam całość na minimalnym ogniu przez minutę lub dwie. Ciągle mieszam. Dzięki temu odparowuję nadmiar wilgoci. Wtedy twoje puree z kalafiora wyjdzie idealnie gładkie i gęste.
Z czym podawać domowe puree z kalafiora na obiad?
Możliwości jest tu naprawdę całe mnóstwo. Ot tak poprostu to bardzo uniwersalny dodatek. Do takiego dania świetnie pasuje na przykład szybki gulasz z ciecierzycy. Wersja mięsna to pieczone udka z kurczaka mocno natarte czosnkiem i wędzoną papryką. Fani warzyw mogą usmażyć plastry cukinii na złoto i posypać prażonym słonecznikiem. Każda z tych opcji sprawia, że puree z kalafiora zyskuje wspaniały charakter.
Jak przygotować puree z kalafiora w wersji keto?
Zrobienie takiej wersji jest niezwykle proste. Zamiast chudego nabiału wybieram tłuste dodatki. Wystarczy zmiksować gorące warzywo z porcją gęstej śmietany i dużą łyżką masła. Świetną alternatywą jest również serek mascarpone. Dzięki temu puree z kalafiora nabiera aksamitnej i bogatej konsystencji. To idealne rozwiązanie dla osób unikających węglowodanów w codziennym jadłospisie.
Czy puree z kalafiora sprawdzi się na diecie redukcyjnej?
Oczywiście. To absolutny hit dla osób dbających o linię. Kalafior sam w sobie ma niewiele kalorii. Wystarczy połączyć go z serkiem wiejskim wysokobiałkowym lub chudym skyrem. Tak przygotowane puree z kalafiora dostarcza organizmowi dużo białka. Dodatkowo daje wspaniałe uczucie sytości na bardzo długo.


