Powstała u mnie pasta z sardynek i jajek, z ogórków kiszonych i cebulki. Pasta z sardynek wędzonych dobrze jest znana w kuchni polskiej podobnie jak pasta ze szprotek wędzonych w oleju, które dość często bywały na moim stole. W sumie nic dziwnego, bo z kilku składników można wyczarować fajne kanapkowe smarowidło. Jeśli z cebulą, to bardziej weekendowe lub na kolację. Bez cebuli spoko może być na śniadanie. Przestrzegam takich niuansów, żeby nikomu nie chuchać cebulą czy czosnkiem. Pasta z sardynek i jajek czy z sardynek i białego sera z twarogu może być w wersji light, jak u mnie, czyli z jogurtem, lub KETO z majonezem, jak ktoś tak woli. Ja jednak jestem zwolenniczką diet takich, które robią deficyt kaloryczny, bo co jak co, ale to zawsze odchudza. Nie namawiam, nie zabraniam, wychodzę z założenia, że każdy je tak, jak chce. Pasta z sardynek to smak studenckich czasów i domowego ciepła, czyli pasta z wędzonych sardynek znana, lubiana, wręcz komfortowa.
Są takie smaki, które działają jak wehikuł czasu. Wystarczy jeden kęs, a nawet sam zapach, by w ułamku sekundy przenieść się do gwarnej, studenckiej kuchni w akademiku albo do rodzinnego domu, gdzie mama w niedzielny poranek szykowała wielki talerz pachnących kanapek. Dla mnie takim absolutnym kulinarnym wehikułem jest pasta z wędzonych sardynek z dodatkiem jajek. W czasach studenckich była to podstawa przetrwania, tania, niesamowicie sycąca i banalnie prosta w przygotowaniu. Dziś, choć moje kulinarne horyzonty znacznie się poszerzyły, wciąż wracam do tego przepisu z ogromnym sentymentem. W końcu kuchnia polska pastami kanapkowymi stoi, a ten rybny klasyk to prawdziwy comfort food, który na kromce świeżego chleba smakuje po prostu obłędnie.
Fenomen tej pasty tkwi w jej absolutnej elastyczności. To danie, które wybacza braki w lodówce i chętnie przyjmuje wszelkie modyfikacje. Baza jest prosta: wędzona ryba i ugotowane na twardo jajka. A co dodamy dalej, zależy już tylko od naszej wyobraźni i aktualnej diety. Jeśli mamy ochotę na klasykę, wlatuje solidna łyżka majonezu. Jeśli liczymy kalorie, genialnie sprawdzi się gęsty jogurt naturalny. Pastę można wzbogacić chrupiącymi ogórkami – jedni wolą te w occie, inni nie wyobrażają sobie ryby bez tradycyjnego ogórka kiszonego. Świetnie sprawdzają się też suszone pomidory, a dla podbicia objętości i białka można dorzucić rozdrobniony twaróg lub biały serek kanapkowy. Do tego obowiązkowo coś wyrazistego. Drobno posiekana cebula, łagodniejsza cebulka dymka, mnóstwo koperku, natki pietruszki lub innych ulubionych ziół. Każdy dom ma swój własny, unikalny wariant.
W polskiej tradycji kulinarnej wędzone sardynki i szprotki są obecne od pokoleń. Na sklepowych półkach królują puszki i słoiki, w których rybki kąpią się w oleju, szlachetnej oliwie z oliwek, a nierzadko również w gęstym, słodkawym sosie pomidorowym. Ponieważ jednak w sklepach wyglądają często bardzo podobnie, warto wiedzieć, co dokładnie ląduje w naszym koszyku. Choć bywają używane zamiennie, gatunkowo i smakowo reprezentują dwa zupełnie różne światy, które potrafią drastycznie zmienić charakter przygotowywanej potrawy.
Potraktujcie ten akapit jako małą, domową ściągę kulinarną! Szprotki to prawdziwe dzieci Północy. Te niewielkie rybki z rodziny śledziowatych odławiane są głównie w chłodnych wodach Morza Bałtyckiego i Północnego. Mają niezwykle intensywny, wręcz dymno-rybny charakter i zjadamy je zazwyczaj w całości, razem z drobnymi, miękkimi ośćmi, co nadaje pastom rustykalnego, wyrazistego sznytu. Z kolei sardynki to arystokracja z cieplejszych wód, zazwyczaj Oceanu Atlantyckiego czy Morza Śródziemnego. Są zauważalnie większe, dużo bardziej mięsiste, a co najważniejsze, mają znacznie łagodniejszy, szlachetniejszy smak. Dzięki swoim gabarytom o wiele łatwiej pozbawić je głównego kręgosłupa i wyfiletować. Jeśli zależy Wam na mocnym uderzeniu smaku rodem z barów mlecznych PRL-u, wybierzcie szprotkę. Jeśli wolicie coś delikatniejszego, sardynka będzie strzałem w dziesiątkę.
Zarówno jedne, jak i drugie to jednak nie tylko materiał na pastę do chleba. Ich wszechstronność w kuchni potrafi pozytywnie zaskoczyć! Szprotki w pomidorach to genialna baza do ekspresowych, rozgrzewających sosów makaronowych o lekko dymnym aromacie. Sardynki z kolei wspaniale odnajdują się w sałatkach ziemniaczanych, wytrawnych tartach, czy po prostu ułożone w całości na chrupiącej grzance natartej ząbkiem czosnku, w towarzystwie pomidorków koktajlowych i świeżej bazylii. To tanie i zdrowe urozmaicenie codziennego menu, które warto mieć zawsze w kuchennej szafce, na tak zwaną czarną godzinę, gdy głód nagle się pojawi i można liczyć tylko na to, co mamy w szafkach.
Warto też podkreślić niezwykłe walory zdrowotne ryb morskich. To prawdziwa kopalnia kwasów Omega-3, witaminy D i pełnowartościowego białka. Wybierając jednak ryby w puszce czy słoiku, coraz częściej zwracam uwagę na etykiety. Etyka i jakość mają ogromne znaczenie. Staram się szukać produktów z certyfikatami zrównoważonego połowu (np. MSC), co daje mi gwarancję, że moje zakupy nie przyczyniają się do dewastacji oceanów. Ważna jest też czysta etykieta, bez zbędnych konserwantów i sztucznych dodatków. Ostatnio moim absolutnym odkryciem w tej kategorii są organiczne, wędzone sardynki marki Vilgain. Zamknięte w estetycznym słoiczku o pojemności 190 g, z czego 130 g to ryby. Zatopione wędzone sardynki w doskonałej, ekologicznej oliwie z oliwek są świetnym elementem kolacji. Mają rewelacyjny skład i bardzo wysoką zawartość białka. Gdy otworzyłam słoik, wyłowiłam z niego cztery naprawdę piękne i duże sztuki mięsistej ryby. Skład dla tych, co ciekawi: Sardynka (Sardina Pilchardus) 70% (5‑6 sztuk), ekologiczna oliwa z oliwek z pierwszego tłoczenia 29%, sól. Także pięknie, oj pięknie.
Producent o nich pisze tak: „Połowy odbywają się w wodach Morza Śródziemnego i Oceanu Atlantyckiego w pobliżu wybrzeży Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Po połowach największe kawałki trafiają do rodzinnej firmy w prowincji La Rioja, na południe od Bilbao w Hiszpanii. Tutaj sardynki są przetwarzane przy użyciu tradycyjnych technik rzemieślniczych i umieszczane w poręcznym słoiku już ugotowane, bez głowy, ogona i wnętrzności. Po pokrojeniu sardynek w plastry, dodawana jest tylko wysokiej jakości hiszpańska organiczna oliwa z oliwek w celu dopracowania profilu smakowego i wyjątkowo pożywne sardynki o doskonałym smaku są gotowe”. Specjalnie dodałam wam ten akapit, bo często czytelnicy pytają mnie o więcej szczegółów używanych w przepisie produktów.
Kupiłam tuńczyka, szprotki i sardynki. Mam wiele planów, ale na pierwszy rzut poszła domowa pasta w wersji nieco lżejszej. Te cztery duże, wędzone sardynki rozgniotłam widelcem w głębokim talerzu. Ugotowałam na twardo 6 jajek. Tu mój ulubiony trik na idealną, puszystą konsystencję: starłam je na tarce jarzynowej o drobnych oczkach. Dodałam do tego pół drobniutko posiekanej, łagodnej cebuli cukrowej oraz 3 spore ogórki kiszone własnej produkcji, które wcześniej odcisnęłam z nadmiaru soku. Całość doprawiłam solą, solidną dawką świeżo mielonego czarnego pieprzu i połączyłam dwiema czubatymi łyżkami gęstego jogurtu naturalnego. Wyszła pasta idealna, kremowa, wyrazista i pełna wspomnień. Wystarczyła tylko kromka świeżego, chrupiącego chleba, by zamienić zwykły wieczór w prawdziwą, sentymentalną ucztę. Oliwę zostawiłam, dodam ją do jakiegoś makaronu. W paście nie pasowała mi taka ilość tłuszczu i muszę się zastanowić, co z nim jeszcze zrobić. Mam nadzieję, że moja pasta z sardynek i jajek, z ogórków kiszonych, cebulki, jogurtu i koncentratu pomidorowego pojawi się u ciebie również na stole i będzie smakowała podobnie jak nam.
PASTA Z SARDYNEK
PASTA Z SARDYNEK – składniki:
- 6 jajek
- 1 puszka lub słoik sardynek wędzonych w oleju, oliwie lub szprotek wędzonych
- 3 ogórki kiszone
- 1 szalotka lub połowa cukrowej cebulki
- 2-3 łyżki jogurtu naturalnego gęstego
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- sól i pieprz do smaku
PASTA Z SARDYNEK – przepis:
- Jajka gotuję na twardo. Chłodzę, obieram i ścieram na tarce jarzynowej.
- Siekam cebulkę drobno na desce do krojenia.
- Ogórki kiszone wyławiam ze słoika, kroję w paski i siekam w kostkę. Nadmiar soku odciskam.
- Otwieram puszkę lub słoik z sardynkami wędzonymi, wyławiam je na talerz i rozgniatam widelcem.
- Przekładam do miski sardynki, jajka, ogórki, dodaję koncentrat, jogurt, cebulkę, sól i pieprz. Wszystko mieszam i przekładam do pudełeczka.
- Pasta z sardynek, jajek, ogórków, jogurtu, cebulek i koncentratu pomidorowego pasuje do kanapek i opieczonego chleba.
Często zadawane pytania:
Czy pasta z sardynek sprawdzi się na diecie?
Tak. Domowa pasta z sardynek to świetny wybór dla osób liczących kalorie. Zamiast majonezu dodaję do niej gęsty jogurt naturalny. Takie rozwiązanie sprzyja deficytowi kalorycznemu. Przecież to on zawsze odchudza. Warto też odlać nadmiar oliwy ze słoika. Zostawiam ją do innego dania. Otrzymana pasta z sardynek jest lekka i pełna smaku. Do tego świetnie pasuje mój chleb z garnka. Pyszne i zdrowe śniadanie gotowe.
Czym różni się pasta z sardynek od wersji ze szprotek?
Różnica jest ogromna. Szprotki to ryby z chłodnych wód o mocnym i dymnym aromacie. Zjadamy je w całości z drobnymi ośćmi. Sardynki są znacznie łagodniejsze i bardziej mięsiste. Dużo łatwiej usunąć z nich kręgosłup przed rozgnieceniem. Dzięki temu pasta z sardynek ma szlachetniejszy i delikatniejszy charakter. Jeśli wolisz mocne smaki rodem z PRL, wybierz szprotki. Jednak to właśnie z sardynek wyczarujesz niezwykle uniwersalne smarowidło.
Kiedy najlepiej podać na stół pastę z sardynek z cebulą?
Wersja z cebulą lub szalotką ma dość wyrazisty zapach. Zdecydowanie polecam ten wariant na weekendowe śniadania lub leniwą kolację. Pasta z sardynek w takiej odsłonie to cudowny wehikuł czasu i wspomnienie studenckich lat. Bez dodatku cebuli jest spoko na codzienne poranki. Ot tak po prostu nie będziemy nikomu chuchać czosnkiem ani cebulą w drodze do pracy. Taka elastyczna pasta z sardynek wybacza braki w lodówce.
Jakie ogórki najlepiej podkręcą smak domowej pasty z sardynek?
Tutaj panuje pełna dowolność. Jedni wolą klasyczne ogórki w occie. Inni nie wyobrażają sobie ryby bez tradycyjnego ogórka kiszonego. Ja zazwyczaj dodaję domowe kiszeniaki. Nadają one świetną chrupkość. Pamiętaj tylko o dokładnym odciśnięciu ich z nadmiaru soku. Dzięki temu pasta z sardynek zachowa idealną i kremową konsystencję.
Jak przygotować jajka, aby domowa pasta z sardynek była puszysta?
To bardzo proste. Mój ulubiony trik polega na odpowiednim rozdrobnieniu ugotowanych na twardo jajek. Najlepiej zetrzeć je na tarce jarzynowej o bardzo drobnych oczkach. Puszyste jajka cudownie łączą się z rybą i gęstym jogurtem. Dzięki temu Twoja pasta z sardynek zyska idealnie kremową konsystencję. Wystarczy tylko kromka chrupiącego pieczywa na sentymentalną ucztę.



UWIELBIAM JAJA!
Ekstra pomysł. Pierwszy raz o tym słyszę
Świetny przepis i bardzo prosty <3
Pani Olgo!!!!!! Bardzo dziękuję za ten przepis
wyszło idealnie! niesamowite!
No na bogato!