Na śniadanie była pasta z sardynkami w pomidorach. Taka klasyczna, ale chyba nieco lepsza od pozostałych. Pasta z sardynkami w pomidorach, z jajkami ugotowanymi na twardo, czasami i ogórkiem kiszonym albo konserwowym, opcjonalnie cebulą smażoną albo cukrową, nieco delikatniejszą, jest fajnym elementem śniadania. Świetną konsystencję nadaje jej majonez. Jeśli jednak chcesz nieco ograniczyć kalorie, warto pomyśleć o serku kanapkowym, gładkim, o kremowej konsystencji. Ja dodałam kozi, bo mój mąż lubi, i tylko 1 łyżeczkę majonezu, chociaż nawet nie jestem przekonana, że było to niezbędne. Do pasty dodałam jeszcze siekanego koperku, oj tak, pasowało bardzo, na bagietce z pieczoną cebulą smakowało genialnie. W sumie przez chwilę się wahałam opisując ten przepis, bo nie wiedziałam, czy używacie ryb z puszek. Zapytałam na Facebooku, czy rybom w puszce mówisz tak, czy jednak nie, i okazało się, że mimo wszystko są na czasie.
Kiedy po obfitym, weekendowym śniadaniu zostaje mi w lodówce kilka zimnych, ugotowanych na twardo jajek, w mojej głowie od razu rodzi się jeden, sprawdzony plan. Prosta, domowa pasta z sardynkami w pomidorach albo jakaś inna do wyboru. To absolutny kulinarny klasyk, który robi się w przysłowiowe pięć minut, a w sam raz nadaje się do przygotowania na drugi dzień, gdy chcemy sprytnie wykorzystać lodówkowe resztki. Wystarczy rozgnieść jajka widelcem, dodać rybę razem z jej pomidorowym sosem i gotowe. Ja często dorzucam do niej jeszcze jeden, magiczny składnik: granulowany twaróg wiejski. Jego delikatna, mleczna struktura fantastycznie przełamuje intensywność ryby i świetnie łagodzi ten wyrazisty, pomidorowy smak, czyniąc pastę idealnie kremową i lekką.
Tym razem jednak to wcale nie ja byłam inicjatorką tego rybnego dania. Puszki z sardynkami kupiła moja mama. Przyniosła je ze sklepu, z wielkim entuzjazmem postawiła w kuchni na blacie i… zupełnie się rozmyśliła. Znam ten zabawny mechanizm doskonale, bo sama też tak czasami mam. To coś na zasadzie, że najpierw kupuje się i je wyłącznie oczami, ulegając nagłej, sklepowej zachciance, a potem, gdy przychodzi co do czego, zupełnie brakuje nam weny i chęci, by coś z tego przygotować. Puszka ląduje w szafce, a my robimy na obiad coś zupełnie innego.
Powiem Wam zupełnie szczerze, że ja mam dokładnie ten sam problem, i to najczęściej z rybami wędzonymi, a konkretnie z makrelą. Bywa tak, że gdy do mojego ulubionego sklepu przyjadą piękne, świeżo wędzone, wielkie makrele, tracę głowę i decyduję się od razu na całe pudełko, zawierające jakieś 6-7 dorodnych sztuk. Następnego dnia wyjmuję je z lodówki, z wielkim smakiem zjem jedną, góra półtorej, i dopiero wtedy zaczyna się nerwowe kombinowanie, co z resztą zrobić dalej, żeby się nie zmarnowała. Z rybami w puszce działa u mnie dokładnie ten sam mechanizm. Gdy otwieram spiżarkę, patrzy na mnie z półki kilka puszek wędzonych szprotek i cudownych wątróbek z dorsza. Patrzą na mnie, ja patrzę na nie, a i tak nadal nie mam najmniejszej ochoty, by cokolwiek z nich w danej chwili przygotować.
Skoro już jednak o puszkach mowa, warto na chwilę pochylić się nad samą zawartością i wyjaśnić sobie różnicę pomiędzy sardynkami a szprotkami, bo te dwie rybki są nagminnie mylone. Szprotki to nasze małe, rodzime rybki z rodziny śledziowatych, wyławiane głównie z Bałtyku i Morza Północnego. Sardynki są od nich zazwyczaj nieco większe, grubsze i pochodzą z cieplejszych wód oceanicznych oraz Morza Śródziemnego. Na rynku znajdziemy je w przeróżnych formach. Mogą być pakowane w eleganckich słoikach, w klasycznych puszkach, mogą być wędzone, zatopione w czystym oleju, oliwie lub właśnie w gęstych pomidorach. Jeśli poszukacie dobrze (głównie w delikatesach i sklepach internetowych, bo na co dzień rzadko je kupuję stacjonarnie), traficie na hiszpańskie sardynki w co najmniej kilkudziesięciu niesamowitych wersjach smakowych!
Kiedy już jednak przełamiemy tę naszą „spiżarkową niemoc” i otworzymy puszkę, otwiera się przed nami morze kulinarnych możliwości. Różne wersje pasty z sardynkami w pomidorach to temat rzeka. Co można do nich dodać? Oprócz wspomnianych jajek i opcjonalnie twarogu, genialnie pasuje tu drobno posiekana cebulka (czerwona lub cukrowa), odrobina ostrej musztardy, szczypiorek, a nawet drobno pokrojone ogórki kiszone czy kapary, które podkręcą kwasowość. Taka pasta zaserwowana na zimno, grubo rozsmarowana na świeżej, chrupiącej kromce chleba na zakwasie, to śniadanie mistrzów.
Ale uwaga, ta rybka ma też swoje drugie, niesamowicie ciekawe oblicze! Sardynki w pomidorach, ze względu na swój gotowy, intensywny sos, są wręcz stworzone do podawania na ciepło. Wystarczy ugotować dobry makaron al dente, na patelni podsmażyć ząbek czosnku, wrzucić zawartość puszki, lekko ją podgrzać i wymieszać z gorącymi kluskami. Posypane świeżą natką pietruszki i odrobiną pieprzu, zamieniają się w błyskawiczny, śródziemnomorski obiad, który ratuje życie w najbardziej zabiegane dni. Możliwości jest naprawdę wiele, trzeba tylko w końcu zdjąć tę puszkę z blatu! Kanapkowa pasta z sardynkami w pomidorach poleca się do jedzenia w weekend i w ciągu tygodnia.
PASTA Z SARDYNKAMI W POMIDORACH
PASTA Z SARDYNKAMI W POMIDORACH – składniki:
- 6 jajek
- 1 puszka lub słoik sardynek w pomidorach, oliwie lub szprotek wędzonych
- 3 ogórki kiszone
- 1 szalotka lub połowa cukrowej cebulki
- 2-3 łyżki jogurtu naturalnego gęstego
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego
- sól i pieprz do smaku
- koperek
PASTA Z SARDYNKAMI W POMIDORACH – przepis:
- Jajka gotuję na twardo. Chłodzę, obieram i ścieram na tarce jarzynowej.
- Siekam cebulkę drobno na desce do krojenia.
- Ogórki kiszone wyławiam ze słoika, kroję w paski i siekam w kostkę. Nadmiar soku odciskam.
- Otwieram puszkę lub słoik z sardynkami w pomidorach, wyławiam je na talerz, dodaję sos i rozgniatam widelcem.
- Przekładam do miski sardynki, jajka, ogórki, dodaję koncentrat, koperek, cebulkę, sól i pieprz. Wszystko mieszam i przekładam do pudełeczka.
- Pasta z sardynkami w pomidorach pasuje do kanapek i opieczonego chleba.
Często zadawane pytania:
Czy pasta z sardynkami w pomidorach nadaje się do zrobienia z wyprzedzeniem?
Zdecydowanie tak. Taka domowa pasta z sardynkami w pomidorach to idealny pomysł na sprytne wykorzystanie lodówkowych resztek. Wystarczy rozgnieść w misce ugotowane na twardo jajka. Następnie dodaj do nich rybę razem z sosem z puszki i gotowe. Wcześniej ugotowane jajka na twardo sprawdzą się tu znakomicie. Całość możesz przechować w zamykanym pudełeczku na następny dzień.
Jakie dodatki sprawią, że pasta z sardynkami w pomidorach będzie smaczniejsza?
Opcji masz tu naprawdę sporo. Świetnie sprawdzi się drobno posiekana cebulka cukrowa lub czerwona. Możesz dodać odrobinę ostrej musztardy albo posiekany świeży szczypiorek. Drobno pokrojone ogórki kiszone lub kapary wspaniale podkręcą kwasowość całego dania. Jeśli wolisz łagodniejsze smaki, pasta z sardynkami w pomidorach doskonale połączy się z granulowanym twarogiem wiejskim. Jego mleczna struktura fantastycznie przełamuje intensywność ryby.
Czym różnią się szprotki od ryb wykorzystanych w przepisie na pastę z sardynkami w pomidorach?
Szprotki to nasze małe rodzime rybki z rodziny śledziowatych. Wyławia się je głównie z Bałtyku i Morza Północnego. Sardynki są zazwyczaj nieco większe oraz grubsze. Pochodzą one z cieplejszych wód oceanicznych i Morza Śródziemnego. Oczywiście pasta z sardynkami w pomidorach wyjdzie pyszna nawet wtedy, gdy w zastępstwie użyjesz wędzonych szprotek wyciągniętych ze spiżarni.
Czy pasta z sardynkami w pomidorach nadaje się do zjedzenia na ciepło z makaronem?
Jak najbardziej. Sardynki w pomidorach posiadają gotowy i bardzo intensywny w smaku sos. Są wręcz stworzone do podawania na ciepło. Wystarczy podsmażyć na patelni ząbek czosnku. Następnie dodajesz zawartość puszki i lekko ją podgrzewasz. Wymieszana z gorącymi kluskami pasta z sardynkami w pomidorach błyskawicznie zamienia się w pyszny śródziemnomorski obiad. Polecam Ci wypróbować też podobny makaron ze szprotkami w pomidorach w ramach nieskomplikowanego posiłku na szybko.
Z jakim pieczywem kanapkowa pasta z sardynkami w pomidorach smakuje najlepiej?
Ta wyrazista w smaku pasta z sardynkami w pomidorach poleca się do jedzenia ot tak po prostu na zimno. Najlepiej rozsmarować ją naprawdę grubo na świeżej kromce chleba. Znakomicie smakuje również na chrupiącej opieczonej bagietce z dodatkiem pieczonej cebuli. Gorąco zachęcam Cię do upieczenia własnego pieczywa. Mój sprawdzony domowy chleb żytni na zakwasie zaprezentuje się wspaniale w duecie z tym rybnym smarowidłem.



Tak, zawsze są w szafce i korzystam