Czy u kogoś z Was była już mizeria z ogórków małosolnych z koperkiem i śmietaną? Ja wiem, że chyba mizeria z ogórków małosolnych nie jest jakoś najbardziej popularna, ale zapewniam Was, że zdecydowanie warto ją zrobić. Zwłaszcza, jeśli macie takie dwudniowe lub trzydniowe ogórki, już lekko kwaskowate, ale nadal intensywnie zielone, soczyste i chrupiące. Od razu podpowiem, że mizeria z ogórków małosolnych jest znacznie mniej wodnista niż ta klasyczna mizeria z ogórków świeżych, długich, szklarniowych. U nas w domu mizeria jest bardzo popularna, lubię ją jeść nawet jako dodatek do kanapek, a z młodymi ziemniaczkami i kotletami warzywnymi lub grzybowymi to już bajka. Przyjęło się, że na niedzielny obiad spokojnie może być kotlet mielony lub schabowy, właśnie mizeria i ziemniaczki. Do tego najlepiej rosół do kompletu. Takie klasyki kuchni polskiej: znane, lubiane, tradycyjne. Tym razem mizeria z ogórków małosolnych z koperkiem nawet zaskoczyła mnie swoim smakiem, bardzo, ale to bardzo pozytywnie. Zadowolona z niej jestem, trzeba przyznać. Także spokojnie zapraszam i zachęcam, zwłaszcza że teraz sezon na nowalijki, młodą kapustę, ogórki, kalafiory, dymkę, botwinkę, ziemniaczki ruszył pełną parą.
Zamaszystym ruchem wyciągam z kamionkowego garnka lub wiaderka kilka twardych, pachnących czosnkiem i koprem ogórków. Kładę je na dużej, drewnianej desce i szybkim ruchem ostrego noża zaczynam kroić w równe, w miarę cienkie plasterki. Chrup, chrup, chrup – ten satysfakcjonujący dźwięk roznosi się po całej kuchni, a wraz z nim niesamowicie rześki, kwaskowaty aromat, który od razu sprawia, że ślinianki zaczynają pracować ze zdwojoną siłą. Trudniej trze się je na tarce, może ja mam tępą, a może po prostu w wersji podkiszonej mają twardszą skórkę albo o innej konsystencji. Właśnie przygotowuję mizerię, ale nie taką zwykłą, puszczającą wodę z zielonych ogórków szklarniowych czy gruntowych. Dzisiaj na stół wjeżdża jej zupełnie inna, wyrazista i charakterna wersja, w której pierwsze skrzypce grają moje domowe zapasy, a cały dom pachnie wspomnieniami beztroskich wakacji i lata.
Zawsze powtarzam, że najprostsze dania wymagają absolutnie najlepszych składników, bo w tak nieskomplikowanej sałatce nie ma za czym ukryć ewentualnej bylejakości. Podstawą są tu oczywiście idealnie chrupiące warzywa. W moich słojach lądują tylko niewielkie, jędrne okazy, które staram się kupować prosto z ekologicznych upraw od zaprzyjaźnionych, lokalnych rolników. Do tego dochodzi prawdziwa, gruba sól kamienna niejodowana, która gwarantuje, że po ukiszeniu ogórki nie zrobią się puste i miękkie. Kiedy robię własne ogórki małosolne, dorzucam do nich mnóstwo starego kopru, liście dębu, chrzan i czosnek w łupinach. To właśnie ten bogaty, ziemisty i lekko pikantny smak głęboko przenika do warzyw, dzięki czemu nasza dzisiejsza mizeria nie potrzebuje już żadnego skomplikowanego doprawiania.
Przygotowując to danie, z ogromnym szacunkiem podchodzę do każdego elementu. W mojej kuchni nic nie ląduje ot tak w zlewie czy śmietniku, dlatego woda, która zostaje w garnku po wyjęciu ogórków, to dla mnie kulinarny skarb. Ten mętny, żywy kwas mlekowy pełen naturalnych probiotyków wypijamy po prostu ze smakiem prosto z kubka albo wykorzystuję go z powodzeniem jako bazę do zakwaszenia domowego, czerwonego barszczu lub kolejnej partii ogórków. Taki nurt zero waste to przecież nic innego jak powrót do korzeni i wielkiej mądrości naszych prababek, które doskonale wiedziały, jak w pełni wykorzystać to, co daje natura. Kuchnia staropolska kiszonkami stała, a umiejętność mądrego przetwarzania warzyw w ten sposób to nasze wspaniałe dziedzictwo, o którym bardzo lubię przypominać na co dzień.
Kiedy plasterki twardych ogórków leżą już w głębokiej misie, przychodzi czas na kluczowe spoiwo. I tu pojawia się temat, który zazwyczaj budzi wiele dyskusji, czyli śmietana. Jestem ogromną zwolenniczką tradycyjnego, pełnowartościowego nabiału i choć doskonale rozumiem potrzebę dbania o linię, to w przypadku klasycznej mizerii mówię stanowcze „nie” wodnistym, całkowicie odtłuszczonym jogurtom czy serkom light. Tłuszcz to główny nośnik smaku. Wybieram gęstą, prawdziwie kwaszoną śmietanę o zawartości tłuszczu 12% lub 18%, którą kupuję w małym, osiedlowym sklepie, tu zazwyczaj jest Maluta, śmietana Strzałkowo lub President. Jej aksamitna konsystencja i lekko kwaskowaty profil idealnie łączą się z małosolnymi, tworząc gęsty, zawiesisty sos. Oczywiście, jeśli ktoś ze względów zdrowotnych musi rygorystycznie uważać na kalorie lub wręcz wykluczyć nabiał, można śmiało sięgnąć po roślinne alternatywy. Dla tych, którzy jeść śmietany zwierzęcej nie mogą, śmietana roślinna (np. z nerkowców) stanowi bezpośredni zamiennik w codziennej kuchni, a warto wtedy dodać do smaku chociaż odrobinę dobrego oleju tłoczonego na zimno dla lepszego przyswajania witamin.
Dopełnieniem całości jest potężna garść świeżego, bardzo drobno posiekanego koperku. W sklepach jest teraz jędrny w wielkich pęczkach. Absolutnie go nie żałuję, sypię hojnie i prosto z serca, bo jego eteryczny, rześki aromat wspaniale podbija smak potrawy, a przy okazji ułatwia trawienie, co przecież dobrze wiedziały gospodynie już wieki temu. Z czym podać taką obłędnie wyrazistą sałatkę? W moim rodzinnym domu mizeria z małosolnych była nieodłącznym elementem niedzielnych obiadów i wspaniale komponuje się z najprostszymi, sielskimi dodatkami. Uwielbiam, gdy na stole pojawiają się gorące, parujące ziemniaki z koperkiem, koniecznie polane obficie roztopionym masłem o zawartości 82% tłuszczu albo smalcem ze skwarkami. Jeśli zaś szukacie tradycyjnego, konkretnego kawałka mięsa, do tego zestawu wprost idealnie pasują polskie, rumiane kotlety mielone, usmażone na chrupiąco, o cudownie miękkim i soczystym środku. Ale o tym pisałam już wyżej.
Mieszam to wszystko bardzo dokładnie drewnianą łyżką, upewniając się, że każdy, nawet najmniejszy plasterek ogórka został szczelnie otulony śmietanowo-koperkowym sosem. Zazwyczaj doprawiam całość tylko solidną szczyptą świeżo mielonego czarnego pieprzu, bo swoją sól oddały już same warzywa, choć zawsze zachęcam, by spróbować gotowego dania i dostosować smak do własnych upodobań. Zostawiam miskę na kilkanaście minut na blacie, aby smaki dobrze się przegryzły i połączyły w jedną, harmonijną całość. Zawsze, gdy podaję tę wersję mizerii, znika ona z półmiska jako pierwsza, a domownicy z zapałem wyjadają resztki śmietany z dna, zbierając je kawałkiem chleba. Spróbujcie koniecznie, a gwarantuję wam, że to nieskomplikowane, pełne polskiego charakteru danie na stałe zagości w waszym domowym repertuarze, bo mizeria z ogórków małosolnych z koperkiem i śmietaną jest genialną, niezwykle chrupiącą odmianą klasycznego dodatku do obiadu.
MIZERIA Z OGÓRKÓW MAŁOSOLNYCH
MIZERIA Z OGÓRKÓW MAŁOSOLNYCH – składniki:
- 5-6 twardych, domowych ogórków małosolnych
- 1 duży pęczek świeżego koperku
- 3-4 czubate łyżki gęstej, kwaszonej śmietany 12% lub 18%
- duża szczypta świeżo mielonego czarnego pieprzu
- opcjonalnie odrobina cukru trzcinowego i soli do smaku (tylko jeśli ogórki są mało słone)
MIZERIA Z OGÓRKÓW MAŁOSOLNYCH – przepis:
- Ogórki małosolne wyciągam z zalewy, lekko osuszam, odcinam twarde końcówki i kroję na desce w dość cienkie plasterki (można również użyć szatkownicy, jeśli wolicie bardzo cienkie plasterki).
- Pęczek koperku dokładnie płuczę pod zimną wodą, osuszam z nadmiaru wilgoci ręcznikiem papierowym i bardzo drobno siekam ostrym nożem.
- Pokrojone ogórki przekładam do dużej miski, dodaję posiekany koper oraz gęstą, kwaszoną śmietanę.
- Całość doprawiam dużą szczyptą świeżo mielonego czarnego pieprzu i dokładnie, ale delikatnie mieszam łyżką.
- Próbuję sałatkę. Jeśli jest taka potrzeba, dodaję dosłownie szczyptę soli lub odrobinę cukru dla złamania kwasowości, mieszam ponownie i odstawiam na 10-15 minut przed podaniem, aby smaki idealnie się połączyły.
- I tyle, mizeria z ogórków małosolnych z koperkiem i śmietaną jest gotowa do podania.
Często zadawane pytania:
Dlaczego mizeria z ogórków małosolnych jest lepsza od klasycznej?
Mizeria z ogórków małosolnych ma zupełnie inną konsystencję. Jest znacznie mniej wodnista niż ta przygotowana ze świeżych ogórków szklarniowych. Dodatkowo podkiszone warzywa mają twardszą skórkę i wspaniale chrupią. Przynoszą też obłędny zapach koperku i czosnku z domowej zalewy.
Z czym podawać mizerię z ogórków małosolnych na niedzielny obiad?
Taka mizeria z ogórków małosolnych to doskonały dodatek do tradycyjnych polskich dań. Świetnie komponuje się z młodymi warzywami. Możesz ugotować młode ziemniaki i obficie polać je masłem. Do tego zestawu wprost idealnie pasują klasyczne kotlety mielone lub tradycyjne kotlety schabowe. Taki obiad to prawdziwy smak lata i powrót do beztroskich wspomnień.
Jaka śmietana najlepiej sprawdzi się, gdy robię mizerię z ogórków małosolnych?
Wybieraj tradycyjną, gęstą i kwaszoną śmietanę o zawartości tłuszczu dwanaście lub osiemnaście procent. Tłuszcz jest głównym nośnikiem smaku w potrawach. Zdecydowanie odradzam wodniste jogurty czy serki typu light. Osoby unikające nabiału mogą użyć śmietany roślinnej z nerkowców. Warto do niej dodać odrobinę oleju tłoczonego na zimno dla lepszego przyswajania witamin.
Co zrobić z zalewą, z której wyciągam warzywa na mizerię z ogórków małosolnych?
Zalewa po ogórkach, z których powstaje mizeria z ogórków małosolnych, to prawdziwy kulinarny skarb pełen probiotyków. W mojej kuchni nic nie ląduje ot tak po prostu w zlewie. Możesz ją zwyczajnie wypić ze smakiem prosto z kubka. Stanowi też wspaniałą bazę do zakwaszenia domowego przysmaku, jakim bez wątpienia jest barszcz czerwony.



