Lubię każdy budyń i kisiel truskawkowy, malinowy, czereśniowy lub porzeczkowy. Teraz jest czas na kisiel truskawkowy, bo truskawki kupicie właściwie w każdym warzywniaku, na straganach, przy drodze i w marketach. Czas na truskawki nie jest zbyt długi, sezon ogranicza się w sumie do kilku tygodni, tak że nie ma co tracić czasu, trzeba sobie pozwalać na truskawkowe szaleństwa. Tym razem przygotowałam kisiel truskawkowy, ale następny będzie budyń truskawkowy, bo taki też możecie zrobić sami bez wykorzystywania gotowych torebek ze sklepu. W czasach mojego dzieciństwa kisiel, budyń i galaretka to była taka trójca ulubionych deserów, dostępnych, możliwych do przygotowania. O wafelkach, czekoladach i pralinkach można było zapomnieć. Tylko na święta kupowane w Pewexach za bony lub dolary. Wiem, wiem, dla młodszych pokoleń czasy bez marketów, fast foodów, kolorowych książek, gazet, bez reklam i internetu są wręcz niewyobrażalne.
Nie wiem, czy wiecie, ale kisiel taki domowy składa się z owoców, wody i mąki ziemniaczanej. Czasami z dodatkiem cukru, jeśli jest zbyt mało słodki. I koniec, tu nie ma żadnych dziwnych dodatków. Można go przygotować nawet z soku truskawkowego, wody i skrobi. Słodki zapach domowego kisielu (w sumie dziwnie brzmi w tej odmianie, pewnie powiedziałabym kiślu) zawsze i niezmiennie przenosi mnie do czasów dzieciństwa i babcinych obiadów, gdzie takie proste desery królowały na stołach przez całe lato. W epoce PRL-u, gdy półki sklepowe świeciły pustkami, a kupienie kolorowego kisielu z torebki bywało nie lada luksusem, nasze mamy i babcie radziły sobie fenomenalnie, gotując gęste słodkości ze świeżych owoców lub domowych przetworów. Taki deser dawał nie tylko radość i mnóstwo energii do biegania po podwórku, ale uczył też szacunku do każdego zebranego na działce owocu. Dzisiaj z ogromnym sentymentem wracam do tamtych staropolskich i ludowych tradycji, pokazując, że to, co najprostsze, bardzo często okazuje się najsmaczniejsze.
Widzę z ogromną radością, jak dziś takie codzienne, domowe gotowanie od podstaw wraca do łask i pojawia się w domach zapracowanych dwudziestolatków czy trzydziestolatków. Szukają oni szybkich, nieskomplikowanych rozwiązań, które pozwolą im zjeść coś słodkiego, ale bez długiej listy chemicznych dodatków, sztucznych barwników i zagęstników. Domowy kisiel truskawkowy przygotowuje się dosłownie w dziesięć minut, a w zamian dostajemy pełnowartościowy deser, którego skład kontrolujemy od pierwszej do ostatniej łyżeczki. W mojej kuchni fundamentem jest zawsze jakość, dlatego stanowczo wybieram piękne, polskie truskawki z lokalnych upraw, wspierając tym samym rolników z okolicznych bazarków, którzy wkładają całe serce w to, by dostarczyć nam pachnące słońcem i ziemią plony.
Truskawki można ugnieść widelcem, jeśli są bardzo dojrzałe, lub lekko zmiksować blenderem z wodą. Ja chyba wolę to rozwiązanie, bo masa staje się trochę gładsza, a w sumie do truskawek i tak trzeba dolać trochę wody dla konsystencji. Zapach z zagotowanych w garnku truskawek wypełnia całą moją kuchnię, jest po prostu obłędny, intensywnie owocowy i słodki, wchodzący w najdrobniejsze zakamarki domu. Uwielbiam ten moment, kiedy wlewam do wrzątku rozmieszaną w zimnej wodzie mąkę ziemniaczaną i patrzę, jak zaledwie w kilka chwil rzadki płyn zamienia się w lśniącą, aksamitną, gęstą taflę. To czysta, kulinarna magia, która dzieje się na moich oczach za sprawą zaledwie trzech podstawowych składników, a nagrodą za te kilka minut krzątania się przy kuchence jest gorąca miseczka pełna czystej przyjemności, wyjadana prosto z garnka jeszcze przed całkowitym ostudzeniem. Chociaż ja wolę ostatnio kisiel zimny z kleksem tłustej śmietany, lekko wymieszany przed zjedzeniem.
Zawsze powtarzam Wam o tym, jak ważny jest szacunek do jedzenia, i w tym wypadku zasada zero waste sprawdza się po prostu genialnie. Kisiel to absolutnie najlepsze możliwe przeznaczenie dla wszystkich tych truskawek, które są już zbyt miękkie, lekko pomarszczone, odrobinę obite i przez to nie wyglądają wystarczająco atrakcyjnie, by zjeść je na surowo prosto z łubianki czy ułożyć na bezach. W moim domu wyrzucanie jedzenia jest rzeczą całkowicie nie do pomyślenia, dlatego takie owoce natychmiast lądują w garnku.
Wiedza kulinarna często opiera się na prostych trikach, a w przypadku tego deseru najważniejsza jest odpowiednia skrobia i moment jej dodania. Zawsze używam prawdziwej, białej mąki ziemniaczanej, którą najpierw niezwykle starannie rozrabiam w ciepłej wodzie – wtedy lepiej się rozpuszcza. Oczywiście, wariacji na temat takich owocowych deserów jest u mnie całe mnóstwo. Jeśli macie w lodówce nadmiar płynów z wczorajszego obiadu, doskonałą bazą do takiego deseru będzie po prostu domowy kompot z truskawek, który wystarczy jedynie odpowiednio zagęścić. Z kolei w środku zimy, gdy tęsknię za latem, sięgam do spiżarni po mój gęsty dżem truskawkowy, z którego po dodaniu wody i skrobi również można wyczarować miseczkę wspaniałego, rozgrzewającego kisielu. Tak że nie tylko z soku czy świeżych owoców można zrobić kisiel truskawkowy, ale z tych mrożonych także.
Tworzenie takich dań to dla mnie budowanie kulinarnego mostu między dawną, swojską kuchnią a naszym dzisiejszym, niesamowicie szybkim tempem życia, w którym tak rzadko mamy czas na zatrzymanie się i celebrację chwili. Kiedy stawiam na kisiel truskawkowy, czuję zadowolenie, bo ten smak kojarzy się wyłącznie z bezpieczeństwem, ciepłem i domowym ogniskiem. Zapraszam Was do mojej kuchni, zróbcie ten deser dla siebie i swoich bliskich, użyjcie miękkich owoców, cieszcie się tym niesamowitym aromatem i poczujcie, jak proste gotowanie potrafi cudownie poprawić humor nawet po najcięższym dniu. Przepis na domowy kisiel truskawkowy jest genialnie prosty, ekspresowy i niesamowicie owocowy. Przygotujecie go zaledwie w kilkanaście minut, wykorzystując w pełni mocno dojrzałe, miękkie truskawki.
KISIEL TRUSKAWKOWY
KISIEL TRUSKAWKOWY – składniki:
- 500 g świeżych, dojrzałych truskawek (mogą być bardzo miękkie)
- 500 ml zimnej wody (2 szklanki)
- 2 pełne łyżki mąki ziemniaczanej (u mnie około 45-50 g)
- 2-3 łyżki cukru, ksylitolu lub miodu (ilość zależy od słodkości samych owoców)
- śmietana do podania (polecam roślinną alternatywę – z powodzeniem sprawdzi się tu domowa śmietana z nerkowców lub śmietana kokosowa, o których piszę w mojej książce „Roślinny nabiał”!)
KISIEL TRUSKAWKOWY – przepis:
- Truskawki dokładnie płuczę pod bieżącą zimną wodą, delikatnie obrywam zielone szypułki, a owoce przekładam do blendera, dodaję około 250 ml wody i rozdrabniam.
- Wlewam owoce do garnka, dodaję zazwyczaj 1 łyżkę cukru i zagotowuję wszystko na średnim ogniu, po czym zmniejszam płomień i gotuję przez około 2 minuty.
- Do osobnego kubka wlewam drugą szklankę ciepłej wody (250 ml), wsypuję mąkę ziemniaczaną i niezwykle starannie mieszam łyżeczką, upewniając się, że na dnie nie został żaden osad ani grudki.
- Do gotujących się na małym ogniu truskawek wlewam powoli rozmieszaną wodę z mąką ziemniaczaną, przez cały czas bardzo energicznie mieszając całość łyżką lub trzepaczką.
- Kisiel gotuję jeszcze przez zaledwie minutę lub dwie, nieustannie mieszając, aż zbieleje, stanie się idealnie gęsty, lśniący, aksamitny i zacznie leniwie „pufać” w garnku.
- No i tyle! Kisiel truskawkowy rozlewam do misek i mogę podawać na gorąco, a jak przestygnie, to z kleksem gęstej śmietany, jak widzicie u mnie na zdjęciu.
Często zadawane pytania:
Czy domowy kisiel truskawkowy wyjdzie z mrożonych owoców?
Oczywiście. Taki deser przygotujesz bez problemu z owoców wyjętych prosto z zamrażarki. Wystarczy je wcześniej rozmrozić w garnku. W ostateczności świetnie sprawdzi się też domowy kompot z truskawek. Taki płyn z obiadu wystarczy odpowiednio zagęścić skrobią. To fantastyczny sposób na proste danie.
Z jakimi dodatkami zjeść pyszny kisiel truskawkowy?
Każdy lubi coś innego. Mój ulubiony domowy kisiel truskawkowy to ten podawany na zimno z kleksem gęstej śmietany. W wersji roślinnej cudownie pasuje tu śmietana z nerkowców lub kokosowa. Ot tak po prostu. Możesz też wyjadać gorący deser prosto z garnka jeszcze przed całkowitym ostudzeniem.
Jak skutecznie zagęścić kisiel truskawkowy z owoców?
Najważniejsza jest odpowiednia skrobia. Zawsze wybieram klasyczną białą mąkę ziemniaczaną. Ten proszek trzeba bardzo dokładnie wymieszać w ciepłej wodzie w osobnym kubku. Zapobiega to powstawaniu osadu i nieapetycznych grudek. Gładki płyn powoli wlewamy do gotujących się owoców i cały czas energicznie mieszamy.
Czy mocno dojrzałe owoce nadają się na kisiel truskawkowy?
Zdecydowanie polecam takie rozwiązanie. W mojej kuchni zasada szacunku do jedzenia sprawdza się rewelacyjnie. Gęsty kisiel truskawkowy to doskonałe miejsce dla owoców pomarszczonych i bardzo miękkich. Wyrzucanie pożywienia jest dla mnie rzeczą całkowicie nie do pomyślenia. Takie gorzej wyglądające truskawki blenduję z wodą i lądują natychmiast w garnku.


