ŚLEDZIE W SOSIE TZATZIKI
Mąż był na zakupach i przywiózł z Biedronki takie śledzie w sosie tzatziki, które stały się moją inspiracją. Śledzie w sosie tzatziki zrobiłam po swojemu, używając ogórków małosolnych, czosnku, koperku, śmietany lub greckiego jogurtu. Wyszły świetne, wyraziste, takie powiedziałabym, że w wersji spolszczonej. No w końcu małosolne, w końcu jest na nie sezon, to nie ma się co dziwić, podobnie jak na młodą kapustę, powoli na bób i fasolkę szparagową. Reszta owoców i warzyw jest w sumie dostępna przez cały rok, raz smaczniejsza, raz gorsza, ale jest. No i wracając do sedna, śledzie w sosie tzatziki zainteresowały mnie bardzo, bo w pokazywanych dotąd przepisach na śledzie, a jest ich już ponad dziewięćdziesiąt, nieraz przewijały się właśnie ogórki, śmietana, koperek, czosnek i różne zioła. To także produkty dobrze znane i lubiane w kuchni polskiej. Połączenie ich więc w jedną całość, w sumie nawiązującą do greckiego, lekkiego sosu tzatziki, wydało mi się po prostu świetnym rozwiązaniem. Zresztą zrobiło się chłodniej. Wczoraj były 33 stopnie, dzisiaj 20 stopni i jak idzie ochłodzenie, to u mnie w domu automatycznie przychodzi czas na śledzie, smalec i rozgrzewające gulasze. To nie tak, że w 20 stopniach Celsjusza jest mi źle, co to, to nie, ale jednak różnica spora, to i motywacja z ciekawością i potrzebą czegoś nowego się połączyła i wyszedł śledzik w sosie typu tzatziki, bardzo fajny jako propozycja bardziej kolacyjna niż śniadaniowa za sprawą czosnku.
Zazwyczaj kupuję płaty śledziowe w oleju Lisnera, bo mają mało wyczuwalne ości. Kilka lat temu udawało mi się kupić śledzie litewskie Iwasi, ale nie ma ich na rynku od minimum 4 lat. Za to prawdziwe matiasy, takie mrożone na tackach z ogonkiem są dla mnie osobiście nie do przejścia ani smakiem, ani konsystencją, ani aromatem. Wiem, mogę się nie znać i nic sobie z tego nie robię, bo o smakach się raczej nie dyskutuje i nikt nikogo przekonywać nie będzie, przynajmniej ja nie zamierzam. Wiem, że kiedyś wybierało się te śledzie z beczki, filetowało, czyściło. Jednak ości zawsze były i jest to ten element ryby, który zawsze w młodszym wieku powodował zdecydowany sprzeciw na samo hasło śledzie. W każdym razie teraz idę trochę na łatwiznę.
Kupuję już miękkie filety śledziowe, płuczę je, osuszam i przygotowuję do nich dowolne sosy oraz zalewy. Więc i tym razem otwieram słoik z grubymi, jędrnymi płatami śledziowymi, a po kuchni natychmiast rozchodzi się ten charakterystyczny, słonawy zapach morza. Na desce obok leżą już starte na grubych oczkach zielone ogórki małosolne, bo pasowały mi najbardziej, takie dwudniowe, z których wyciskam w dłoniach nadmiar soku. Za chwilę połączę je z gęstym, kremowym jogurtem, wyrazistym czosnkiem i solidną garścią świeżego koperku. Robię to danie z uśmiechem na twarzy, bo to właśnie w takich momentach najbardziej czuję, jak proste składniki pod wpływem kilku ruchów zamieniają się w coś absolutnie wyjątkowego i pysznego. Uwielbiam ten etap gotowania, kiedy smaki dopiero zaczynają się przenikać, a ja próbuję sosu, oceniając, czy potrzebuje jeszcze odrobiny soku z cytryny, czy może szczypty grubo mielonego czarnego pieprzu, białego, albo cukru czy soli.
Śledzie to dla mnie ogromny kawałek kulinarnej historii i nierozerwalna część naszego polskiego dziedzictwa. W czasach mojego dzieciństwa i w epoce PRL-u, gdy na półkach brakowało wielu podstawowych produktów, to właśnie te słone ryby stanowiły żelazny punkt każdego domowego jadłospisu, ratując niejedno przyjęcie i odświętną kolację. Tradycja przygotowywania śledzi ma jednak w Polsce znacznie głębsze korzenie, sięgające dawnej kuchni ludowej i staropolskiej, gdzie ryby z beczki dawały siłę do pracy i syciły w dni postne. Dziś nasza kuchnia wspaniale łączy te dawne, swojskie smaki z wpływami z różnych stron świata, tworząc niesamowitą różnorodność kulturową, która tak pięknie odbija się na naszych współczesnych stołach. Pokazywałam Wam śledzie kiszone, to też świetny pomysł i produkt kiedyś znany, teraz powoli powracający na stoły.
To konkretne zestawienie: śledzie, jogurt, ogórki, czosnek, w którym słona ryba spotyka się z greckim, jogurtowo-ogórkowym sosem, jest też świetnym kompromisem dla osób szukających nieco lżejszych, ale wciąż pełnych smaku rozwiązań. Oczywiście, tłuszcz jest najlepszym nośnikiem aromatu i klasyczna, wiejska śmietana często wygrywa w zimnych sosach, ale w tym wypadku gęsty jogurt typu greckiego sprawdza się fenomenalnie, zwłaszcza gdy zależy nam na mniej kalorycznym posiłku bez wyrzeczeń smakowych. Jeśli jednak wolicie tradycję w czystej postaci i szukacie czegoś absolutnie bazowego, gorąco polecam Wam moje kultowe śledzie w oleju, które robię od wielu lat i które zawsze zbierają pochwały od domowników. Natomiast sam klasyczny sos tzatziki to też świetna sprawa do pieczonych mięs czy wegetariańskich kotletów, więc zrobienie go w nieco większej ilości nigdy nie jest błędem.
W trakcie przygotowywania tego dania staram się, jak zawsze zresztą, hołdować mojej domowej zasadzie zero waste, która jest dla mnie czymś zupełnie naturalnym, wyniesionym jeszcze z rodzinnego domu. Kiedy wyciskam sok ze startych ogórków, pod żadnym pozorem nie wylewam tej wody do zlewu. Przelewam ją do szklanki i wypijam ze smakiem dla orzeźwienia, albo zachowuję w słoiczku do następnego dnia, by dolać ją do chłodnika lub porannego, warzywnego koktajlu. Szacunek do jedzenia to coś, o czym zawsze staram się Wam przypominać, bo każda, nawet najmniejsza resztka w kuchni może zyskać drugie, niezwykle smaczne życie, wystarczy tylko odrobina chęci i wyobraźni.
Gotowe śledzie w sosie tzatziki to idealna propozycja nie tylko na świąteczny czy imprezowy stół, ale też genialny pomysł na szybką, pożywną kolację po długim dniu pracy. Dzisiejsi dwudziestolatkowie i trzydziestolatkowie, żyjący w ciągłym biegu, szukają właśnie takich sprytnych, nieskomplikowanych przepisów, które można przygotować dosłownie w kwadrans, a potem po prostu wyjąć z lodówki, zjeść z pajdą dobrego, żytniego chleba na zakwasie z małej piekarni i poczuć się doskonale. Mam ogromną nadzieję, że to proste, a jednocześnie niesamowicie odświeżające połączenie, jakim są śledzie w sosie tzatziki, na stałe wpisze się w Wasze kulinarne repertuary i będzie cieszyć Wasze podniebienia równie mocno, jak na co dzień cieszy moje.
ŚLEDZIE W SOSIE TZATZIKI
ŚLEDZIE W SOSIE TZATZIKI – składniki:
- 250 g płatów śledziowych (najlepiej à la matias prosto z beczki)
- 2 średnie zielone ogórki małosolne, ale jeszcze mocno zielone
- 200 g gęstego jogurtu naturalnego typu greckiego (lub gęstej kwaśnej śmietany 18%; w wersji wegańskiej polecam gęsty jogurt kokosowy lub śmietanę z nerkowców, o których piszę w mojej książce „Roślinny nabiał”[cite: 1])
- 1-2 ząbki polskiego czosnku
- 1 duży pęczek świeżego koperku
- 2 łyżki soku z cytryny
- 1 łyżka dobrej jakości oliwy lub oleju
- świeżo mielony czarny pieprz do smaku (soli zazwyczaj nie dodaję, śledzie oddają ją do sosu)
ŚLEDZIE W SOSIE TZATZIKI – przepis:
- Płaty śledziowe płuczę dokładnie pod bieżącą zimną wodą, a następnie przekładam do miski, zalewam chłodną wodą i odstawiam na około godzinę do wymoczenia, aby pozbyć się nadmiaru soli (czas moczenia zawsze dostosowuję do tego, jak słone są kupione ryby).
- Wymoczone śledzie osuszam starannie na papierowym ręczniku i kroję w ukośne, około dwucentymetrowe paski, tak zwane dzwonka, idealne na jeden kęs.
- Ogórki ścieram na tarce o grubych oczkach, po czym mocno wyciskam w dłoniach z nadmiaru soku (pamiętajcie, soku nie wylewam, zostawiam go do wypicia!).
- W sporej misce łączę gęsty jogurt grecki ze startymi i odsączonymi ogórkami, dodaję obrane i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku, drobno posiekany koperek, oliwę oraz wyciśnięty sok z cytryny.
- Sos dokładnie mieszam, doprawiam do smaku dużą ilością świeżo mielonego czarnego pieprzu, a na koniec dorzucam do niego pokrojone śledzie i delikatnie, ale niezwykle starannie łączę całość, by każdy kawałek ryby był hojnie pokryty jogurtem.
- Miskę owijam folią spożywczą i wstawiam do lodówki na minimum dwie godziny, a najlepiej na całą noc, by wszystkie smaki idealnie się przegryzły, połączyły i zbudowały odpowiednią głębię dania. Takie śledzie w sosie tzatziki smakują świetnie.
Często zadawane pytania:
Ile czasu śledzie w sosie tzatziki powinny chłodzić się w lodówce?
Zawsze zalecam wstawienie gotowego dania do lodówki na minimum dwie godziny. Najlepiej zostawić śledzie w sosie tzatziki na całą noc. Smaki muszą się idealnie przegryźć i połączyć. Zbuduje to odpowiednią głębię potrawy.
Jakie ogórki najlepiej dodać robiąc śledzie w sosie tzatziki?
W moim przepisie postawiłam na dwudniowe ogórki małosolne. Mają one świetny smak i fajną chrupkość. Nadmiar soku po starciu koniecznie wyciśnij w dłoniach. Soku nie wylewaj. Wypij go ze smakiem lub dodaj do warzywnego koktajlu. Zobacz mój sprawdzony przepis na domowe ogórki małosolne.
Czym zastąpić jogurt grecki przygotowując wegańskie śledzie w sosie tzatziki?
Wegańskie śledzie w sosie tzatziki zrobisz bardzo prosto. Zamiast tradycyjnego nabiału użyj gęstego jogurtu kokosowego. Doskonale sprawdzi się też domowa śmietana z nerkowców. Klasyczną rybę z powodzeniem zastąpią gotowane boczniaki. Do pieczonych warzyw polecam natomiast mój bazowy sos tzatziki.
Czy śledzie w sosie tzatziki sprawdzą się na wieczorny posiłek?
Zdecydowanie tak. Danie przygotowane z dużą ilością czosnku to fantastyczna propozycja kolacyjna. Podaj je z grubą pajdą chleba na zakwasie. To szybki posiłek po długim dniu pracy. Jeśli szukasz lżejszych smaków o poranku, wypróbuj moje klasyczne śledzie w oleju.



Jadam dość często, bardzo dobre
Podane ze śmietaną z cebulą i gorącymi ziemniakami 😋😋😋 Pyszne!
Pięknie piszesz o sensorycznej stronie smakowania 🩷🙏
Ja właśnie chciałam je spróbować 🐟
polecam w formie kanapeczek na ciemnym pieczywie,
z czerwoną cebulą, żółtym serem i gotowanym ziemniaczkiem – są pyszneeeee!🔥
ciekawe, myślę że dobrze by się śledziki sprawdziły w śląskim szałocie 🤔
czytałam o nich, ciekawa jestem wrażeń!
Olga Smile przyszło mi do głowy, że z powodzeniem mógłby w sałatce jarzynowej zastapić ogórka 🙂
Ja uwielbiam śledzie, ale takich jeszcze nie jadłam 🙂