W wielu domach taki domowy boczek pieczony pojawiał się na stole na co dzień i od święta. Domowy boczek pieczony najczęściej nacierało się majerankiem, solą i czosnkiem i zwijało w rulon. Obwiązywało sznurkiem, takim szparagiem do wędlin, i wstawiało do piekarnika. My zawsze pilnowaliśmy jeszcze, żeby domowy boczek pieczony nie miał skóry. Ona bywa twarda po upieczeniu i potrafi ranić zęby lub ciągnąć się nieapetycznie przy jedzeniu. Wiele razy piekłam też boczek na płasko, bez zwijania, ale to tylko wtedy, gdy udawało się kupić gruby kawałek mięsa. Nie wiem, czy teraz ja nie mogę na takie trafić w sklepach i hurtowniach, czy one idą do przetwórstwa, a te, co cieńsze, do sprzedaży przed wędzeniem jako mięso surowe.
Gdy zamawiam boczek w lokalnym sklepie u pani Agnieszki, zazwyczaj są trzy powody: albo będę go peklowała do wędzenia, albo zwijała do pieczenia, albo stanie się on częścią pasztetu. Jeśli zamawiam cały, to w sumie tylko dwie opcje wchodzą w grę. Mniejsze kawałki wykorzystuję do zupy kimchi, gdy akurat ją robię, do tłustszego bigosu albo jakiegoś kociołka gotowanego na ognisku. Jednak domowy boczek pieczony zazwyczaj wygrywa i w pierwszej kolejności brany jest pod uwagę. Na stole rozkładam folię, dużą deskę do krojenia i dokładnie wycinam wszystkie kostki, chrząstki i pozostałości kostne. Czasami przygotowuję jakieś nadzienie do środka, innym razem, jak teraz, ten krok pomijam i zostaję tylko przy staropolskich przyprawach, jakimi są czosnek, majeranek i sól. W sumie dla mnie tyle wystarczy. Można śmiało użyć również mieszanki ziół, jaką jest pieprz ziołowy, ale w tym wypadku trzeba go lubić. Każda marka ma inny skład, a co za tym idzie, również inny smak.
A kiedy na stole pojawia się taka domowa wędlina, zawsze czuję wewnętrzne zadowolenie. Znam ją doskonale z domu rodzinnego, smakuje swojsko, z prawdziwym smakiem. U mnie w domu pieczony boczek pojawiał się na stole przez cały rok. Mówię o czasach mojego dzieciństwa, czyli latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Potem mama piekła schab i boczek już tak tradycyjnie. Był na stole w towarzystwie pasztetu oraz karkówki, zawsze na święta. Mam pytanie do czytelników: a ty, czy pieczesz mięso na kanapki? U nas zazwyczaj jest to właśnie domowy boczek pieczony zwijany lub rolowany, karkówka, od wielkiego dzwonu łopatka, szynka lub schab nadziewany śliwkami lub morelami, ale te mniej lubiłam.
Kiedy wyjmuję z szuflady drewnianą deskę i zaczynam obierać ząbki czosnku, od razu wiem, co za chwilę będzie się działo. Wyciągam z lodówki solidny kawałek wieprzowego boczku, zdejmuję z niego skórę i ostrym nożem wyrównuję krawędzie. To jeden z tych momentów w kuchni, kiedy ręce pracują same, z pamięci, a po całym domu zaczyna roznosić się charakterystyczny, ostry i lekko słodkawy zapach roztartego w moździerzu czosnku, zmieszanego z garścią roztartego w dłoniach majeranku. Ten aromat to dla mnie absolutna kwintesencja domowego gotowania, wspomnienie, które przenosi mnie o kilkadziesiąt lat wstecz, wprost do kuchni mojej mamy, gdzie zawsze na blacie stygła świeżo upieczona domowa wędlina, gotowa na poranne kanapki.
Polska kuchnia wieprzowiną stoi i chyba nikogo to specjalnie nie dziwi. Tradycja spożywania wieprzowiny w naszym kraju jest długa i niezwykle bogata, a mięso to przez wieki stanowiło podstawę odświętnych, ale z czasem i codziennych posiłków. Kiedyś dobrej jakości mięso było rarytasem, czymś, na co czekało się tygodniami, więc każdą sztukę szanowano. Mama zawsze dbała o to, żeby nic się nie zmarnowało, kupując kawałek mięsa i hołdując zasadzie, którą dziś tak mądrze nazywamy zero waste. Resztki z pieczenia, ścięte chrząstki czy wytopiony tłuszcz wędrowały u nas do słoików i stawały się doskonałą bazą do zawiesistych sosów, zasmażek czy wzbogacania smaku niedzielnego rosołu. Szacunek do jedzenia, a w szczególności do mięsa, wynosiło się z domu rodzinnego jako coś zupełnie naturalnego i ja ten szacunek z dumą przenoszę do mojej obecnej kuchni.
Oczywiście podstawa to jakość samego mięsa. Kiedy wybieram boczek, zawsze kupuję w sprawdzonym sklepie w okolicy. Dobre mięso nie potrzebuje wielu zabiegów, żeby smakować obłędnie. Świeży, nieostrzykiwany wodą i chemią boczek o ładnym, równomiernym przeroście tłuszczu to podstawa sukcesu. Tłuszcz jest przecież nośnikiem smaku, dlatego pieczony boczek wychodzi tak nieziemsko soczysty i aromatyczny. Nie uznaję tu żadnych odchudzonych wersji, dietetycznych zamienników czy fit-marynat. Prawdziwa domowa wędlina musi mieć swój charakter, smakować porządnie przyprawami i mieć odpowiednią, lekko kruchą strukturę.
Nie każdy lubi aż tak tłuściutkie kawałki i to jest zupełnie zrozumiałe. U mnie w domu zdania często bywają podzielone, dlatego nieraz obok boczku wstawiam do piekarnika coś chudszego. Doskonale sprawdza się chociażby mój ulubiony schab na kanapki, który przygotowuję w bardzo prosty sposób. Taki schab wychodzi rewelacyjnie delikatny i świetnie komponuje się z odrobiną domowego chrzanu czy mocnej musztardy. Jednak to właśnie boczek, dzięki swojej strukturze, daje po upieczeniu i schłodzeniu ten niesamowity, miękki efekt, który sprawia, że plasterki same rozpływają się w ustach.
Upieczony, przyrumieniony z wierzchu i mięciutki w środku boczek zawsze najpierw porządnie schładzam. Zawinięty w folię i schowany na całą noc do lodówki, staje się idealnie zwarty. Rano, gdy zdejmuję sznurek, kroi się w cieniutkie, wręcz przezroczyste plasterki. Układam go potem na świeżym chlebie z chrupiącą skórką, najlepiej posmarowanym prawdziwym masłem o zawartości 82% tłuszczu. Taka pajda to absolutne mistrzostwo świata! Zresztą, jeśli lubicie eksperymentować i poszukiwać dawnych smaków, na moim blogu znajdziecie przeróżne domowe wędliny, od drobiowych po wieprzowe, ale ten tradycyjny, rolowany boczek zawsze pozostanie moim osobistym faworytem. Ten sprawdzony od lat, tradycyjny przepis na domowy boczek pieczony z czosnkiem i majerankiem to prawdziwy hit w moim domu. Zrobicie go bez większego wysiłku, a smak domowej wędliny wynagrodzi wam czas oczekiwania na pieczenie i chłodzenie.
DOMOWY BOCZEK PIECZONY
DOMOWY BOCZEK PIECZONY – składniki:
- 1,8 kg boczku bez skóry
- 1 łyżka czosnku suszonego
- 4-5 łyżek majeranku
- 1 łyżeczka soli morskiej lub 2 łyżeczki kamiennej
DOMOWY BOCZEK PIECZONY – przepis:
- Boczek myję i osuszam.
- Boczek solę z obu stron, układam na desce. Nacieram czosnkiem i posypuję majerankiem.
- Zwijam ciasno i obwiązuję sznurkiem lub wkładam w siatkę wędliniarską.
- Boczek obsypuję pozostałym majerankiem z zewnątrz.
- Boczek układam w formie do pieczenia, dolewam około 300 ml wody i boczek przykrywam folią aluminiową.
- Wstawiam do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na dolną półkę i piekę przez około 1,5 godziny.
- Potem na 20-30 minut zdejmuję folię, aby boczek się przyrumienił z wierzchu.
- Ten domowy boczek pieczony z czosnkiem i majerankiem wstawiam do lodówki po schłodzeniu na blacie, potem kroję w plasterki i podaję do kanapek.
Często zadawane pytania:
Czy domowy boczek pieczony najlepiej piec ze skórą czy bez?
Zdecydowanie polecam zdejmowanie skóry przed pieczeniem. Twarda skóra potrafi ranić zęby. Często ciągnie się też nieapetycznie podczas jedzenia. Taki domowy boczek pieczony bez skóry jest po prostu dużo przyjemniejszy w odbiorze. Możesz również kupić od razu czysty kawałek w sprawdzonym sklepie.
W czym piec domowy boczek pieczony żeby był idealnie soczysty?
Wystarczy ułożyć przygotowane mięso w klasycznej formie do pieczenia. Taki domowy boczek pieczony potrzebuje około trzystu mililitrów wody na dnie naczynia. Całość szczelnie przykrywam folią aluminiową. Pieczenie pod przykryciem daje naprawdę świetne efekty. Mięso wspaniale kruszeje i zachowuje soczystość w środku. Na koniec warto zdjąć folię w celu zrumienienia wierzchu.
Z jakimi dodatkami domowy boczek pieczony smakuje najlepiej?
Najbardziej lubię podawać go na świeżym chlebie z chrupiącą skórką. Kromki obficie smaruję prawdziwym masłem o zawartości osiemdziesięciu dwóch procent tłuszczu. Ot tak po prostu taki domowy boczek pieczony smakuje najlepiej. Czasami na stół trafiają też inne przysmaki dla urozmaicenia. Często obok niego pojawia się na przykład mój sprawdzony schab na kanapki.
Jak kroić domowy boczek pieczony na cienkie plasterki?
Tajemnica tkwi w odpowiednim schłodzeniu mięsa po upieczeniu. Gotowy domowy boczek pieczony zawijam szczelnie w folię. Chowam go następnie na całą noc do lodówki. Dopiero rano zdejmuję z niego sznurek lub siatkę. Dzięki temu prostemu zabiegowi pieczeń staje się idealnie zwarta. Pozwala się wtedy łatwo kroić w cieniutkie i niemal przezroczyste plasterki.
Czy można przygotować chudszą wędlinę zamiast tłuściejszej jaką jest domowy boczek pieczony?
Oczywiście. Rozumiem doskonale preferencje osób unikających nadmiaru tłuszczu. U mnie w domu zdania też bywają podzielone w tej kwestii. Często wstawiam więc do piekarnika również chudsze kawałki mięsa. Warto wtedy zrobić delikatniejszy w smaku schab lub przygotować inne domowe wędliny. Każdy znajdzie wtedy na stole coś pysznego dla siebie.


