Kiedy za oknem robi się mroźnie, to czas na to, żeby herbata zimowa z żurawiną pojawiła się na stole. Herbata zimowa z żurawiną poprawia mi nastrój tak bardzo, jak kubek gorącego naparu albo gęstej czekolady. Czasami zastępuję je budyniem, ale nie zawsze. Gotuję dla mojej rodziny od blisko 35 lat i przez ten czas nauczyłam się, że karmienie bliskich czymś dobrym i zdrowym jest najprostszym, a zarazem najpiękniejszym sposobem na okazanie im miłości. Moja kuchnia zawsze była pełna aromatów, znacie ją od ponad 18 lat – w sumie 19 lat można liczyć, uwzględniając poprzedni blog kulinarny pod innym adresem niż olgasmile.com. I tak się stało, że to właśnie herbata zimowa z żurawiną stała się u nas w domu prawdziwym symbolem grudniowych i styczniowych wieczorów. Często zamawiam herbaty owocowe w restauracjach, żeby podpatrzeć nowe pomysły, a potem chętnie dzielę się swoimi odczuciami i sprawdzam, co z tych smaków mogę przenieść do własnego imbryka.
Historia herbaty jest fascynująca, choć rzadko o niej myślimy, zalewając codzienną torebkę. Zanim ten napój dotarł do Polski, przeszedł długą drogę z Chin, a w naszych domach na dobre zagościł dopiero w XVIII wieku, początkowo jako luksusowy lek na dolegliwości żołądkowe. Dziś mamy ten komfort, że możemy wybierać spośród wielu gatunków w sklepach i dopasowywać je do nastroju czy pory dnia. W mojej szafce zawsze mam klasyczną herbatę czarną, która daje mocny, zdecydowany napar, idealny do cięższych potraw.
Kiedy szukam czegoś lżejszego, sięgam po herbatę zieloną, pełną antyoksydantów, albo delikatną herbatę białą, która powstaje z najmłodszych listków i ma w sobie naturalną słodycz. Wieczorami, gdy nie chcę już pobudzać rodziny, wybieram herbatę bezkofeinową lub napary ziołowe, które pozwalają nam się wyciszyć przed snem. One działają rewelacyjnie nawet rano, gdy nie mam ochoty na kopa kofeinowego, który pchnie mnie nagle do działania. Moja własna osobowość mi wystarcza.
Główną bohaterką mojego zimowego napoju jest jednak żurawina, która kojarzy mi się z polską tradycją. Pamiętam z dawnych lat, jak w naszych lasach zbierało się dziką borówkę bagienną, ale dziś z wygody i dostępności częściej wybieram borówkę wielkoowocową, czyli żurawinę amerykańską. Nie pamiętam już nawet, kiedy zbierałam ją sama – grzyby to co roku, ale borówki i jagody jednak niezmiennie kupuję. Borówkę cenię nie tylko za smak, ale również za to, że świetnie znosi mrożenie. Mogę więc zrobić jej zapas w zamrażarce na herbacianą godzinę. Mrożone owoce pękają pod wpływem gorącej wody, uwalniając cały swój kwasowy, orzeźwiający sok, który idealnie przełamuje smak herbaty.
Do mojego kubka, termosu, dzbanuszka lub imbryka trafiają też cytrusy, bo bez cytryny czy plastra pomarańczy herbata zimowa po prostu nie istnieje. Lubię dodawać do niej świeże zioła, jak choćby gałązkę rozmarynu czy listek mięty, które wprowadzają zupełnie inny wymiar aromatu. Jeśli widzę, że domownicy potrzebują dodatkowej dawki energii, sięgam po naturalny miód albo mój ulubiony syrop smakowy, na przykład malinowy lub z czarnego bzu. Te dodatki pasują jak ulał do cierpkiej żurawiny i sprawiają, że napój staje się kompletnym deserem w płynie.
Moje wieloletnie doświadczenie w kuchni podpowiada mi, że najlepsza herbata to taka, którą parzę bez pośpiechu. Staram się, aby każdy kubek, który podaję mężowi czy dzieciom, był przygotowany z uważnością. Żeby zapas nocny i dzienny w naszych 3-litrowych termosach smakował za każdym razem w miarę podobnie. Mam ostatnio straszną ochotę na kardamon, ale taką herbatę pokażę wam za kilka dni, w końcu zima się jeszcze nie kończy. O termosach pisałam na Facebooku – to genialne rozwiązanie, oszczędzam prąd, a mam zawsze ciepłą herbatę. Przelewam ją tylko przez sito do termosu, żeby żadna pestka nie zatkała rurki.
Często testuję różne połączenia w kawiarniach, ale zawsze dochodzę do wniosku, że ta domowa herbata zimowa smakuje najlepiej, bo doprawiam ją szczyptą spokoju i własnymi wspomnieniami. Smakami, które lubię, aromatami, które wspominam, przeżytymi chwilami. Na przykład zapach pomarańczy kojarzy mi się ze świętami, rozmaryn z jagnięciną i olejkiem zapachowym do kadzidełka. Żurawina zawsze z drinkami albo jako dodatek do śledzi. Widać, że dziwne i w sumie mało typowe połączenia też bywają świetne. Mam nadzieję, że moja propozycja rozgrzewającej herbaty zagości też w Waszych domach i umili Wam te długie, zimowe minuty spędzane w gronie najbliższych.
Tym razem kupiłam żurawinę i tymianek. W połączeniu z plastrem cytryny lub pomarańczy, żurawina zalana gorącą wodą jest ciekawa. Dodatek kilku listków lekkiej herbaty i jest wspaniale. W ten sposób tworzy się prosty napar, który bardzo chętnie robię sezonowo. Zazwyczaj go już nie dosładzam, chociaż wiem, że wiele osób jest teraz na etapie miodowych dodatków. Wkładamy do kubka, dzbanka lub szklanki ulubione owoce, wystarczy trochę bardzo gorącej wody i można pić. W listopadzie i grudniu pojawia się sezon na żurawinę wielkoowocową, trwa on aż do marca. Spokojnie dostaniecie ją w większych marketach bez żadnego problemu.
Moja herbata zimowa z żurawiną to także doskonały sposób na to, by przemycić do codziennej diety więcej witamin, których tak bardzo potrzebujemy w tym mroźnym czasie. Kiedy widzę, że moja rodzina wraca do domu przemarznięta po odśnieżaniu terenu, karmieniu zwierząt lub czasie na dworze, od razu wstawiam gorącą wodę. Obserwuję wtedy, jak owoce żurawiny powoli tańczą w gorącym naparze, oddając mu swój głęboki kolor. Moje doświadczenie podpowiada mi, że warto lekko rozgnieść kilka kulek widelcem jeszcze przed zalaniem. To właśnie dzięki temu smak jest intensywniejszy, a aromat owoców natychmiast wypełnia całą kuchnię. To właśnie te drobne gesty i sprawdzone domowe sposoby sprawiają, że każdy wieczór spędzony z bliskimi staje się wyjątkowy. Dbajmy o to – czas mija, każdy następny dzień może nie być już tak fajny jak dzisiejszy.
Często powtarzam, że herbata zimowa z żurawiną smakuje najlepiej, gdy podajemy ją w dużych, grubych kubkach, które długo trzymają ciepło. Mogą być szklanki o grubych ściankach, imbryki z wygodnymi rączkami, ceramiczne kubasy z Bolesławca. Przez te wszystkie lata gotowania zrozumiałam, że sekretem udanego napoju jest równowaga między kwasowością owoców a słodyczą miodu oraz pyłku kwiatowego. Można dodawać syropy lub wyjątkowo wspominane przeze mnie z dzieciństwa płatki róży w cukrze. Do herbaty zimowej pasują jak znalazł, podobnie jak domowy sok malinowy czy wiśniowy. Nawet puree z jabłek się sprawdza, co też spotkałam w jednej restauracji. I właśnie „na mieście”, w daniach i napojach, czasami brakuje mi tej autentyczności, dlatego w domu nie żałuję składników i zawsze dbam o to, by owoce były najwyższej jakości. Taki kubek pełen aromatycznego naparu to dla mnie chwila wytchnienia po całym dniu pracy – uspokaja, pociesza i jest najlepszym dowodem na to, że prosta kuchnia, oparta na dobrych produktach, nie ma sobie równych. Także herbata zimowa z żurawiną, opcjonalnie z dodatkiem miodu, jest pysznym napojem codziennym i odświętnym. Zobacz też inne napoje i koktajle.
HERBATA ZIMOWA Z ŻURAWINĄ
HERBATA ZIMOWA Z ŻURAWINĄ – skład:
- 1,5 litra wody
- 2 torebki herbaty
- 1/2 pomarańczy lub 1/2 cytryny
- 2 garście żurawiny
- 7-10 goździków
- kilka gałązek tymianku
- opcjonalnie: dowolny sok owocowy (malinowy, porzeczkowy lub wiśniowy) do smaku
HERBATA ZIMOWA Z ŻURAWINĄ – przepis:
- Do dzbanka wkładam goździki, tymianek i herbatę. Zalewam wrzątkiem i czekam 2-4 minuty.
- Pomarańczę kroję w plastry. Wyciskam nieco soku do dzbanka i dokładam plastry w całości, żeby skórki oddały aromaty.
- Po około kolejnych 2-5 minutach mieszam i rozlewam do kubków. Opcjonalnie dodaję sok, chociaż ja go pomijam – ta herbata jest dla mnie wystarczająco aromatyczna bez dodatkowego słodzenia.
Często zadawane pytania:
Jaka herbata będzie najlepsza, aby herbata zimowa z żurawiną smakowała idealnie?
Do przygotowania tego naparu najczęściej wybieram klasyczną czarną herbatę, która daje mocną bazę, ale herbata zimowa z żurawiną wyjdzie równie pyszna na bazie herbaty zielonej lub białej. Jeśli planujesz wieczorny relaks z bliskimi, możesz wykorzystać wersję bezkofeinową lub napary ziołowe, ot tak po prostu, żeby nie pobudzać organizmu przed snem.
Czy mrożone owoce nadają się do tego, by powstała z nich herbata zimowa z żurawiną?
Oczywiście, żurawina świetnie znosi mrożenie i zawsze mam jej zapas w zamrażarce na czarną godzinę. Gdy herbata zimowa z żurawiną jest zalewana wrzątkiem, mrożone owoce pękają i uwalniają cały swój kwasowy, orzeźwiający sok, co nadaje napojowi głębokiego aromatu.
Czym najlepiej dosłodzić napój taki jak herbata zimowa z żurawiną?
Choć ja często rezygnuję z cukru, herbata zimowa z żurawiną wspaniale komponuje się z naturalnym miodem, pyłkiem kwiatowym lub domowymi syropami. Polecam sprawdzić mój sok z malin lub syrop z czarnego bzu, które idealnie przełamują cierpki smak owoców.
Jakie dodatki sprawią, że herbata zimowa z żurawiną będzie bardziej aromatyczna?
Moim sprawdzonym sposobem jest dodanie świeżych ziół, takich jak gałązka tymianku lub rozmarynu, oraz plasterków cytrusów. Aby herbata zimowa z żurawiną miała jeszcze głębszy smak, warto przed zalaniem lekko rozgnieść kilka kulek żurawiny widelcem, co sprawi, że owoce szybciej oddadzą swój kolor i aromat do naparu.
W czym najlepiej podawać napój, aby herbata zimowa z żurawiną długo była ciepła?
Najlepiej sprawdzają się duże, grube kubki ceramiczne lub szklanki o grubych ściankach, które dobrze trzymają temperaturę. Jeśli przygotowujesz większą ilość, herbata zimowa z żurawiną może zostać przelana przez sito do dużego termosu, co pozwoli Ci cieszyć się gorącym napojem przez cały dzień i przy okazji zaoszczędzić prąd.



Piękny termos ❤️
Ja nie lubię z termosu bo po kilku patrzeniach zostaje zapach. Kupiłam za to podgrzewacz uniwersalny za grosze. Pasuje do każdego szklanego dzbanka i herbata cały czas gorąca
Bardzo ładny
Halina – ..ja też…🍀😍
Renata – pierwszy raz kupiłam bo szklany 🥰
Olga Smile będzie Pani zadowolona 🙂
Olga Smile to na jak długo Ci starcza… 3 litry herbaty?.. nosisz go w plecaku na spacery z pupilami ? ;-)))
Jan – a żebyś wiedział, że powiedziałam chłopu, że ja teraz z tym termosem będę jeździć samochodem hahahha
Olga Smile Gdzie kupiony?
Sylwia na Allegro to Zojirushi 3 litry 🙂 Są białe, metalowe i chyba szare. Ale ten z kwiatkami mnie jakoś wyjątkowo urzekł!